Sport.pl

Arka mistrzem I ligi, punkt w małych derbach zapewnił tytuł

Arka Gdynia remisując z Chojniczanką Chojnice 0:0 zapewniła sobie tytuł mistrza I ligi. Spotkanie nie obfitowało w wiele sytuacji bramkowych, tylko było typowym meczem walki. Arkowcy przedłużyli tym samym serię meczów bez porażki do 18, a w ostatnim spotkaniu powalczą o historyczną granicę 70-punktów w jednym sezonie.
Niedzielny mecz z Chojniczanką Chojnice miał dodatkowy smaczek. Arka nie tylko mogła pokonać derbowego rywala, ale przede wszystkim zdobywając minimum jeden punkt zapewniłaby sobie mistrzostwo I ligi. W porównaniu do wyjazdowego spotkania ze Stomilem trener Grzegorz Niciński dokonał jednej, ale za to zaskakującej zmiany. Na lewej obronie zamiast Marcina Warcholaka od pierwszych minut wystąpił Paweł Wojowski, który dopiero drugi mecz w tym sezonie rozpoczął od pierwszej minuty. Po koncertowym meczu w Olsztynie na szpicy zagrał znów Argentyńczyk Gaston Sangoy.

Od pierwszych minut było widać jaką wagę ma ten mecz dla piłkarzy obu drużyn. Nikt nie grał na alibi, a akcje przenosiły się z jednego pola karnego pod drugie. Tempo jednak szybko mocno siadło, a gra przerodziła się w piłkarskie szachy. Obydwa zespoły nie forsowały się zbytnio, choć groźniejsza na boisku była Chojniczanka. Gdyby goście mieli trochę lepiej nastawione celowniki, mogli prowadzić już do przerwy. Arce brakowało tak jakby pomysłu na grę. Długie piłki na Sangoya nie przynosiły żadnego skutku, a skrzydłowi nie mogli przedrzeć się przez szczelną defensywę rywali. Podania były niedokładne i niecelne, bardzo często oddawano za darmo piłkę gościom, oddalając tylko zagrożenie z własnej połowy. Zawodnicy przystosowali się tak jakby do obiadowej pory dnia.

W drugiej połowie arkowcy podkręcili tempo meczu. Za bezproduktywną parę Szwoch-Formella pojawił się Michał Nalepa i Miroslav Bozok. Szczególnie potrzebna była zmiana na dziesiątce, gdyż zawodnik wypożyczony z Legii kompletnie nie radził sobie w starciach fizycznych z obrońcami Chojniczanki. I to właśnie Nalepa mógł zanotować prawdziwe wejście smoka. Po kombinacyjnej akcji z Marcusem Da Silva będąc już w polu karnym uderzył jednak w sam środek bramki. Chwilę później najlepszą szansę w meczu zmarnował Sangoy, który będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem, z ostrego kąta trafił tylko w niego.

Derbowe starcie nie mogło zadowolić widzów zasiadających przy Olimpijskiej. Mało sytuacji bramkowych i przede wszystkim dużo walki w środku pola to to co rzucało się w oczy. Arkowcy nie zaprezentowali tak skutecznego futbolu do jakiego zdążyli przyzwyczaić już swoich kibiców i pierwszy raz od 30 kwietnia nie strzelili bramki. Punkt zdobyty z Chojniczanką oznacza, że gdynianie wygrali ligę, niezależnie od wyniku pozostałych spotkań. Patrząc na obecny sezon w wykonaniu Arki, to prawdziwa wisienka na torcie. Ten mógł być jednak jeszcze słodszy, gdyby podopieczni trenera Nicińskiego wygrali, ale i tak nikt nie ma prawa narzekać.

Więcej o: