Sport.pl

Przybity obrońca Arki: Nawet nie wiem, co powiedzieć po takim meczu...

Zwieszone głowy piłkarzy Arki i z trudem wypowiadane słowa były najczęstszym obrazkiem po porażce 0:2 z Wigrami Suwałki. - Nawet nie wiem, co powiedzieć po takim meczu. Dobrze wiedzieliśmy, jak zagrają Wigry. No ale cóż... - wzdychał przybity Michał Marcjanik.
Arka przegrała drugi mecz z rzędu. I drugi na własne życzenie. Z Wigrami gdynianie dali się nabrać na starą sztuczkę wielu drużyn I ligi. Zostali zaskoczeni tym, co dało im wygraną w Płocku. Mowa o wyrachowaniu.

- Uważam, że nie ma jeszcze powodu, by bić na alarm. Trzeba podnieść się po tych dwóch porażkach i zrobić wszystko, aby z Kluczborkiem zdobyć trzy punkty [sobota, godz. 17.30]. Musimy wrócić na właściwe tory... - mówił przygnębiony Marcjanik, który w podstawowym składzie zastąpił Alana Fialho.

- W pierwszej połowie zdominowaliśmy rywala, stwarzaliśmy dogodne sytuacje. Powinniśmy prowadzić różnicą co najmniej dwóch bramek. Pierwsza połowa mogła ustawić mecz. Po przerwie nie było widać aż takiej naszej przewagi, też mieliśmy okazje, tyle że brakowało skuteczności. Dobrze wiedzieliśmy, jak zagrają Wigry. No ale cóż... Byli skuteczniejsi, mieli dwie sytuacje, obie wykorzystali - podkreślił środkowy obrońca Arki w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Trener Niciński dokonał zmian nie tylko na środku defensywy. Na ławce posadził także Tadeusza Sochę. A efekt był ten sam, co w Sosnowcu, czyli porażka po fatalnych błędach indywidualnych.

- Michał [Renusz] nie odpuścił w początkowej fazie akcji, poszedł za akcją do końca. Pechowo trafił rywala. A druga sytuacja? Naprawdę nie wiem, co powiedzieć... - opisywał Marcjanik.

- Nie możemy być zadowoleni, skoro przegrywamy mecze. Okazja do rehabilitacji już w sobotę. Żeby wygrywać mecze, trzeba grać na zero z tyłu i coś strzelić z przodu. Nie udało nam się ani to, ani to. Czy będą jakieś zmiany w obronie? O tym decyduje trener, ja nie wiem. Być może zawiodła nas koncentracja - podsumował środkowy obrońca Arki.

POWRÓT DO ARKI TO DLA MNIE NAJWIĘKSZE WYZWANIE W KARIERZE




Więcej o: