Kiepskie pożegnanie Arki z Gdynią. Porażka z Olimpią Grudziądz [RELACJA + ZDJĘCIA]

Kiepskie pożegnanie Arki z własnymi kibicami. W ostatnim w tym sezonie meczu w Gdyni podopieczni Grzegorza Nicińskiego przegrali 0:2 z Olimpią Grudziądz, tracąc oba gole w drugiej połowie. Jednego kuriozalnego, bo po strzale z ok. 35 metrów.
Na ostatni mecz sezonu w Gdyni trener Grzegorz Niciński nie zaskoczył składem. Do wyjściowej jedenastki wrócił kapitan żółto-niebieskich Krzysztof Sobieraj, który ostatnie spotkanie z Chrobrym Głogów rozpoczął na ławce rezerwowych. Po kilku meczach nieobecności spowodowanej kontuzją w ataku Arki zagrał Paweł Abbott. Z tego samego powodu we wcześniejszych spotkaniach brakowało Michała Renusza. Szkoleniowiec gdynian mógł więc postawić na najsilniejszą jedenastkę, jaką w tej chwili posiada.

Przed meczem odbyła się miła uroczystość - uhonorowanie Łukasza Kowalskiego, który po sezonie żegna się z Arką. Kowalski z rąk prezesa Wojciecha Pertkiewicza otrzymał pamiątkową koszulkę z numerem 272. Na trybunach kibice rozwiesili transparent: "Kowal, dziękujemy!". To piąty zawodnik w historii klubu pod względem liczby występów w żółto-niebieskim trykocie.

Abbott mógł w 7. minucie otworzyć wynik meczu. Dostał on podanie w tempo od da Silvy, który pognał prawą stroną po efektownej wymianie piłki między Bartoszem Ławą i Michałem Nalepą. Jednak zamiary napastnika Arki dobrze odczytał bramkarz Olimpii Bartosz Fabiniak. W dobrej okazji Abbott znalazł się także w 22. minucie, kiedy futbolówkę z głowy zdjął mu Fabiniak. Po chwili da Silva ładnie odegrał w uliczkę Ławie, w polu karnym w piłkę nie trafił Przemysław Stolc, dopadł do niej Abbott i strzelił tuż obok słupka.

Kolejną akcję arkowcy przeprowadzili lewą stroną, a całość zamknął Marin Warcholak. Strzał lewego obrońcy Arki trafił wprost w nogi jednego z piłkarzy Olimpii. Tylko jęk zawodu przeszedł przez trybuny po tym, jak w indywidualnej akcji błysnął Sobieraj. Kapitan gdynian zabrał się z piłką pod polem karnym, minął dwóch zawodników i zamiast strzelać, podał do Nalepy, który uderzył nad bramką. Olimpia odpowiedziała niecelnym strzałem Marcina Smolińskiego.

W drugiej połowie ataki Arki przybrały na sile. Najpierw strzał Nalepy z 20 metrów został zablokowany, potem w polu karnym zanurkował da Silva, a następnie z wolnego wprost w ręce Fabiniaka uderzył Ława.

Tymczasem to goście wyszli na prowadzenie. W 57. minucie na strzał z ok. 35 metrów zdecydował się Denis Popović. Ku zaskoczeniu wszystkich piłka wpadła do bramki obok fatalnie interweniującego Jakuba Miszczuka. Miszczuk tylko odprowadził piłkę wzrokiem, cofnął ręce, spodziewał się, że piłka wyleci poza boisko. Gol Popovicia wyraźnie rozochocił piłkarzy Olimpii. Ci przy każdej nadarzającej się okazji uderzali z dystansu, licząc, że im także dopisze szczęście. Niciński, starając się rozruszać ofensywę swojego zespołu, wprowadził na boisko Patrika Lomskiego. Jednak efekt tej zmiany z pewnością nie mógł go zadowolić. W końcówce arkowcy starali się strzelić bramkę wyrównującą, lecz na próbach się skończyło. Za to Olimpia dobiła Arkę. Wprowadzony na boisko Rok Elsner postawił kropkę nad i po szkolnej, podręcznikowej akcji gości.

Arka Gdynia - Olimpia Grudziądz 0:2 (0:0)

Bramki: Popović (57.), Elsner (88.).

Arka: Miszczuk - Stolc, Marcjanik, Sobieraj, Warcholak - Da Silva, Ława (77. Tomasiewicz), Łukasiewicz, Renusz (62. Wojowski) - Nalepa (68. Lomski) - Abbott.

Olimpia: Fabiniak - Jaroch, Piter-Bucko, Łabędzki, Banasiak - Kaczmarek, Smoliński, Kłus, Popović, Skórecki (76. Elsner) - Cieśliński (45. Szczot).