Grzegorz Niciński przed inauguracją ligi: Trudny rywal na początek, mamy świadomość, z kim zagramy

- Mimo odejścia Iwana Majewskiego do Anży Machaczkała Zawisza to wciąż bardzo dobry zespół. Mają przecież Alvarinho, Micę i dobrego trenera. Trzeba pamiętać, że to spadkowicz z ekstraklasy, który gra dobrą piłkę. Będzie trudnym dla nas rywalem. Mam świadomość, z kim przyjdzie nam się zmierzyć - mówi przed pierwszym meczem nowego sezonu I ligi trener Arki Gdynia Grzegorz Niciński. Żółto-niebiescy podejmą w sobotę (godz. 18) Zawiszę Mariusza Rumaka.
Gdynianie dobrze radzili sobie w sparingach, bardzo udanie rozpoczęli też sezon, pokonując 4:1 Pogoń Siedlce, ale prawdziwe wyzwanie dopiero przed nimi, czyli spotkanie z silnym kadrowo rywalem, który po spadku z ekstraklasy stracił wielu piłkarzy, ale zachował ciągłość na ławce szkoleniowej, w dodatku pozyskał doświadczonych zawodników (Łukasz Sapela, Piotr Stawarczyk). Zawiszę zasilą ponadto Tomasz Wełnicki (Stomil Olsztyn), Marko Banović, Blazo Igumanović.

- Mimo odejścia Iwana Majewskiego do Anży Machaczkała Zawisza to wciąż bardzo dobry zespół. Mają przecież Alvarinho, Micę i dobrego trenera. Trzeba pamiętać, że to spadkowicz z ekstraklasy, który gra dobrą piłkę. Będzie trudnym dla nas rywalem. Mam świadomość, z kim przyjdzie nam się zmierzyć - zapowiada Niciński. I dodaje, że bydgoszczanie powinni liczyć się w walce o czołowe miejsce w I lidze.

- Zawisza dobrze wygląda i na papierze, i na boisku. Graliśmy z nimi sparing i wiemy, że umiejętności poszczególnych piłkarzy Zawiszy są bardzo wysokie. Weryfikacja przyjdzie w lidze, już w pierwszej kolejce.

Przeciwko Zawiszy nie zagra pozyskany przez Arkę latem Miroslav Bożok. Słowak miał być liderem żółto-niebieskich, ale z Pogonią naderwał mięsień dwugłowy i czeka go przymusowa przerwa.

- Mam nadzieję, że to pierwszy i ostatni uraz mojego piłkarza w tym sezonie. Brak Bożoka nieco pokrzyżował nam plany, ale jesteśmy na to przygotowani. Wierzę, że mimo jego braku uda nam się wygrać sobotni mecz - przekonuje szkoleniowiec gdyńskiej drużyny.

Już na początek sezonu jego zespół czekają mecze z drużynami typowanymi do gry o awans - Zawiszą, Wisłą Płock oraz GKS-em Katowice.

- I tak kiedyś musielibyśmy z nimi zagrać, czy to w 1., 5., czy 8. kolejce. Oczywiście można spekulować, czy to dobrze, jednak jesteśmy na to przygotowani. Przed nami bardzo ciekawa inauguracja na naszym obiekcie. Pierwsze mecze pokażą, kto zadomowi się w górnej części tabeli. Czeka nas długa runda i mam nadzieję, że będzie dobra w naszym wykonaniu. Na razie koncentrujemy się na pierwszym spotkaniu, po meczu z Zawiszą będziemy myśleć o kolejnym przeciwniku - podkreśla Niciński, który nawiązał jeszcze do sobotniego meczu w Pucharze Polski.

- Z Pogonią łatwo dochodziliśmy do sytuacji. Były jednak mankamenty w grze obronnej po stracie piłki. Trzeba to poprawić i nad tym cały czas pracujemy. Nie jest powiedziane, że z Zawiszą zagramy tą samą 11. Jestem przekonany, że piłkarze, którzy obecnie nie mieszczą się w składzie, wkrótce będą stanowić o naszej sile - zaznacza "Nitek".

- Cieszymy się, że mamy równorzędnych piłkarzy na pozycjach. Pracować muszą także ci, którzy grają, bo inni depczą im po piętach. Mamy kilka znaków zapytania. Zawodnicy jak Alan czy Paweł Wojowski muszą czekać na swoją szansę. Taka rywalizacja jest zdrowa. Piłkarze, którzy nie grali z Pogonią, zagrali dzień później w sparingu. Niektórzy pokazali się z dobrej strony i niewykluczone, że znajdą się w kadrze w sobotę - mówi trener Arki.

Gdynianie mieli już okazję "przetestowania" najbliższego rywala. W jednym z letnich sparingów pokonali Zawiszę 1:0.

- Byliśmy na różnym etapie przygotowań, Zawisza był w trakcie przebudowy zespołu. Na podstawie tego sparingu można wysnuć wniosek, że Alvarinho i Mica to piłkarze o dużej klasie. Można także wymieniać innych - bramkarza Łukasza Sapelę, Kamila Drygasa. W sparingu nikt się za bardzo nie odkrył, ten mecz ligowy będzie zupełnie inny - analizuje Niciński, który przy ustaleniu 18 meczowej na Pogoń pominął w niej Fina Patrika Lomskiego. Dlaczego?

- To był zabieg taktyczny. Nie mogłem w kadrze meczowej, liczącej 18 zawodników mieć wszystkich ofensywnych. Musiałem pomyśleć o obrońcach. Patrik nie załapał się do kadry z Pogonią, co nie przekreśla jego szans na załapanie się do niej w sobotę - podsumowuje szkoleniowiec gdynian.

POWRÓT DO ARKI TO DLA MNIE NAJWIĘKSZE WYZWANIE W KARIERZE