Sport.pl

Grzegorz Niciński: Po bramce dla Olimpii nie byliśmy w stanie nic zrobić

- Zagraliśmy poniżej oczekiwań. To boli. Do przerwy mieliśmy swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Bramka dla Olimpii powaliła nas do tego stopnia, że od tego momentu nie mogliśmy nic zrobić. Straciliśmy koncepcję. Nie tak zakładałem sobie koniec sezonu - powiedział po porażce 0:2 z Olimpią Grudziądz trener Arki Gdynia Grzegorz Niciński.
- Zagraliśmy poniżej oczekiwań. To boli. Do przerwy mieliśmy swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Bramka dla Olimpii powaliła nas do tego stopnia, że od tego momentu nie mogliśmy nic zrobić. Straciliśmy koncepcję. Nie tak zakładałem sobie koniec sezonu. Olimpia strzeliła bramkę po wejściu rezerwowego. Ja przeprowadziłem dwie zmiany, z których nie jestem zadowolony [Paweł Wojowski i Patrik Lomski - przyp. red.]. Nie wnieśli oni do naszej gry tyle, ile oczekiwałem. Szkoda. Musimy się zebrać, dokończyć sezon i wywieźć jakąś zdobycz z Katowic - ocenił spotkanie z Olimpią Niciński.

Końcówka rundy w wykonaniu Arki jest słabiutka. Gdynianie ostatni raz wygrali 11 kwietnia 1:0 z Flotą Świnoujście. Co gorsza, przegrali dwa z trzech ostatnich meczów w Gdyni.

- Ta runda była dziwna. Dobry początek, średni i słaby koniec. Mecz z Bytovią był wyrównany. Obie drużyny nie grały wtedy dobrze. Po golu dla Olimpii coś w nas pękło. Gołym okiem widać było, że nam nie szło. Nieudolnie atakowaliśmy i w konsekwencji przegraliśmy - podkreślił szkoleniowiec Arki.

Olimpia objęła prowadzenie po strzale z ok. 35 metrów. Fatalnie w tej sytuacji zachował się Jakub Miszczuk. Bramkarz Arki w końcowej fazie lotu piłki cofnął ręce, jakby zakładał, że piłka wyląduje poza boiskiem.

- Nie chcę na gorąco oceniać czyjejś gry. Przeanalizujemy to. Wiem, że chłopacy też przeżywają te mecze. Przyjdzie czas na analizy. Dawno takich bramek nie traciliśmy - dodał Niciński.

Więcej o: