Sport.pl

Marcus da Silva: Jeśli zagramy tak każdy mecz, to...

Jednym z bohaterów Arki w meczu w Katowicach był z pewnością Marcus da Silva. Strzelił pierwszą bramkę i na prawym skrzydle czuł się, jak ryba w wodzie. - Wiem, czego od siebie oczekuję w tej rundzie i powoli chcę to wypełniać - mówi Brazylijczyk.
Od samego początku wiosny Arka była pod presją. Po pierwsze: dwa mecze na otwarcie to starcia z rywalami z górnej połówki tabeli (w tym jedno ze ścisłej czołówki - Zagłębiem Sosnowiec), po drugie: gdynianie kończyli meczem w Katowicach inauguracyjną kolejkę I ligi w 2016 roku i znali wyniki swoich bezpośrednich rywali. A te nie były pocieszające. Zarówno Wisła Płock, wspomniane Zagłębie i Zawisza Bydgoszcz swoje mecze wygrały i, by zachować status quo, to samo na wyjeździe musieli zrobić piłkarze Grzegorza Nicińskiego. I zrobili.

- Wiedzieliśmy, co zrobili nasi bezpośredni rywale dzień wcześniej, dlatego od pierwszego gwizdka byliśmy bardzo skoncentrowani na swoim zadaniu. Remis nie byłby do końca zadowalającym wynikiem, więc za wszelką cenę walczyliśmy o pełną pulę. Znamy swoją siłę i wiemy, kiedy musimy ją wykorzystać. Mieliśmy w tym meczu niski skład, więc priorytetem była dla nas gra po ziemi. Najważniejsze, że pressowaliśmy rywala od początku i nie pozwoliliśmy mu praktycznie na nic. Byliśmy dużo bardziej skoncentrowani niż on - mówi strzelec jednej z bramek Marcus da Silva.

Ta gra żółto-niebieskim wychodziła znakomicie. Dosyć powiedzieć, że tak grającej ekipy z Gdyni na wyjeździe nie wiedzieliśmy od dawna. Choć druga połowa była już typowym, czysto taktycznym pokazem, to w pierwszej części Arka zrobiła swoje.

- Jeżeli każde spotkanie tak zagramy, to... sami wiecie - nasz cel będzie na wyciągnięcie ręki - ocenia Brazylijczyk. - Musimy jednak ciągle być czujni. Jesteśmy i pewnie będziemy dalej faworytami, ale tym większa na nas presja. My sobie potrafimy z nią radzić. Czujemy się mocni - dodaje.

Oba skrzydła Arki były jej podstawową siłą w pierwszej połowie meczu z GKS-em. Zarówno Dariusz Formella na lewej, jak i Marcus da Silva na prawej tworzyli dla drużyny najlepsze okazje pod bramką przeciwnika. Brazylijczyk zaprezentował formę ze swoich najlepszych czasów, zapominając już chyba całkowicie o fatalnym czasie na początku trwającego sezonu.

- Naprawdę ciężko przepracowaliśmy okres przygotowawczy. Jeśli o mnie chodzi, to przez cały ten czas byłem mocno skoncentrowany i zdeterminowany. Wiedziałem, czego oczekuję od siebie w tej rundzie i to powoli chcę wypełniać - tłumaczy skrzydłowy.

OCENIAMY PIŁKARZY ARKI ZA JESIEŃ. IMPONUJĄCY NAPASTNICY I ŚRODEK POLA, MARCUS BRONI HONORU SKRZYDŁOWYCH


Więcej o: