Kolejne posparingowe spostrzeżenia, czyli Arka - Kotwica Kołobrzeg

Drugi sparing już za Arką. Drugi wygrany. Tym razem żółto-niebiescy pokonali drugoligową Kotwicę Kołobrzeg 1:0 po golu Pawła Wojowskiego. My zaś dzielimy się z wami kolejnymi wnioskami i spostrzeżeniami na kolejnym etapie przygotowań drużyny do rundy wiosennej I ligi.
1. Dobry rywal na pressing

W pierwszej połowie Arka sprawiała wrażenie nieco stłamszonej i zgubionej. Dlaczego? Kotwica okazała się idealnym rywalem, z którym można sprawdzić, jak Arka radzi sobie grając pod pressingiem. No i wychodziło to różnie. Raz świetnie piłka wędrowała po obwodzie, unikając biegających za nią rywali, raz powodowała straty nawet pod swoim polem karnym. W każdym razie widać było momenty, w których rywale napierali, a gdynianie nieco się gubili.

Nie ma więc nic lepszego, jak szlifowanie swojej gry. Nawet, gdy przeciwnik swoją taktyką uwypukla jakiekolwiek braki u żółto-niebieskich to jest jeszcze sporo czasu na poprawę. Można więc powiedzieć, że Kotwica to był trafiony rywal w idealnym momencie.

2. Grali równymi siłami

Patrząc na wyjściowe jedenastki Arki w dwóch połowach, łatwo można zauważyć, że trener Grzegorz Niciński chciał, by ekipy były jak najrówniejsze. Zawodnicy, którzy w lidze grywali głównie w wyjściowym ustawieniu, rozerwani zostali teraz dosłownie na pół i rozmieszczeni w dwóch różnych połowach.

Poziomem jednak nieco więcej do zaoferowania miała druga jedenastka, ale złożyło się na to pewnie kilka czynników. Pierwszym była kontynuacja liderującej postawy Michała Nalepy - zdecydowanie był najjaśniejszą postacią drużyny po przerwie. Po drugie, rywalowi pressingu zdecydowanie się odechciało i w drugiej części Arka mogła swobodniej rozgrywać piłkę. Co więcej, przez większość czasu robiła to na połowie Kotwicy.

3. Żadnych nowości

Tym razem nie był testowany żaden zawodnik. Wyczekiwany skrzydłowy i napastnik jeszcze się nie pojawili, więc trzeba było grać tym, co się ma. O ile skrzydłowi wszyscy w mniejszym bądź większym wymiarze prezentowali się w rundzie jesiennej I ligi (Rashid Yussuff, Miroslav Bożok, Marcus da Silva, Patrik Lomski), o tyle pod znakiem zapytania stał fakt, kto w drugiej połowie zagra na "szpicy" (w pierwszej był to rzecz jasna Paweł Abbott). Tym najbardziej wysuniętym zawodnikiem po przerwie był więc etatowy gracz rezerw, Maciej Wardziński.

Kto liczył na jakiej nowości w ataku, musiał się nieco zawieść.

4. Zmiana boiska

Mecz z Kotwicą w ostatniej chwili został przełożony - z Narodowego Stadionu Rugby na witomiński niepełnowymiarowy obiekt w klatce. Oba rzecz jasna są boiskami ze sztuczną nawierzchnią. Trudno jednak nie zadać pytania, jaki cel miała zmiana miejsca rozegrania tego spotkania. Konkretne powody nie były bowiem podane. Oczywiście to sprawa drugorzędna, ale mając pełnowymiarowe boisko (co jest istotną kwestią dla samych zawodników) i zadaszone trybuny (czym z pewnością nie pogardziliby kibice w ten wietrzny i dżdżysty dzień), to szkoda, że mecz zostaje jednak rozgrywany gdzie indziej.

Arka Gdynia - Kotwica Kołobrzeg 1:0 (0:0)

Bramka: Wojowski (55.).

Arka I połowa: Jałocha - Socha, Wojcinowicz, Sobieraj, Warcholak - Lomski, Łukasiewicz, Mosiejko, Yussuff - Tomasiewicz - Abbott.

Arka II połowa: Miszczuk - Stolc, Alan, Marcjanik, Wojowski - Marcus da Silva, Nalepa, Kakoko, Bożok - Siemaszko - Wardziński.

LISTA PRZEBOJÓW POMECZOWYCH KONFERENCJI. ALE UBAW! [WIDEO]