Sport.pl

Trójmiejskie konotacje Marcina Kaczmarka

Trener Wisły Płock Marcin Kaczmarek wraca do Trójmiasta. Jego drużyna zagra przeciwko zespołowi, który zawsze był odwiecznym rywalem opiekuna nafciarzy - Arce Gdynia. Czy Kaczmarek przełamie swoją niemoc czterech meczów bez zwycięstwa z żółto-niebieskimi?
Prowadzi Wisłę Płock dokładnie od 22 czerwca 2012 roku. Jak na polskie warunki, to imponujący staż. Z Trójmiastem kojarzony jest jedynie z gdańską jej częścią, bo był zarówno trenerem i zawodnikiem Lechii. W przeciwieństwie do jego ojca, Bobo Kaczmarka, który przeżył pamiętny dwudniowy romans z Arką. Dlatego też piątkowy mecz w Gdyni będzie dla Marcina Kaczmarka czymś zupełnie innym niż kolejnym meczem w I lidze.

Piłkarskie granie Kaczmarek syn rozpoczął w MRKS Gdańsk. Szybko potem zasilił Lechię i jak się później okazało, był to klub, w którym spędził najwięcej czasu podczas swojej zawodniczej kariery. W biało-zielonej koszulce zawiesił też buty na kołku. A później? Niemal natychmiast został szkoleniowcem Lechii i... wprowadził ją z IV do ówczesnej II ligi (aktualna I liga). Jak po takiej karierze nie zostać jedną z ważnych postaci dla gdańskiego klubu?

Sam Kaczmarek wielokrotnie kładł nacisk na mecze z Arką. Po jednym z meczów w Płocku 10 sierpnia 2013 roku na konferencji prasowej dumnie stwierdził, że z Arką jeszcze nie przegrał.

- Jestem wychowankiem Lechii i z Arką miałem przyjemność grać wielokrotnie. Najpierw jako junior potem jako trener, później trener Olimpii i jeszcze nigdy nie przegrałem z Arką. Może to jakiś paradoks, ale tak jest, to są fakty (...). Przeciwko Arce zawsze mi się grało dobrze, strzelałem bramki, więc tym bardziej się cieszę - mówił szkoleniowiec Wisły.

Moment tym symboliczny, gdyż był to ostatni raz, kiedy trener Kaczmarek mógł w ten sposób mówić. Od tego momentu rozpoczęła się gehenna, bo jego Wisła czterokrotnie grała jeszcze z Arką i... ani razu nie wygrała. Co więcej, zanotowała trzy porażki. W przerwaniu tej serii ma przeszkodzić Kaczmarkowi zawieszenie na dwa mecze, które otrzymał w starciu z GKS-em Katowice. Akurat drugi mecz wypada w Gdyni.

W ostatnim spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec, które Wisła rozgrywała w Płocku, sprawa była prostsza. Kaczmarek nadawał z "dziupli", z której namiętnie kontaktował się ze sztabem szkoleniowym obecnym na ławce rezerwowych. Jednym słowem, zero problemu. Na stadionie w Gdyni tak kolorowo może już nie być.

- Trener Kaczmarek na pewno swoje miejsce znajdzie na trybunach. Będzie to oczywiście trybuna VIP - tłumaczy rzecznik Arki Tomasz Rybiński.

Szkoleniowiec płocczan może też mieć utrudniony kontakt ze swoją ławką. Nikt w Gdyni nie będzie przecież szedł mu na rękę.

TADEUSZ SOCHA: JEŚLI AWANSUJEMY, TO ZOSTANĘ W ARCE


Więcej o: