Sport.pl

Michał Renusz: Pomaga nam kapitan, który, gdy trzeba, coś krzyknie [ROZMOWA]

- Stomil ma dobrych piłkarzy. W obronie Janusz Bucholc, do tego Witalij Berezowski, który całą defensywę trzyma w ryzach. Jednak musimy się skupić na sobie i nie patrzeć na to, co pokaże rywal. Jeżeli każdy z piłkarz Arki zagra dobry mecz, to Stomil nie będzie miał szans na trzy punkty - mówi przed meczem ze Stomilem Olsztyn (sobota, godz. 17.45) Michał Renusz, pomocnik Arki Gdynia.
Piotr Wiśniewski: W meczu z GKS Tychy (4:0) debiutował pan w Arce. Jak ocenia pan swój występ?

Michał Renusz: Biorąc pod uwagę wynik, z debiutu jestem bardzo zadowolony. 4:0 robi wrażenie. Nie jestem natomiast zadowolony ze swojej gry. Myślę, że jak na tak długą przerwę bez gry to wyglądało to całkiem dobrze, ale mam do siebie sporo zastrzeżeń.

Nie boi się pan, że po tym meczu może pan stracić miejsce w składzie? Konkurencja w składzie Arki jest przecież bardzo duża.

- Na treningach staram się pokazywać, że jestem w dobrej dyspozycji. I tak wszystko zależy od trenera. Mam nadzieję, że jednak zagram.

Zimą pokazał się pan z dobrej strony. Można mieć nadzieję, że podtrzyma pan wysoką dyspozycję także w meczach ligowych?

- Myślę, że dałem sygnał, iż forma jest. Wiem, że do wysokiej formy jest mi trochę brakuje. Przynajmniej do tego poziomu, który sobie sam założyłem i który będzie mnie zadowalał.

Wysokie zwycięstwo może zaciemnić nieco obraz i ciężko na tej podstawić ocenić grę Arki. Widać jednak, że nie popadacie w samozachwyt.

- Na pewno czerwona kartka pomogła nam w grze. Bo wcześniej mecz nie układał się po naszej myśli. Gdy graliśmy z przewagą jednego zawodnika, zrobiło się więcej miejsca na boisku. A po pierwszym golu rozwiązał się worek bramkowy.

A z czego wynikały męczarnie Arki w pierwszej połowie? Taktyka rywala tak utrudniała wam grę?

- Przede wszystkim był to nasz pierwszy mecz w tej rundzie. Podczas okresu przygotowawczego nie trenowaliśmy za wiele na trawiastej nawierzchni i też musieliśmy się z tym oswoić. Dlatego nie wszystko funkcjonowało, jak należy.

Może dobra gra Arki w drugiej połowie to pochodna dobrego przygotowania fizycznego, o którym tak dużo mówiło się zimą?

- To prawda, że jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie. I rzeczywiście było, jak pan zauważył.

A presja kibiców? Dało się ją odczuć?

- Miałem już okazję grać przed gdyńską publicznością, gdy byłem w Bełchatowie. A wspomniałem już, że zawsze chciałem grać w Arce. Może przez to też swój debiut w miarę dobrze wspominam.

Arka całkiem dobrze zagrała w defensywie, a to była jej pięta achillesowa jesienią i nad tym sporo pracowaliście zimą. Przez to łatwiej grało się wam z przodu?

- W obronie mamy doświadczonych piłkarzy. A wszystko trzyma kapitan Krzysztof Sobieraj. To nam pomaga.

Kapitan dużo krzyczy na kolegów z drużyny? W szatni bywa gorąco?

- Kiedy trzeba, to krzyknie. Ale taka osoba potrzebna jest w każdej drużynie.

Pierwszy mecz potwierdził, że siłą Arki będą zmiennicy. Dobrą zmianę dali Patrik Lomski i Paweł Abbott. Piłkarze podstawowi czują presję?

- Mamy wyrównaną drużynę. W Arce są dobrzy skrzydłowi. Prędzej czy później rotacje w składzie będą. Bo nie każdy utrzyma wysoką formę przez całą rundę, a koledzy z drużyny tylko czyhają na to.

A jakie pan ma wspomnienia związane ze Stomilem Olsztyn?

- Z tego co pamiętam, nigdy nie strzeliłem bramki Stomilowi. Za to w sezonie 2013/14 grałem w meczu, który u siebie wygraliśmy 1:0, a ja miałem asystę. Na wyjeździe już nie grałem.

Nie zaskakuje pana wysokie, 4. miejsce Stomilu?

- Nie. Stomil ma dobrych piłkarzy. W obronie Janusz Bucholc, do tego Witalij Berezowski, który całą defensywę trzyma w ryzach. Jednak musimy się skupić na sobie i nie patrzeć na to, co pokaże rywal. Jeżeli każdy z piłkarz Arki zagra dobry mecz, to Stomil nie będzie miał szans na trzy punkty.

A co jeśli punkty stracicie?

- Gramy u siebie, gdzie publiczność dodaje nam skrzydeł. Musimy myśleć tylko o wygranej.

TRANSFERY ARKI: ZABÓJCZE SKRZYDŁA, ISKRA BOŻA, NAJLEPSZY SKRZYDŁA W I LIDZE? [OPINIE]


Więcej o: