Sport.pl

Dla kogo ta jesień była ostatnią? Typujemy, kto jeszcze zimą może pożegnać się z Arką

- Nie planujemy, by z drużyny odeszli ci, na których nam bardzo zależy. Istnieje taka możliwość, że ktoś Arkę opuści już zimą, ale na pewno nie będą to piłkarze stanowiący trzon tej drużyny - mówi prezes Arki Wojciech Pertkiewicz. Wszystko wiemy - ktoś odejdzie na pewno. Pozostaje jednak pytanie kto? No właśnie...
Mogłoby się wydawać, że po tak dobrej rundzie nic w zespole nie trzeba zmieniać. Może to i prawda. Pierwszoligowy ekspert Andrzej Iwan uważa nawet, że Arka w tym samym składzie jest w stanie na wiosnę realnie bić się o awans. Co więcej - że taka dyspozycja, jak z końcówki rundy jest po prostu gwarantem końcowego sukcesu w lidze. No tak, ciężko się nie zgodzić, ale z kolei jeszcze trudniej jest poprzeć stwierdzenie, że wszyscy obecni piłkarze pierwszej drużyny są jej potrzebni. Bzdura.

Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w kadrze zespołu Grzegorza Nicińskiego z 24 piłkarzy zagrało jedynie 19 - najmniej w całej lidze. Kompletnie niewykorzystani w walce o awans zostali: bramkarze Kamil Kotkowski oraz Jakub Miszczuk, obrońca Tomasz Wojcinowicz i napastnicy Sebastian Szerszeń oraz Maciej Wardziński. I trudno przypuszczać, żeby którykolwiek tę szansę otrzymał. Dlaczego? Spieszymy z wyjaśnieniem.

W bramce stoi nietykalna wieża w postaci Konrada Jałocha. Nie wiadomo jak w drastycznej formie i jednocześnie chyba depresji musiałby być ten piłkarz, by między słupki na mecze ligowe zameldował się Miszczuk. Pomijamy rzecz jasna kontuzje - sprawa losowa. Wojcinowicz, choć mimo dobrych momentów okresu przygotowawczego latem, jest tylko podstawowym stoperem rezerw. Ale i tutaj nie ma się co dziwić. Kiedy o miejsce w składzie pierwszej drużyny musisz rywalizować z przebojowym Brazylijczykiem Alanem Fialho, reprezentantem młodzieżówki Michałem Marcjanikiem czy weteranem i szefem szatni Krzysztofem Sobierajem, to... trudno - rezerwy to wszystko, co możemy ci zaoferować. Wojcinowicz z pierwszym zespołem związany jest więc jedynie formalnie.

Podobnie sprawa ma się z dwójką napastników. Wardziński pograł sobie dziesięć minut w Pucharze Polski, Szerszeń natomiast robił takie wrażenie na sparingach, że szukano w nim nawet podstawowego napastnika Arki. Dzisiaj ci wszyscy pukają się w czoło. Szczególnie po fatalnym meczu w PP z Chojniczanką, kiedy momentami... był wygwizdywany. Ani on, ani Wardziński raczej na minuty w pierwszej drużynie nie mają już co liczyć. Wyraźnym sygnałem zresztą są słowa Nicińskiego, że zimą będzie poszukiwany snajper jako alternatywa dla Siemaszki i Abbotta. To jasny znak: "Panowie, albo rezerwy, albo szukajcie nowej drogi".

Zajrzyjmy jeszcze w statystyki "ogranych" w tym sezonie w pierwszej drużynie:

- Patrik Lomski (130 minut w lidze)

- Damian Mosiejko (129 minut w lidze)

- Paweł Wojowski (259 minut w lidze)

Ostatni na tej liście Wojowski z całą pewnością pracę w Arce zachowa. Zaliczał głównie przeciętne (żeby nie powiedzieć słabe) wejścia z ławki, ale tym jednym - przeciwko Wiśle Płock - kiedy strzelił kluczowego gola na 3:1 zapunktował na zaś. Wyautowany bez cienia wątpliwości powinien być za to Lomski. Bezproduktywny, Arce w tym sezonie nie dał nic. Z kolei Mosiejko po prostu może nie mieć innego wyjścia. Do tej pory przyzwoicie zmieniał Nalepę czy Łukasiewicza, może nie błyszcząc przesadnie, ale ciężko było się permanentnie czepiać. Z tym, że ściągnięcie do drużyny Yannicka Kakoko nieco komplikuje sytuację Mosiejki. Kongijczyk z niemieckim paszportem nie po to został przecież zakontraktowany, by być jeszcze następnym w kolejce po Mosiejce zmiennikiem. Chociaż, nie takie cuda w Arce grali.

No i został jeszcze rodzynek. Michał Renusz.

Najsłabszy piłkarz Arki jesienią. 11 razy w wyjściowym składzie, NIGDY nie dokończył meczu, za każdym razem został zmieniany, pięć razy przed 65. minutą. Czasami zamienia się w magika i staje się niewidzialny na boisku. Jest takim jeźdźcem bez głowy, podejmuje złe decyzje, gra na pamięć i pod siebie. Poprzez bezsensowne dryblingi bardzo często traci piłkę. Plusik za mecz w Chojnicach, gdzie pierwszy i ostatni raz zagrał tak, że drużyna miała z niego pełną korzyść. Jeden z zawodników meczu wówczas. Ale to zdecydowanie za mało - pisaliśmy o Renuszu w jesiennych ocenach.

Coś więcej trzeba dodawać?

Podsumowując, kto powinien być odpalony już teraz? Szerszeń, Wardziński, Renusz i Lomski to piłkarze, którzy są w gronie faworytów. Ale czy któryś z nich wyleci już zimą? Stawiamy, że co najmniej dwóch. Zresztą, na większą "destabilizację" raczej nie ma co liczyć.

OCENIAMY PIŁKARZY ARKI ZA JESIEŃ. IMPONUJĄCY NAPASTNICY I ŚRODEK POLA, MARCUS BRONI HONORU SKRZYDŁOWYCH


Więcej o: