Mateusz Szwoch: Bramkarz uderzył mnie pięścią w głowę, ale sędzia karnego nie podyktował

- Czy był karny? Nie wiem. Uderzyłem piłkę głową i wtedy zostałem trafiony pięścią przez bramkarza. Sędzia tłumaczył się tym, że to było już po strzale, no ale po nim też można sfaulować zawodnika i uważam, że tak było - mówił po zremisowanym 0:0 meczu z Olimpią Grudziądz zawodnik Arki Mateusz Szwoch.
Arce na awans przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Punkt zdobyty w meczu z Olimpią spowodował, że najwcześniej może stać się to za dwa tygodnie w spotkaniu przeciwko Drutex-Bytovii Bytów. W tym czasie arkowcy mają czas na poprawę gry ofensywnej, która mocno w spotkaniu z grudziądzanami kulała. Brak kontuzjowanego Pawła Abbotta i pauzującego za kartki Dariusza Formelli był aż nadto widoczny. Strzelającego ostatnio seriami, jak z karabinu wypożyczonego z Lecha piłkarza nikt w zdobywaniu bramek nie wyręczył.

- Na pewno Darka wszystkim brakowało, bo wiemy jaką siłą on dysponuje i jak wiele daje tej drużynie. Nieprzypadkowo strzelił pięć bramek i zaliczył trzy asysty. Szukamy się często na boisku, może jest to spowodowane tym, że się dłużej znamy i kumplujemy się również poza nim. Nie można jednak powiedzieć, że zmiennicy Darka zawiedli bo myślę, że cały zespół grał dzisiaj dobrze. Może bez szału, ale prezentowaliśmy się lepiej od przeciwnika i tylko zabrakło tej bramki - podsumował wypożyczony z Legii Szwoch.

W drugiej połowie na boisku miała miejsce spora kontrowersja. Brazylijczyk Alan Fialho przerzucił piłkę nad całą linię obrony wprost na głowę Szwocha, który zdołał oddać niecelny strzał na bramkę gości. Tuż po nim otrzymał jednak potężny cios od golkipera Olimpii, po którym od razu padł na murawę.

- Czy był karny? Nie wiem, uderzyłem piłkę głową i wtedy zostałem trafiony pięścią przez bramkarza. Sędzia tłumaczył się tym, że to było już po strzale, no ale po nim też można sfaulować zawodnika. Mogła być jedenastka, ale sędzia nie zagwizdał i jest już po herbacie - mówił lekko rozgoryczony zawodnik.

Po raz kolejny dopisali fani żółto-niebieskich, którzy znowu pobili rekord frekwencji w całej lidze. Chętnych, by obejrzeć mecz Arki było tyle, że włodarze zmuszeni byli otworzyć dodatkowe sektory na trybunie Torach i Górka. Efekt? Prawie 9,5 tys. wypełnionych krzesełek.

- Fajnie, że coraz więcej kibiców przychodzi i wspiera nas głośnym dopingiem. Bardzo się z tego cieszymy i nie działa to na nas paraliżująco. Nie jesteśmy tym faktem zaskoczeni bo zdołaliśmy już się przyzwyczaić, że fani wspierają nas licznie na meczach - zakończył Szwoch.

TADEUSZ SOCHA: JEŚLI AWANSUJEMY, TO ZOSTANĘ W ARCE