Cel Arki na mecz z Sandecją Nowy Sącz: zdominować rywala

Pewny swoich piłkarzy przed sobotnim meczem z Sandecją Nowy Sącz jest trener Arki Grzegorz Niciński. Choć wie, że liga jest bardzo wyrównana, to wierzy w zwycięstwo w najbliższym spotkaniu. - Jestem przekonany, że zneutralizujemy ich silne punkty i zdominujemy na boisku - podkreśla szkoleniowiec żółto-niebieskich.
Sytuację kadrową Arki przed meczem z Sandecją (początek o godz. 17.30) można ocenić jako dobrą. Oprócz kontuzjowanego Pawła Wojowskiego, który i tak w drużynie głównie pełni rolę rezerwowego, niepewny występu w sobotę jest tylko jeden piłkarz. Tylko, a może aż. Chodzi bowiem o Michała Nalepę, którego wkład w grę żółto-niebieskich jest w tym sezonie nieoceniony.

- Miałem dziwną sytuację na treningu we wtorek. Zderzyłem się z Marcusem. Swoją nogą uderzyłem w jego piętę i prawdopodobnie palec u stopy jest zbity, bo rentgen wykluczył złamanie. Póki co, nie mogę nawet stać, ale liczę, że to nic groźnego - mówił w środę Nalepa.

- To lekki uraz, ale do jego wyleczenia potrzebny jest czas. Mam jednak nadzieję, że Michał będzie gotowy do gry już w sobotę. Bierzemy go oczywiście pod uwagę - podkreśla Niciński.

Tegoroczne wyniki na zapleczu ekstraklasy sprawiają, że starcie Arki z Sandecją to mecz bez faworyta. Nie dość, że obie ekipy mają po tyle samo punktów (13), to obecne rozgrywki pokazały, że w I lidze każdy może wygrać z każdym.

- Miejscami drużyn bym się nie sugerował. Tutaj jest spora rotacja i wszystko się zmienia z kolejki na kolejkę. Nie ma wyraźnego przodownika i na takowego się nie zapowiada. Sandecja natomiast to zespół, który ma duży potencjał w ofensywie. Jest bardzo niewygodnym rywalem, ale jak najbardziej w naszym zasięgu - mówi Niciński.

Sobotni rywal żółto-niebieskich jest dość specyficzny. Na chwilę obecną to bowiem druga siła ofensywna ligi, która zdobyła jak na razie 19 goli w dziewięciu meczach (lepszy jest tylko Zawisza z 20 golami). Trzeba mieć jednak też na uwadze fakt, że defensywa z Nowego Sącza jest trzecią najgorszą w lidze. Gdzie szukać zatem szans na zwycięstwo?

- Przede wszystkim będziemy patrzeć na siebie, ale znamy też mocne punkty rywala. To przede wszystkim Arkadiusz Aleksander [były napastnik Arki], który jest bardzo skuteczny. Jestem jednak przekonany, że zneutralizujemy ich silne punkty i zdominujemy ich na boisku - podkreśla z przekonaniem szkoleniowiec Arki.

Coraz rzadziej w tym sezonie trener Niciński korzysta z usług brazylijskiego obrońcy Alana, chociaż ten tylko w jednym spotkaniu zagrał zdecydowanie poniżej oczekiwań [przegranym 2:4 z Zagłębiem w Sosnowcu]. Czy wobec tego można się spodziewać go na boisku w najbliższym spotkaniu?

- Alana traktuję tak samo jak pozostałych zawodników. Nie chcę szukać dla niego nowego miejsca na boisku, np. w środku pomocy. Dla mnie jest to środkowy obrońca, a to czy zagra w sobotę, pozostaje sprawą otwartą - dyplomatycznie odpowiada trener gdynian.

Otwarta jest również kwestia boków pomocy. Wobec dużo słabszej, niż oczekiwano, formy Marcusa da Silvy i Patrika Lomskiego, kontuzji Wojowskiego i fakcie, że po kontuzji dopiero dochodzi do zdrowia Michał Renusz, pierwszym wyborem na tej pozycji jest Miroslav Bożok. Słowak, podczas pierwszego pobytu w Gdyni (lata 2010-11) wykorzystywany był głównie w środku pola. Jednak z grą na skrzydle nie ma on najmniejszego problemu.

- Prawda jest taka, że z ostatnich 10 lat, siedem, albo osiem grałem na skrzydle. Często mówię, że lubię grać na środku, ale ustawienie na boku pomocy nie jest dla mnie żadnym problemem. Czuję się tam bardzo dobrze - kwituje Bożok.

ALAN FIALHO: DO ARKI WRÓCIŁEM PO TO, BY AWANSOWAĆ DO EKSTRAKLASY