Dobra gra, tylko bramek brak. Chwilowa niedyspozycja Arki?

W dwóch pierwszych meczach rundy wiosennej Arka strzeliła osiem bramek - po cztery GKS-owi Tychy i Stomilowi Olsztyn. Jednak w kolejnych dwóch gdynianie nie zdobyli ani jednego gola. - Myślę, że nie możemy tutaj mówić o jakimś zacięciu, bo brakuje tylko tej kropki nad ?i? - uważa Bartosz Ława, pomocnik Arki.
Arka rozpoczęła rundę wiosenną z przytupem. Osiem goli zaaplikowanych tyszanom (4:0) oraz olsztynianom (4:1) pokazało, jak wielki potencjał drzemie w ofensywie drużyny Grzegorza Nicińskiego. Lecz w kolejnych meczach przyszło załamanie. Z Widzewem Łódź i Miedzią Legnica żółto-niebiescy bezbramkowo remisowali, choć sytuacji mieli bez liku. Zwłaszcza w Byczynie, gdzie bohaterem spotkania został bramkarz Widzewa. Okazji nie brakowało również w meczu przeciwko zespołowi z Legnicy. Co ciekawe, z GKS-em i Stomilem tylu sytuacji Arka nie miała, a mimo to obaj bramkarze aż czterokrotnie musieli wyjmować piłkę z siatki. Jak zatem tłumaczyć brak nieskuteczności w dwóch ostatnich meczach?

- Niestety mimo wielu sytuacji żadnej nie udało nam się zamienić na bramkę. Uważam, że gramy dobrze, tylko brakuje nam szczęścia. Krytyki się nie boimy, nie pozostaje nam nic innego jak podnieść głowy i myśleć już o najbliższym meczu. Przede wszystkim musimy przeanalizować spotkania z Widzewem i Stomilem i wyciągnąć wnioski, dlaczego nie strzelamy. Stworzyliśmy sytuacje, ale pod bramką nam nie szło - zauważa Marcus da Silva, który w dwóch pierwszych meczach wiosny strzelił cztery bramki. Niedosyt jest więc duży. Bo po tak rozpoczętej rundzie trudno nagle pogodzić się z zerowym bilansem bramkowym i trzykrotnie mniejszą zdobyczą punktową.

- To chyba bardziej dyspozycja dnia. I też brak koncentracji. Moi koledzy mieli sytuacje i w Byczynie, i z Miedzią, sam też miałem okazję na strzelenie bramki. Po prostu piłka nie chce wpaść do bramki. Takie jest życie. Taka jest piłka. Próbuję uderzać z dystansu. Ostatnio nie wchodzi, ale bez strzałów trudno myśleć o bramkach. Może w następnym meczu w końcu wejdzie? - zastanawia się Michał Nalepa, młody pomocnik Arki.

Skąd zatem bierze się ten nagły brak nieskuteczności? Może to chwilowa niedyspozycja, wszak gra Arki może się podobać. Podopieczni Grzegorza Nicińskiego grają ofensywnie, nie kalkulują, często goszczą na połowie rywala.

- trudno wypowiadać się na temat nieskuteczności. Na pewno gra nie wygląda źle, dochodzimy do tych sytuacji co jest ważne, bo tych sytuacji stworzyliśmy sobie dzisiaj dużo. Myślę, że nie możemy tutaj mówić o jakimś zacięciu, bo brakuje tylko tej kropki nad "i" - diagnozuje problem Ława.

- Zagraliśmy cztery mecze, zdobyliśmy osiem punktów. Myślę, że nie jest to zły dorobek, na pewno mógłby być lepszy szczególnie po tym, jak wyglądały te mecze. Pozostaje niedosyt, ale teraz czekamy na kolejny mecz. Teraz jedziemy do Niecieczy [sobota 4 kwietnia, godz. 11.45, mecz w Orange Sport] i zobaczymy, jak nam tam pójdzie - dodaje doświadczony piłkarz Arki.

PRZEJRZYSTOŚĆ FINANSOWA, WIZJA ROZWOJU, KORPORACYJNOŚĆ - LEPSZE CZASY W ARCE?