Sport.pl

Wracają synowie marnotrawni. Szwoch i Formella oficjalnie w Arce. Co z napastnikiem?

Polityka transferowa Arki w zimowym okienku jest naprawdę godna podziwu. Stricte trzyma się swoich założeń, w szczególności jeśli chodzi o preferencje pozyskiwanych piłkarzy. Do Gdyni trafili bowiem jej dwaj wychowankowie, zawodnicy z naprawdę sporym bagażem potencjału, a więc Mateusz Szwoch i Dariusz Formella. Została jednak najistotniejsza kwestia: co z napastnikiem?
Podpisanie umów wypożyczeniowych z Arką przez Formellę i Szwocha, to nabytki numer dwa i trzy w tym okienku transferowym. Zatem liczba, na której gdyński klub miał poprzestać. Od dawna przecież dyrektor sportowy Edward Klejndinst zapowiadał, że do zespołu dołączy maksymalnie trzech piłkarzy (była nawet opcja z dwoma). Teraz wiemy, że obok Yannicka Kakoko, wspomniani dwaj wychowankowie uzupełnili wymagany limit. Ale czy faktycznie na tym się skończy? Jasne jest, że w Gdyni wciąż nie ma tego, od którego zaczynały się wszelkie dyskusje transferowe - napastnika.

- Napastnik w tym oknie to nasz priorytet. Nie mogę obiecać, że faktycznie w Gdyni taki się pojawi, ale będziemy robić wszystko, by tak się stało. To jest nasz priorytet - mówi Klejndinst.

Wszystko wskazuje na to, że klub spróbuje "nagiąć" wcześniej postawione założenia i w Arce w przerwie zimowej pojawi się łącznie czterech "nowych" piłkarzy. Na razie kandydatem na atak jest powracający po półrocznej kontuzji więzadeł krzyżowych w kolanie Jan Pawłowski z Jagiellonii. Swojego czasu był skrupulatnie obserwowany przez inne kluby ekstraklasy, lecz tak długa pauza od grania pod dużym znakiem zapytania stawia jego aktualną dyspozycję.

W każdym razie pewne jest, że w rundzie wiosennej w Gdyni zobaczymy dwóch wychowanków Arki. Formella bowiem został wypożyczony do 30 czerwca 2016 roku, Szwoch zaś o rok dłużej. Bez wątpienia to zawodnicy z ogromnym potencjałem i jeśli tylko nawiążą chociaż w części do swoich najlepszych meczów, mogą być niemałym wzmocnieniem drużyny. O ile Formelli o miejsce w składzie będzie dużo łatwiej (lewe skrzydło w Arce wręcz kulało), to Szwoch w środku pola ma, delikatnie mówiąc, ogromną konkurencję. Tytani w postaci Michała Nalepy i Antoniego Łukasiewicza, a w odwodzie technicznie nieprzeciętny Kakoko nie wróżą mu zbyt dobrze. 22-latek może jednak występować też jako podwieszony napastnik, a kto wie, może też trener Niciński znajdzie dla niego jeszcze inną rolę. Szkoda bowiem, by Szwoch większość rundy miał przesiedzieć na ławce, a to - niestety - mu grozi. Powstaje więc pytanie: czy nie za dużo uszek w tym barszczu? Ale odpowiedź na nie to temat na zupełnie inną opowieść.

MICHAŁ NALEPA: PLAN MIAŁEM TAKI, ŻEBY AWANSOWAĆ Z ARKĄ I ZAGRAĆ Z NIĄ W EKSTRAKLASIE PRZEZ ROK [ROZMOWA]


Więcej o: