Sport.pl

Rafał Siemaszko: Już dość tej I ligi!

- Jeśli podpiszę nowy kontrakt, to chciałbym w końcu strzelić gola w ekstraklasie. To na pewno jeden z moich celów, którego niestety nie udało mi się jeszcze zrealizować - mówi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl napastnik Arki Rafał Siemaszko.
Dawid Kowalski: Nie żal tej I ligi? Tyle lat gry w niej, że chyba na dobre się tutaj zadomowiliście.

Rafał Siemaszko: Na pewno nie żal. Już wystarczy tych lat w I lidze. Dość! Pamiętam byłem w tej drużynie, kiedy spadaliśmy z ekstraklasy, a później przyszedłem tutaj ponownie i dołożyłem swoją cegiełkę do awansu i jestem z tego dumny.

Która Arka była lepsza? Ta w ekstraklasie, czy ta, która do ekstraklasy wchodzi?

- Dwa całkowicie inne zespoły. W tamtej Arce było sporo obcokrajowców i inny pomysł na grę. Teraz mamy więcej ludzi związanych z tą drużyną, którzy chcą oddawać serce za ten klub. Ta Arka jest więc zdecydowanie lepsza.

Jaka jest twoja przyszłość w klubie? Pojawiła się informacja, że przedłużysz umowę, ale oficjalnie, jak na razie, cisza.

- Na razie skupiam się na pozostałych meczach, a co będzie dalej, to na pewno się o tym dowiecie.

Jako piłkarz też się zmieniłeś w Arce. Kiedyś po prostu jeden z wielu, dzisiaj istotny element całej układanki.

- Wtedy przychodziłem z III-ligowego Orkana Rumia jako król strzelców i każdy miał nadzieje wobec mnie, że wejdę do drużyny przebojem i będę w niej wiodącą postacią. Stało się inaczej i trzeba było to przełknąć. Może to wyszło na dobre, bo wróciłem z większym doświadczeniem i to zdecydowanie zaprocentowało.

Wtedy miałeś dwanaście występów i żadnego gola w ekstraklasie. Nic nie stoi na przeszkodzie wykreowania lepszych statystyk.

- Jeśli podpiszę kontrakt, to chciałbym w końcu strzelić gola w ekstraklasie. To na pewno jeden z moich celów, którego niestety nie udało mi się jeszcze zrealizować.

W derbach z Lechią chcecie pewnie wymazać ten pamiętny wynik w Gdyni 2:2, który ostatecznie kosztował was spadek z ekstraklasy, no i odczarować stadion w Gdyni?

- Te derby siedzą nam w głowach od dawna. W końcu trzeba przełamać tę ekstraklasową serię bez zwycięstwa. Ja doskonale pamiętam tamto spotkanie i tym bardziej trzeba po powrocie do ekstraklasy powalczyć o zwycięstwo.

Zakładałeś sobie przed tym sezonem jakiś limit bramkowy? Bo jesienią było ich pięć i mogłeś nieco te cele zweryfikować na wiosnę.

- Celem był awans do ekstraklasy, a każda strzelona bramka była równie ważna, ale jedynie dodatkiem. Jesienią szło mi zdecydowanie lepiej, ale i grałem częściej. Ostatnio czułem to ciśnienie, że nie mogę trafić do siatki, mimo, że w ostatnich meczach już z powrotem dostawałem więcej szans na granie. Miałem kilka okazji i to nawet znakomitych do tego, by strzelić gola, więc w głowie siedziała ta myśl, że ciągle nie mogę się przełamać. W końcu udało się w Olsztynie i ciśnienie ostatecznie zeszło.

TADEUSZ SOCHA: JEŚLI AWANSUJEMY, TO ZOSTANĘ W ARCE


Więcej o: