Od zera do bohatera, od gwizdów po owacje. Paweł Abbott uspokaja: Z Arki nie odejdę

Paweł Abbott przeszedł w Arce ciężką drogę. Od czasów, kiedy był wygwizdywany, schodząc z boiska, do dzisiaj, kiedy śpiewają o nim przyśpiewki, a ręce po kolejnych strzelonych golach same składają się do oklasków. Kibiców uspokajamy - Abbott po sezonie nigdzie nie odejdzie. W Arce chce zakończyć piłkarską karierę.
Losy Pawła Abbotta w Arce są przewrotne - jak u mało kogo. Przed obecnym sezonem nie było w ogóle pewne, czy klub podpisze z napastnikiem kontrakt, ale sam zawodnik był na tyle zdeterminowany, że trenował z drużyną nawet, jak upłynęła ważność jego kontraktu w czerwcu 2015 roku. Chciał za wszelką cenę zostać w Gdyni. Włodarze postanowili jednak Abbotta zatrzymać, zaproponowali mu roczną umowę, co snajper wziął z pocałowaniem ręki.

Prawda była wówczas taka, że Abbott mógł mówić o sporym szczęściu. Kontuzje, jedynie dwa gole w 34 meczach w sezonie 2014/15 i słaba na ogół gra, nie zwiastowały przedłużenia umowy. Ale klub wtedy nie mógł znaleźć nowego napastnika, więc produktem zastępczym został właśnie Abbott. Dzisiaj natomiast ciężko wyobrazić sobie funkcjonowanie gdyńskiej ofensywy bez "Ubota" i teraz o sporym szczęściu mogą mówić właściciele Arki, że zaryzykowali i dali napastnikowi szansę. Abbott przeszedł drogę z zera do bohatera. Od gwizdów, po owacje na stojąco i przyśpiewki na jego cześć.

- Kibice gwizdali? Ale chyba tylko dlatego, że chcieli żebym dłużej został na boisku - śmieje się jak zawsze zdystansowany Abbott.

- Wyszedł charakter. Nie jestem osobą, która łatwo się poddaje, bo wiedziałem na co mnie stać. Dostawałem też wsparcie od chłopaków z drużyny, którzy chwalili mnie po meczach za pracę na boisku, mimo, że nie było wtedy goli z mojej strony. To jest piłka, źle szło, źle grałem, kibice mieli prawo wymagać goli od napastnika i mieć pretensje, jak ten ich nie strzelał. Ja się o takie rzeczy nie obrażam i w pełni to rozumiem. Musiałem wziąć się w garść - dodaje najskuteczniejszy strzelec I ligi.

Jeszcze niedawno zatem Abbott musiał starać się o Arkę, a teraz - kto wie - może Arka będzie musiała starać się o zatrzymanie Abbotta. Sam zainteresowany jednak szybko uspokaja: "Nigdzie się nie wybieram!":

- Chciałbym zostać w Arce do końca kariery. Syn chodzi tutaj do szkoły, gra w młodzieżowych drużynach Arki, a ja w tym wieku nie myślę już o zmianie otoczenia. Świetnie się czujemy z całą rodziną tutaj w Gdyni, a ja w klubie. Pieniądze nie są najważniejsze, a jak rodzina jest szczęśliwa, to nie ma co zmieniać - zakończył Abbott.

HITY I KITY ARKI JESIENIĄ: ABBOTT, JEDNOŚĆ, ZAPACH EKSTRAKLASY I KULAWE LEWE SKRZYDŁO