Sport.pl

Maszyna ruszyła i się nie zatrzymuje. Chojniczanka na drodze Arki po rekordy

- To są derby i dlatego mają dodatkowy smaczek, który podbudowuje piłkarzy i kibiców - mówi o niedzielnym meczu z Chojniczanką w Gdyni (godz. 12.45) trener Arki Grzegorz Niciński. Zwycięstwo lub remis przedłuży serię żółto-niebieskich bez porażki do 18 meczów.
W Gdyni nie ma już żadnego ciśnienia. Piłka nożna ma Arce sprawiać radość, ale praca, jaką zespół wykonuje na co dzień pozostaje bez zmian. Nikt nie ma zamiaru spoczywać na laurach po uzyskaniu awansu.

- Jak utrzymać koncentrację? Nic w naszej pracy się nie zmieniło. Jesteśmy wprawdzie w bardzo dobrej sytuacji, ale trenujemy normalnie. Do końca sezonu chcemy być w dobrej dyspozycji - tłumaczy trener Grzegorz Niciński. Do zapewnienia sobie mistrzostwa I ligi Arce brakuje już tylko punktu, ale nie on jest celem drużyny. Gdynianie mają szansę pobić magiczną granicę 70 punktów w całym sezonie, jeśli tylko wygrają choć jeden z dwóch ostatnich do rozegrania meczów. To niewielu drużynom się udało. Do starcia z Chojniczanką o mobilizację nie powinno być jednak trudno, bo to swojego rodzaju derby regionu.

- To są derby i dlatego mają dodatkowy smaczek, który podbudowuje piłkarzy i kibiców. Grają tam też piłkarze niegdyś występujący w Arce i dlatego będą chcieli coś udowodnić. Chojniczanka ostatnio też punktuje z trudnymi rywalami - Wisłą Płock, czy Zagłębiem Sosnowiec. Nas czeka 90 minut walki - dodaje trener Arki. Piłkarze Nicińskiego bardzo szybko wypracowali sobie doskonałą pozycję w tabeli. Nieoceniona w tym zasługa znakomitej serii 17 meczów bez porażki, ale też rywali, którzy w tym sezonie nie tak zawzięcie próbowali zepsuć gdynianom ich plany.

- Przede wszystkim sobie zawdzięczamy to, gdzie jesteśmy. Gromadziliśmy punkty w meczach, na które mieliśmy wpływ. Nie mieliśmy za to nic wspólnego z tym, że rywale gubili punkty w swoich meczach. To wszystko złożyło się na wywalczenie bądź co bądź szybkiego awansu. Teraz do końca sezonu chcemy wszystko wygrać - zaznacza Niciński.

Paradoksalnie rozgrywanie spotkania z Chojniczanką w Gdyni, to dla arkowców gorsza wiadomość. Z czysto statystycznego punktu widzenia, Arka zdecydowanie lepiej radzi sobie na wyjazdach (dziesięć zwycięstw, pięć remisów i tylko jedna porażka), gdzie pobiła klubowy rekord na zapleczu ekstraklasy w XXI wieku.

- Dobrze to wszystko zafunkcjonowało od pierwszego meczu w tym roku - w Katowicach. Tam pokazaliśmy, że jesteśmy naprawdę silni w tej lidze. Nasza maszyna wówczas ruszyła i wszystko załapało, jak powinno. Każdy kolejny mecz nakręcał się sam - ocenia wyjazdową dyspozycję drużyny Niciński.

Maszyna ruszyła i zatrzymać ją do końca sezonu może być piekielnie trudno. Jeśli tylko w najbliższym i kolejnym meczu u siebie żółto-niebiescy nie przegrają, dobrną do serii 20 meczów bez porażki w I lidze. To byłby absolutny rekord w tym stuleciu. W osiągnięciu takiej passy pomaga szeroka kadra. - Rywalizacja jest bardzo duża i bardzo ważna. Przychodząc tutaj wiedziałem, że ciężko będzie mi grać. Cieszę się, że jednak trener mi ufa - mówi sprowadzony w przerwie zimowej Yannick Sambea. Niemiec zdołał w tym czasie zdobyć dla Arki dwie bramki, jedną piękniejszą od drugiej. To dobitnie pokazuje, jak kadrowo gdynianie górują nad resztą ligi. Trudno więc uwierzyć, by w najbliższym meczu to Chojniczanka miała tę maszynę zatrzymać.

ARKA GDYNIA WRACA DO EKSTRAKLASY. ZNÓW


Więcej o: