Sport.pl

Paweł Abbott: Jeszcze 19 goli? Pewnie. Oczywiście jak się jest Ronaldo, albo Messim

Może i znaleźlibyśmy sporo lepszych spotkań w wykonaniu Pawła Abbotta od tego w Katowicach, ale napastnik odpowiedzialny jest za strzelanie. I z tego najlepszy strzelec Arki wywiązał się perfekcyjnie. A kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że ostatni mecz sparingowy zagrał ponad miesiąc temu, zdobycie gola w lidze na inaugurację rundy staje się osiągnięciem tym lepszym.
- Tak mówią, że napastnik musi szukać szczęścia, a czasami ono do niego samo przychodzi. Ja miałem trochę tego szczęścia, bo to był strzał po rykoszecie. Już nie będę brał całych zasług na siebie po tym golu - śmieje się Paweł Abbott.

Do ostatniej chwili pod znakiem zapytania stał jakikolwiek udział napastnika Arki w meczu z GKS-em. Braliśmy jedynie pod uwagę występ Abbotta od drugiej połowy z racji absencji w meczach sparingowym od ponad miesiąca. Ostatecznie Grzegorz Niciński postawił na swojego superstrzelca, który golem potwierdził bardzo dobry sezon.

- Trenowałem na pełnych obrotach, fizycznie czułem się dobrze. Jedynie brak czucia piłki mógł tutaj zadecydować. I na początku decydował. Parę razy niedokładnie zagrywałem, ale z każdą minutą było już coraz lepiej - ocenia Abbott. - Co się złożyło na to zwycięstwo? Chyba dwa aspekty w jednym: i GKS zagrał słabo i my dobrze, dlatego to wszystko skompilowało się w taki właśnie mecz. Ale też grasz, jak przeciwnik ci pozwala, a my gospodarzom na wiele nie pozwoliliśmy - dodaje napastnik gdynian.

Abbott przyzwyczajony był do faktu, że za jego plecami biegał Rafał Siemaszko. Trener Niciński postanowił jednak skorzystać z nowego nabytku - wypożyczonego z Legii Warszawa Mateusza Szwocha. "Ubot" musiał sobie więc poradzić bez swojej boiskowej "drugiej połówki".

- Cały czas spoglądałem na ławkę, gdzie Rafał tam siedzi - śmieje się Abbott. - Ale Mateusz Szwoch to zawodnik, z którym każdy dobrze by się czuł na boisku. Na pewno mniej czasu potrzebuje się wtedy, żeby zgrać. Podobnie jest z Darkiem Formellą, który sporo robił na skrzydle. Ja żałuję tylko, że w jednej sytuacji, kiedy świetnie wyłożył mi piłkę, nie poszedłem na całego do przodu. Stanąłem i zastanawiałem się, czy zrobić krok w tył, czy właśnie ruszyć na bramkę. Gdybym wybrał to drugie, to miałbym do pustaka i byłoby pewnie już 3:0, a Darek miałby dwie asysty - analizuje snajper Arki.

Teraz zgodnie ze słowami syna Abbotta, że tata wiosną strzeli 20 goli, ten zmuszony jest zdobyć ich jeszcze 19. Sam zainteresowany szybko jednak to zweryfikował i powiedział, że chodziło o 20 bramek do końca sezonu.

- No da się, da się jeszcze 19, a nie tylko 11 - pewnie. Oczywiście jak się jest Ronaldo, albo Messim - spuentował uśmiechnięty Abbott.

ANDRZEJ IWAN: ARKA NIE MOŻE TRZĄŚĆ PORTKAMI! MUSI FAKTYCZNIE ZAPIEPRZAĆ! [ROZMOWA Z EKSPERTEM]


Więcej o: