Adam Duda: Rodowitego lechistę taka porażka boli podwójnie

- Mi jako rodowitemu lechiście ciężko o tym mówić, ale wygląda na to, że zobaczymy Arkę w przyszłym sezonie w Ekstraklasie. Taka porażka i obrót sprawy boli mnie podwójnie - mówił po przegranym 0:3 spotkaniu z Arką napastnik Pogoni Siedlce, Adam Duda.
W drużynie gości wystąpił Adam Duda - wychowanek największego rywala Arki, Lechii Gdańsk. Nic dziwnego, że napastnikowi siedlczan podwójnie zależało i na występie i strzeleniu żółto-niebieskim bramki.

- Mi jako rodowitemu lechiście ciężko o tym mówić, ale wygląda na to, że zobaczymy Arkę w przyszłym sezonie w Ekstraklasie. Gra teraz bardzo dobrze i przynajmniej do soboty będą liderem ligi. Kolejek do końca jest jeszcze co prawda bardzo dużo, ale gdynianie zmierzają pewnie po awans. Taka porażka i obrót sprawy boli mnie podwójnie - przyznał z goryczą "Duduś".

Zadziwiać może fakt, że eks-lechista, który jest najlepszym strzelcem zespołu w obecnych rozgrywkach, zaczął to spotkanie na ławce rezerwowych i pojawił się na murawie dopiero po upływie godziny przy stanie 0:2.

- Ja ze swojej strony robię wszystko w meczu i na treningu, żeby w tej wyjściowej jedenastce się znajdować. Zawsze mi ta Arka przysłowiowo "siedzi" i strzelam bramki, dlatego szkoda, że dzisiaj zagrałem tylko pół godziny. Pracuję dalej i mam nadzieję, że od przyszłego meczu to ja już będę podstawowym zawodnikiem ataku i nie oddam tego miejsca do końca sezonu - zdecydowanie mówił Duda.

Piłkarza przywitały na stadionie głośne gwizdy, które rozległy się z trybun. Fani nie zapomnieli bowiem o byłym zawodniku z Gdańska, który w poprzednich meczach napsuł trochę krwi ich ulubieńcom.

- Takich rzeczy się nie zapomina, konflikt między Arką i Lechią był i zawsze będzie. Kibice dzięki temu myślę mieli dodatkowy smaczek bo pewnie mnie pamiętają. W końcu zawsze tej Arce bramki strzelałem, czy to w juniorach, grając w Widzewie czy w tym sezonie w Pruszkowie. Człowiek jednak, wchodząc na boisko, wyłącza się i nie bierze do siebie tego, co słyszy z trybun - zakończył wymownie napastnik Pogoni.

TOP 7 NAJWIĘKSZYCH WPADEK LECHII W PUCHARZE POLSKI