Sport.pl

Arka ze Stomilem zastosuje metodę m-o-s. "Tylko to pozwoli nam wygrać"

Przed piłkarzami Arki drugi tej wiosny mecz w Gdyni - ze Stomilem Olsztyn (godz. 17.45). W porównaniu ze spotkaniem z GKS-em Tychy skala trudności rośnie, o czym przekonuje szkoleniowiec żółto-niebieskich. - Nikt z nas nie zamierza dopisać sobie trzech punktów, bo musimy zagrać lepiej niż z Tychami. Stomil dobrze gra na wyjazdach, gdzie nie zwykł przegrywać - argumentuje Grzegorz Niciński. A jego metoda na rywala to: - Musimy zagrać mądrze, odważnie i skutecznie.
- Wygraliśmy 4:0, więc nie może być mowy o rewolucji w składzie. Na pewno jednak jakieś zmiany zajdą. Praktycznie wszyscy zawodnicy są zdrowi, mam szeroką kadrę, wyboru dokonam przed samym meczem. Czeka nas bardzo trudny mecz. Gramy z ciężkim rywalem. Nikt z nas nie zamierza dopisać sobie trzech punktów, bo musimy zagrać lepiej niż z Tychami. Stomil dobrze gra na wyjazdach, gdzie nie zwykł przegrywać. Przegrał tylko raz. Musimy zagrać mądrze, odważnie i skutecznie. Będę przestrzegał zawodników, że przyjeżdża do nas niewygodny przeciwnik. Żeby wygrać, musimy zagrać na dobrym poziomie. Jednak jedyna akcja Stomilu może zakończyć się dla nas niepowodzeniem - mówi trener Niciński.

Wkrótce rywalizacja w Arce wzrośnie jeszcze bardziej. A to dlatego, że do pełni zdrowia wracają Brazylijczyk Glauber oraz jeden z liderów Arki w rundzie jesiennej Bartosz Ława, który kontuzji nabawił się podczas halowego turnieju Energa Cup w Słupsku.

- Glauber ma indywidualne treningi pod okiem Marka Gaduły. Po zabiegu nie ma śladu, przechodzi obecnie rehabilitację. Bartek trenuje z nami od dłuższego czasu. W weekend rozegrał mecz w rezerwach. Jego dyspozycja rośnie z dnia na dzień. Jest duża konkurencja w składzie. Każdy walczy o swoje. Mają od tego nie tylko treningi, ale także mecze rezerw. Wybierzemy najlepszą opcję dla drużyny. Nie jest wcale powiedziane, że ci, co grają w rezerwach, nie będą w najbliższym czasie brani pod uwagę do pierwszej jedenastki - przekonuje szkoleniowiec żółto-niebieskich.

Wspomniane przez Nicińskiego rezerwy wzmocnione kilkoma zawodnikami z pierwszej drużyny (Aleksander Jagiełło, Piotr Karłowicz, Michał Szubert, Ława, Grzegorz Lech, Michał Gałecki, Grzegorz Tomasiewicz, Maciej Wardziński) przegrały aż 1:4 z Raselem Dygowo.

- Piłkarze grający w rezerwach mają świadomość tego, że są przez nas oglądani. I jeśli ktoś chce przebić się do składu pierwszej drużyny, musi zapracować na to postawą w III lidze. Ostatnio nie wyglądało to dobrze. Przeanalizowaliśmy wszystko, chłopacy mają nauczkę. Myślę, że taki mecz już się im nie powtórzy. Pewnie niektórzy myśleli, że pójdą do drugiej drużyny, nastrzelają dużo bramek, a tak się nie stało. To dla nich lekcja pokory - podkreśla Niciński. I dodaje: - Wychodzę z założenia, że każdy zawodnik musi być na 100 proc. przygotowany do gry. Dlatego nie podam jedenastki w czwartek po to, aby piłkarze wyszli na boisko i sobie pograli. Stąd też podaję dwudziestkę, a potem osiemnastkę meczową. W ten sposób piłkarz wierzy do końca, że załapie się do składu.

Po tym, jak w debiucie z dobrej strony pokazał się Przemysła Stolc, rywalizacja wzrosła także na prawej obronie.

- Nie traktuję tego jak ból głowy. Cieszę się, że mam dwóch, trzech zawodników na pozycję w bardzo dobrej dyspozycji. Dla mnie liczy się tylko drużyna i wynik. Miejsc w pierwszym składzie jest tylko 11. A zdrowa rywalizacja służy drużynie. Właśnie taką drogą chcę iść - zaznacza "Nitek".

Jego zespół zagrał z Tychami słabą pierwszą i bardzo dobrą drugą połowę.

- Sam wynik robi wrażenie. Jednak po głębszej analizie widać, że mamy nad czym pracować. Pierwsza połowa z Tychami była średnia. Potem był zryw, pokazaliśmy jakość, dzięki której strzeliliśmy cztery bramki. Jesienią dostaliśmy nauczkę od Stomilu. Wydawało się, że mamy przewagę, że dominujemy, tymczasem dostaliśmy bramkę ze stałego fragmentu gry. Nie chodzimy z głową w chmurach, bo wygraliśmy 4:0. Musimy być skromni - tonuje nastroje Niciński.

A o najbliższym rywalu Arki mówi: - Stomil zbudował ciekawy zespół, opierając się na chłopakach z Olsztyna i Ukraińcach, jak Wołodymyr Kowol i Witalij Berezowski, którzy dobrze wkomponowali się w drużynę. Efektem tego jest 4. miejsce. Punktują, mimo że nie uważa się ich za wielki zespół. Problemy organizacyjne jeszcze bardziej ich scalają. Nie mają sponsorów, z klubu wycofała się Galeria Warmińska, ale wewnątrz drużyny jest coś fajnego, dobry duch. Co pokazuje, że nie zawsze bogactwo wygrywa na boisku - podsumowuje trener Arki.

TRANSFERY ARKI: ZABÓJCZE SKRZYDŁA, ISKRA BOŻA, NAJLEPSZY SKRZYDŁA W I LIDZE? [OPINIE]


Więcej o: