Sport.pl

Pomocnik Arki: Złość po Zagłębiu przekuć w sześć punktów z Wigrami i Kluczborkiem [ROZMOWA]

- Jesteśmy na siebie bardzo wkurzeni za mecz z Zagłębiem. Przegraliśmy zasłużenie. Na szczęście już w środę gramy kolejny mecz, a potem w sobotę. Nic tylko zdobyć sześć punktów i cieszyć się z tego przez weekend - mówi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl pomocnik Arki Gdynia Grzegorz Tomasiewicz.
Piotr Wiśniewski: Na początku sezonu zgłaszasz mocny akces do gry w pierwszym składzie. Jednak tylko z Wisłą Płock (2:0) zagrałeś od początku, za to miałeś asystę i wyróżniałeś się przeglądem pola. Nie gorzej było w Pucharze Polski z Chojniczanką. Zasługujesz na więcej minut od trenera Nicińskiego?

Grzegorz Tomasiewicz: Czuję się dobrze fizycznie, co było chyba widać w meczu z Wisłą Płock czy nawet z Chojniczanką. Uważam, że z Chojnicami zagrałem niezłe spotkanie. Do tej pory trener decyduje się na ustawienie z dwójką napastników - Rafałem Siemaszką i Pawłem Abbottem. Muszę to uszanować i pokazać się z jak najlepszej strony, gdy wchodzę na boisko z ławki rezerwowych.

Już letnie sparingi zwiastowały, że może dać coś "ekstra" Arce. Gołym okiem było widać, że jesteś już innym piłkarzem niż ten, który przychodził do Arki na początku tego roku. Wtedy ocierałeś się o pierwszy skład, teraz jesteś blisko pierwszej drużyny.

- Przychodząc do Arki, musiałem przestawić się z piłki juniorskiej na seniorską. To była dla mnie nowość. Różnica jest taka, że w seniorach wszystko szybciej się dzieje na boisku. Solidnie przepracowałem okres przygotowawczy. Jestem już pół roku z drużyną, więc myślę, że będzie coraz lepiej. I będę dostawał coraz więcej szans na boisku.

Co zmieniło się w twojej grze przez te kilka miesięcy?

- Ewidentnie pomogła mi wiara w siebie. Nabrałem większej pewności. Z każdym treningiem było z tym coraz lepiej. Trochę czasu minęło, nim przystosowałem się do piłki seniorskiej, a teraz już wiem, że powinno być dobrze.

W środę Arka gra z Wigrami, z którymi w poprzednim sezonie przegraliście w Gdyni 0:1. Nie obawiasz się powtórki?

- Jeśli nie "ukujemy" rywala na początku, to z każdą minutą będzie nam coraz ciężej. Zobaczymy, z jakim nastawieniem przyjadą do nas Wigry. Sam jestem ciekaw, czy się cofną, czy może będą chcieli nas zaatakować na samym początku. To dla nas bardzo ważny mecz, zwłaszcza po tym, co stało się w Sosnowcu.

Jesteście podwójnie podrażnieni po Zagłębiu?

- Jesteśmy na siebie bardzo wkurzeni za mecz z Zagłębiem. Przegraliśmy zasłużenie. Na szczęście już w środę gramy kolejny mecz, a potem w sobotę. Nic tylko zdobyć sześć punktów i cieszyć się z tego przez weekend.

Arka przez pewien czas była liderem, do meczu z Zagłębiem Sosnowiec przystępował jako wicelider, a teraz jest piąta. Nie dziwna ta I liga?

- Ta liga jest bardzo wyrównana. Każdy może wygrać z każdym. Co więcej, walka o awans będzie trwała do ostatniej kolejki.

Rozumiem, że nie przewidujecie innego scenariusza na dwa najbliższe mecze niż sześć punktów?

- To prawda. Nawet cztery punkty nas nie zadowolą. Gramy u siebie, w Gdyni bardzo rzadko przegrywamy. Dla nas liczy się tylko sześć punktów.

Trener Niciński powtarza co jakiś czas o celu jednostkowym, czyli wygraniu kolejnego meczu. Rzeczywiście tak ciężko skonkretyzować cele?

- Tak. Każdy mecz jest inny. Na każdego przeciwnika trzeba inaczej się ustawić. Do każdego meczu musimy się inaczej przygotowywać. Mecz z Zagłębiem pokazał, że nie możemy za bardzo wybiegać w przyszłość. Musimy koncentrować się tylko na najbliższym spotkaniu. Wtedy będzie dobrze.

Jesteś zaskoczony układem sił w I lidze?

- Tak, ale za nami dopiero cztery kolejki. Myślę, że z czasem wszystko się przetasuje. Drużyny, które chciały walczyć o awans, stopniowo powinny piąć się w górę tabeli.

A dorobek punktowy zadowala was?

- Po ostatnim spotkaniu czujemy niedosyt. Mieliśmy 7 punktów, a mogło być 10... Zwycięstwo fajnie by nas ustawiło w tabeli przez dwoma meczami w Gdyni. Nie udało się, jednak nie jest najgorzej. Z Wigrami i Kluczborkiem musimy zdobyć sześć punktów. Wyjdziemy bojowo nastawieni. I myślę, że wygramy, tyle że musimy strzelać bramki!

ALAN FIALHO: DO ARKI WRÓCIŁEM PO TO, BY AWANSOWAĆ DO EKSTRAKLASY


Więcej o: