Sport.pl

Puchar Polski. Wielkie emocje w Gdyni. Arka przegrywa po rzutach karnych

Wielkie emocje w Gdyni. W 1/16 finału Pucharu Polski piłkarze Arki Gdynia przegrali z Chojniczanką Chojnice po rzutach karnych. W regulaminowym czasie gry był remis 1:1. Gola dla gdynian zdobył Michał Renusz, wyrównał pod koniec meczu Tomasz Mikołajczak. W serii jedenastek lepsi byli goście, którzy wygrali 3:2. Po stronie żółto-niebieskich z 11 metrów nie trafiali Antoni Łukasiewicz, Rafał Siemaszko oraz Sebastian Szerszeń.
Czy trener Grzegorz Niciński traktuje Puchar Polski równie poważnie jak ligę? Takie pytanie śmiało można było postawić przed meczem. Trudno było dojść do wniosku, że Arka chce w tych rozgrywkach zawojować, bo skład, jaki wybiegł na mecz z Chojniczanką, znacznie odbiegał od spotkań ligowych. Przypominał wręcz eksperymenty z meczów sparingowych. I tak, w porównaniu do ligowych starć, od pierwszej minuty wśród dotychczasowych "pewniaków" Nicińskiego zagrało ledwie trzech: Michał Marcjanik, Antoni Łukasiewicz i Paweł Abbott. Tyle samo pojawiło się w składzie piłkarzy, którzy zadebiutowali w tym sezonie w meczach oficjalnych: Alan Fialho, Damian Mosiejko i Jakub Miszczuk. Najbardziej eksperymentalnie ustawiona była linii obrony w środku z Marcjanikiem, Alanem, a na bokach z Przemysławem Stolcem oraz Pawłem Wojowskim.

Z drugiej strony takiemu zestawieniu jedenastki Arki nie można się dziwić, wszak przed gdynianami bardzo ciężki pojedynek z GKS-em Katowice (sobota, godz. 18) i w obliczu tak trudnego spotkania lepiej dmuchać na zimne, nie narażając się na kontuzje. Przecież urazy i tak już leczą Marcus da Silva i Miroslav Bożok.

Mimo mocno rezerwowego składu w grze Arki nie było elementu przypadku. Obecni na murawie zawodnicy nie przypominali zgrai przypadkowych ludzi. Dość ciekawym eksperymentem okazało się zestawienie środka Łukasiewicz - Mosiejko z wysuniętym Grzegorzem Tomasiewiczem. Ten ostatni wyraźnie złapał wiatr w żagle po tym, jak w sobotnim meczu z Wisłą Płock zagrał od początku, miał asystę i wywalczył rzut karny. Z Chojniczanką młody pomocnik szukał gry, był bardzo aktywny, nie bał się budować akcji gdynian.

Najlepszą sytuację w pierwszej połowie Arka stworzyła w 38. minucie po wymianie piłki Tomasiewicza z Wojowskim. "Wojo" z ostrego kąta strzelił tuż obok lewego słupka bramki gości. Arkowcy zdołali jednak zdobyć gola "do szatni". Efektownym strzałem z lewej nogi popisał się Michał Renusz. Piłka mierzona w okienko minęła górą bramkarza lekkim półlobem.

Od początku drugiej połowy na boisku pojawił się debiutujący w Arce Anglik Rashid Yussuff. Debiutów w drużynie Grzegorza Nicińskiego było jednak więcej, bo swoje 23 minuty dostał także Sebastian Szerszeń.

Drugą część meczu gdynianie rozpoczęli żwawo, ale od mniej więcej 60. minuty skupili się na zabezpieczeniu tyłów. W tym czasie groźną akcję lewą stroną przeprowadzili goście, a Arkę od utraty bramki uratował powracający Przemysław Stolc, który w ostatniej chwili wybił rywalowi piłkę spod nóg, gdy ten miał przed sobą pustą bramkę.

Zespół Mariusza Pawlaka nieco przycisnął gdynian. Z tego brały się jednak głównie strzały z daleka. Aż do 80. minuty. Piłka jak po sznurku chodziła między nogami gości. Całą akcję wykończył Tomasz Mikołajczyk, który płaskim uderzeniem po ziemi pokonał Jakuba Miszczuka.

Arka mogła zapewnić sobie grę w następnej rundzie w regulaminowym czasie gry, a tak zespół Grzegorza Nicińskiego musiał wykrzesać z siebie dodatkowe pokłady energii w dogrywce. Dogrywka to dla obu zespołów najgorszy z możliwych scenariuszy. Dla Chojniczanki - bo w perspektywie ma długą podróż do Nowego Sącza na mecz Sandecji. Dla Arki - bo jej rywal GKS Katowice uporał się z Wigrami Suwałki w ciągu 90 minut (2:0). Nic dziwnego, że ani Arka, ani drużyna z Chojnic nie bardzo kwapiły się do ataku, umiejętnie szafując swoimi siłami.

W 24. minucie dogrywki w obozie gości zapanowała wielka radość po tym, jak piłkę w siatce umieścił Bartłomiej Niedziela. Tyle że strzelec gola był na spalonym. Z początku prowadzący to spotkanie arbiter Artur Aluszyk nie dopatrzył się pozycji spalonej, ale po konsultacji z liniowym słusznie nie uznał bramki. Po chwili dwie dobre akcje przeprowadził Yussuff. W pierwszym przypadku jego strzał z ostrego kąta minął bramkę.

Arka Gdynia - Chojniczanka Chojnice 1:1 (1:0), d. 1:1

Bramki: Renusz (45.) - Mikołajczak (80.)

Karne:

0:0 - Łukasiewicz (nie trafił)

0:0 - Rybski (poprzeczka)

1:0 - Renusz

1:1 - Mikołajczak

2:1 - Alan

2:2 - Grzelak

2:2 - Siemaszko (spojenie)

2:2 - Zawistowski (nad bramką)

2:2 - Szerszeń (bramkarz obronił)

2:3 - Rogalski

Arka: Miszczuk - Stolc, Marcjanik, Alan, Wojowski - Lomski (46. Yussuff), Łukasiewicz, Mosiejko, Renusz - Tomasiewicz (75. Siemaszko) - Abbott (68. Szerszeń).

Chojniczanka: Hładun - Garbacik, Biernat, Kieruzel, Lisowski (12. Kosakiewicz) - Grzelak, Bartoszewicz (55. Rogalski), Grischok, Niedziela, Zawistowski Ż - Rybski.

Więcej o: