Sport.pl

Arka strzela aż miło! Kolejne zwycięstwo, rekord pobity i o krok bliżej do ekstraklasy

O kolejny duży krok bliżej ekstraklasy są piłkarze Arki Gdynia. Tym razem żółto-niebiescy w bardzo dobrym stylu pokonali Pogoń Siedlce 3:0 (1:0) i z powrotem awansowali na fotel lidera. Znowu świetnie zaprezentował się duet Mateusz Szwoch - Dariusz Formella.
Zwycięskiego składu się nie zmienia. Powiedzenie to może i ma nawet słuszne potwierdzenie w praktyce, ale kiedy na ławce po raz drugi z rzędu ląduje jeden z liderów Arki jesienią - Michał Nalepa - można się zastanawiać nad słusznością tej tezy. Ale nie ma co drążyć dziury w skale, bo prawda jest taka, że ten, który gra za Nalepę, a więc Yannick Sambea Kakoko, wiosną jest najzwyczajniej w świecie w lepszej dyspozycji od młodzieżowego reprezentanta naszego kraju.

Ławka rezerwowych zatem niczego sobie. Oprócz Nalepy na niej m.in. Gaston Sangoy, czy choćby zdobywca sześciu goli dla Arki w tym sezonie, Rafał Siemaszko. Jest kim straszyć.

Są zwolennicy teorii, że jak długo idzie dobrze, to gdzieś w końcu noga musi się powinąć. Przez pierwszy kwadrans meczu z Pogonią Siedlce byliśmy nawet skłonni podpisać się pod tą teorią, bo niedokładność i mnóstwo strat ze strony żółto-niebieskich aż biło po oczach. Widać, że i sami piłkarze odczuwali nerwowość mimo, że rywal wcale nie był z bezpośredniego sąsiedztwa w tabeli.

It's Formella time

Kiedy najgorsze zostało już zażegnane, obudził się drugi najlepszy w tym roku strzelec Arki, Dariusz Formella. Choć wielkiej aktywności na boisku nie wykazywał, to wystarczył mu nieco ponad kwadrans by mieć dwie stuprocentowe okazje i jedną z nich wykorzystać. Najpierw w sytuacji sam na sam lepszy był golkiper gości Rafał Misztal, ale chwilę później Formella zachował się już jak typowy killer, wykańczając akcję po podaniu Mateusza Szwocha.

Niesamowicie zresztą wygląda kooperacja tych dwóch sprowadzonych do Gdyni zimą piłkarzy. Formella w pięciu meczach ma już trzy gole i trzy asysty, Szwoch zaś w tym samym czasie zgromadził pięć kluczowych podań. Co ciekawe, dwa z nich miały miejsce przy trafieniach skrzydłowego wypożyczonego z Lecha. Liczby imponujące.

U Nicińskiego nie ma zmiłuj

Trzeba przyznać, że reakcja trenera Arki na boiskowe wydarzenia jest naprawdę godna podziwu. Marcus da Silva, umówmy się, zagrał słabo w pierwszej połowie i - zgodnie z zasadami Nicińskiego - na drugą już nie wybiegł. Z jednej strony można mówić, że Brazylijczyk powinien dostać po przerwie szansę na naprawienie grzechów, z drugiej zaś kto, jak nie trener gdynian zna lepiej swoich zawodników i kto, jak nie on wie, czy dany jego piłkarz może coś jeszcze godnego zaprezentować.

Nie ma więc zmiłuj. Inna sprawa, że takie "eksperymenty" z poprzednich spotkań dawały wymierne efekty. Nie inaczej było i tym razem. Wprowadzony za Marcusa Miroslav Bożok zaliczył asystę palce lizać na stopę Pawła Abbotta, który po raz 12. w tym sezonie wpisał się na listę strzelców. To nie koniec. Słowak strzelił nawet swojego pierwszego gola w barwach Arki, a przypomnijmy, że w klubie z Gdyni rozegrał już 55 meczów.

Jeden, dwa, trzy... Mało!

Worek z bramkami powinien się doszczętnie rozwiązać. W drugiej części gdynianie mieli wręcz autostradę pod bramkę rywala, a świetne sytuacje tylko się mnożyły. Do pustej bramki z metra nie trafił Abbott, a debiutujący w Gdyni Gaston Sangoy stał na piątym metrze sam na sam z Misztalem. Jemu również nie wyszło, a mogło być wejście smoka... argentyńskiego smoka. Wynik powinien być więc dużo bardziej okazalszy. Kibice skandowali: "Jeden, dwa, trzy... Mało!". I faktycznie. Biorąc pod uwagę ile było dogodnych szans, wynik 3:0 to mało.

- Jesteśmy naprawdę klasowym zespołem - mówił po meczu w Kluczborku kapitan Arki Krzysztof Sobieraj.

Niech te słowa posłużą za najlepsze określenie gry Arki w spotkaniu z Pogonią, bo gdynianie pokazali klasę zespołu walczącego o awans do ekstraklasy. Kiedy trzeba było, rywal był pod ścianą, kiedy należało odpocząć, żółto-niebiescy umiejętnie rozgrywali piłkę. Choć początek meczu mógł budzić obawy, to dalsza jego część w wykonaniu piłkarzy Nicińskiego była naprawdę klasowa.

Trzy punkty to nie wszystko, co Arka zyskała w tym meczu. Po pierwsze, kolejne punkty potracili rywale jeszcze teoretycznie goniący żółto-niebieskich (remis 1:1 Zawiszy Bydgoszcz z Olimpią Grudziądz i porażka 0:1 Zagłębia Sosnowiec z Miedzią Legnica), po drugie zaś, 3:0 nad Pogonią sprawiło, że gdynianie pobili właśnie rekord pod względem liczby meczów bez porażki w I lidze od spadku do niej w 2011 roku. Obecny - i nadal trwający - wynosi dziesięć spotkań. Co więcej, aż osiem z nich to zwycięstwa. Niebywałe. Na dodatek, arkowcy są o kolejny krok bliżej ekstraklasy... Czy to sen?

HITY I KITY ARKI JESIENIĄ: ABBOTT, JEDNOŚĆ, ZAPACH EKSTRAKLASY I KULAWE LEWE SKRZYDŁO




Więcej o:
Komentarze (4)
Arka strzela aż miło! Kolejne zwycięstwo, rekord pobity i o krok bliżej do ekstraklasy
Zaloguj się
  • podanyloginjestzajety

    Oceniono 7 razy 7

    Czy trener Miedzi Legnica dalej twierdzi, że można jeszcze awansować?

  • kura_killa

    Oceniono 5 razy 3

    Rewelacja!

  • eurotram

    Oceniono 2 razy 2

    Zagłębie chyba po prostu odpuściło walkę o Ekstraklasę i to chyba z początkiem wiosny (kasy nie ma?),bo to co w pierwszych kolejkach wiosny wydawało się sensacją,to teraz staje się normą. Co do Miedzi... Legnica to piękne miasto,ale jednak trzeba będzie Miedź puknąć na 3 punkty.

    Dobra wiadomość jest taka,że Arka ma 10 pkt. przewagi nad trzecim zespołem; to jeszcze nie jest "pewna Ekstraklasa",więc trzeba uważać,ale solidna zaliczka to już jest. Spójrzmy tak: nawet gdyby Zawisza wygrał wszystko do końca (przy okazji: mogą sobie pluć w brodę,że dali Arce wywieźć punkt z Bydgoszczy),to Arce wystarczy 7 zwycięstw lub 6 zwycięstw i 3 remisy... a Zawisza chyba raczej wszystkiego do końca nie wygra ;)

  • cezar85

    Oceniono 11 razy 1

    "... zaliczył asystę palce lizać na stopę Pawła Abbotta"

    brzmi jak dobry erotyk dla chłopców

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX