Testowany w Arce Nagórski odesłany na "listę oczekujących". W środę przyjechał kolejny napastnik

Wygląda na to, że testowany napastnik numer trzy w Arce się nie sprawdził. Adam Nagórski, choć w sparingu z Gryfem Wejherowo gola strzelił, to zagrał mocno przeciętnie i został odesłany na znaną już "listę oczekujących". W środę do Gdyni przyjechał kolejny napastnik, 22-letni Jakub Vojtus ze Słowacji.
Na podobnych zasadach podziękowano poprzedniemu napastnikowi - Janowi Pawłowskiemu. Piłkarz został odesłany do swojego klubu - Jagiellonii Białystok - z informacją, że musi "czekać na decyzję". Identycznie sytuacja ma się w przypadku Adama Nagórskiego - snajpera Vinety Wolin. I wygląda na to, że na liście oczekujących na decyzję zepchnął Pawłowskiego na miejsce numer dwa. A że w Arce konieczny jest tylko jeden napastnik, Pawłowski może definitywnie pożegnać się z angażem w Gdyni w tej rundzie. Nie oznacza to jednak, że taki sam los nie spotka Nagórskiego.

Testowany ostatnio napastnik wyraźnie nie był tym, kogo trener Grzegorz Niciński szukał. Chociaż został polecony przez szkoleniowca Pogoni Szczecin Czesława Michniewicza i dla Arki po zaledwie sześciu minutach strzelił gola w sparingu, to gdynianie szukają kogoś o lepszych warunkach fizycznych - znacznie silniejszego. Nagórski tych kryteriów nie spełniał. Przegrywał sporo pojedynków z obrońcą na plecach, a jeśli miałby być alternatywą dla Pawła Abbotta, który średnio 9/10 takich pojedynków wygrywa, to o kontrakcie w Arce może zapomnieć. Mimo to żółto-niebiescy zostawili sobie uchyloną furtkę na tego napastnika.

Wobec braku innego konkretnego kandydata, włodarze klubu z Gdyni być może ponownie uśmiechną się do Nagórskiego. Na chwilę obecną jednak, tak się nie stanie. Od środy w gdyńskim klubie testowany będzie za to 22-letni słowacki napastnik Jakub Vojtus. Jesienią rozegrał 14 spotkań w Spartaku Trnava i strzelił jedną bramkę.

Piąty mecz kontrolny żółto-niebiescy rozegrają właśnie w środę o godz. 15 na boisku na Os. Złote Piastki w Kosakowie lub o 16 na Narodowym Stadionie Rugby. Wszystko zależne jest od pogody. Najprawdopodobniej jednak będzie to opcja numer jeden.

ANDRZEJ IWAN: ARKA NIE MOŻE TRZĄŚĆ PORTKAMI! MUSI FAKTYCZNIE ZAPIEPRZAĆ! [ROZMOWA Z EKSPERTEM]