Sport.pl

Arka ma wrócić na właściwe tory. "Musimy zagrać z takim zębem jak z Katowicami"

- Jeśli z Wigrami zagramy z takim zębem jak z Katowicami to powinniśmy wygrać. Przewiduję zmiany w składzie, bo po takim spotkaniu jak z Zagłębiem to naturalna kolej rzeczy - zapowiada szkoleniowiec Arki Gdynia Grzegorz Niciński.
Dobry początek sezonu, kiedy Arka zdobyła siedem punktów rozbudził apetyty w Gdyni. Zimny prysznic przyszedł jednak szybko. Gdynianie w ostatniej kolejce przegrali 2:4 z Zagłębiem Sosnowiec. Nic dziwnego, że przed środowym meczem z Wigrami (godz. 18.30) żółto-niebiescy cel mają jeden.

- Mecz w Sosnowcu to dla nas nauczka. Sami jesteśmy sobie winni takiemu wynikowi. Muszę jeszcze raz dokładnie obejrzeć to spotkanie, myślę, że już więcej takich błędów nie będziemy popełniać. Mam nadzieję, że z Wigrami wrócimy na odpowiednie tory - mówi Grzegorz Niciński, który zapowiada zmiany w składzie.

- To naturalne po takim spotkaniu. Po to mamy wyrównaną kadrę, abym był przygotowany na różne warianty. Z Zagłębiem popełniliśmy sporo błędów. Dokonaliśmy dużo złych wyborów. Pierwsza bramka narodziła się już na połowie Zagłębia, po bardzo pasywnym dośrodkowaniu Warcholaka. Chcieliśmy przejąć piłkę, potem było dośrodkowanie i splot nieszczęśliwych okoliczności. Nie złapaliśmy rywali na pułapce ofsajdowej - podkreśla trener Arki.

Na powrót do kadry meczowej wciąż czeka Miroslav Bożok. W środę Słowak nie będzie do dyspozycji szkoleniowca gdynian.

- Trenuje już co prawda z pełnym obciążeniem, ale miał za długą przerwę. Szykujemy go na sobotni mecz z Kluczborkiem (godz. 17.30) - tłumaczy Niciński. I przekonuje, że rzeczywiste oblicze Arki to suma wielu czynników.

- Każdy mecz jest inny i nie ma co mówić o prawdziwej czy nieprawdziwej Arce. I liga jest bardzo wyrównana. Wyniki jasno pokazują, że nie ma w niej faworyta. Uważam, że cała runda dopiero pokaże jakim jesteśmy zespołem. Wierzę, że złapiemy serię, która usadowi nas w górze tabeli. Na pewno stać nas na to, choć wpadek, takich jak w Sosnowcu, nie unikniemy. Niepotrzebnie daliśmy Zagłębiu oddech. I zostaliśmy za to skarceni - zauważa "Nitek".

- U siebie chcemy tylko wygrywać. Z Katowicami pokazaliśmy, że do celu dążymy do ostatniej minuty. Mam nadzieję, że w środę zobaczę mój zespół bardzo zdeterminowany, głodny trzech punktów i chcący pokazać, że potrafimy grać w piłkę. Chciałbym, aby po najbliższych meczach mówiono, że mecz w Sosnowcu był wypadkiem przy pracy. Bardzo szybko nadarza nam się okazja do rehabilitacji. Nie będą to łatwe mecze. Z Wigrami przegraliśmy w poprzednim sezonie oba mecze po 0:1. Chcemy rewanżu - dodaje trener gdyńskiej drużyny.

Trener Zbigniew Kaczmarek zrobił z Wigier zespół dobrze zbilansowany. Taki, który może napsuć sporo krwi najlepszym. Dlatego środowy mecz, zdaniem Nicińskiego, nie będzie rozgrywany do jednej bramki.

- Wigry to nie jest zespół, który się cofa. Przegrali w pierwszym meczu z Katowicami 0:2, ale to oni w pierwszych 15 minutach mieli wiele sytuacji. Nie zapominajmy o tym, że Wigry prowadziły 2:0 w Sosnowcu [ostatecznie wygrali 3:2]. Spodziewam się raczej otwartego i wyrównanego meczu. O zwycięstwie zadecydują indywidualne umiejętności poszczególnych zawodników. Jeśli zagramy z takim zębem jak z Katowicami, to o sukces będzie dużo łatwiej - analizuje "Nitek".

- Wigry są dobrze zorganizowane. Mają doświadczoną linię obrony i kilku młodych, zdolnych piłkarzy w ofensywie. Początek sezonu jest dla nich udany. Mamy w głowie mecze, które z nimi graliśmy. A nie były one ładne. Liczę, że zaprezentujemy taką moc i siłę, która sprawi, że wygramy. Tego co nam zabrakło w Sosnowcu, z Wigrami powinno być już na dobrym poziomie - prognozuje Niciński.

FILIP MODELSKI: DO ARKI MI TERAZ NIE PO DRODZE, A LECHIA NIECH ŻAŁUJE


Więcej o: