Sport.pl

Andrzej Iwan: Arka będzie grała o górną ósemkę

Dominacja Arki w I lidze nie podlegała dyskusji. Co dalej? - Ten zespół jest w stanie walczyć o górną ósemkę w ekstraklasie - mówi Andrzej Iwan, ekspert Polsatu Sport.
Dawid Kowalski: Spodziewał się pan takiego sezonu w wykonaniu Arki?

Andrzej Iwan: Arka na pewno była jednym z moich faworytów do awansu, ale w mniejszym stopniu, niż choćby Zawisza Bydgoszcz, czy Wisła Płock - mówimy o sytuacji przed sezonem. W trakcie rozgrywek zmagała się z małymi turbulencjami, ale ostatecznie okazała się hegemonem i absolutnie zasłużenie wygrała tę ligę. Tego spodziewać się było trudno.

Miała być walka do ostatniej kolejki, ale całkowita dominacja nastąpiła znacznie szybciej.

- Sam zresztą byłem tym oczarowany. Sądziłem, że walka o awans rozstrzygnie się między czteroma, czy pięcioma zespołami - tak kształtowało się to jesienią. Zima jednak weryfikuje wszystko, trenerzy popełniają błędy, ale Grzegorz Niciński ich uniknął, a wręcz przeciwnie. Poprawił grę defensywną drużyny, co było widać choćby na przykładzie Marcusa da Silvy, który dla mnie wiosną był lepszy w destrukcji, niż w ofensywie i tym przysłużył się zespołowi. Zwróćmy też uwagę ile meczów Arka zagrała na zero z tyłu. Aż 14. Kiedyś był to bardziej radosny futbol, teraz mądry. To pokazuje, jaki postęp zrobiła ta drużyna w trakcie całego sezonu. Również i wzmocnienia, jakich dokonano w klubie zimą, sprawiły, że Arka po prostu przerosła tę ligę.

Myślał pan, że w tak trudnej lidze, gdzie niespodzianki są na porządku dziennym, można nie przegrać przez całą rundę?

- Taką imponującą serię wykręciło w zeszłym sezonie Zagłębie Lubin, bo tych meczów bez porażki było bodaj 18. Teraz Arka ma już wprawdzie lepszą serię, ale w trakcie sezonu byłem pewien, że każdy z czołówki będzie gubił punkty. Arkę to ominęło, bo - jak wspomniałem - fantastycznie przepracowała zimę i wzmocniła się naprawdę klasowymi zawodnikami.

A kto panu najbardziej zaimponował?

- Michał Marcjanik. Cały czas się rozwija, tylko nie do końca jestem przekonany, czy ten rozwój dalej będzie miał miejsce, kiedy u boku będzie Alan Fialho. Michał potrafi rozegrać i wprowadzić piłkę, ale kiedy gra z Brazylijczykiem, dużo rzadziej na to się decyduje. U boku Krzysztofa Sobieraja ma więcej swobody do przodu. To pewnie jest spowodowane faktem, że Alan sam jest usposobiony ofensywnie, stąd Marcjanik częściej zostaje w destrukcji.

Oczywiście wielką pracę wykonał trener Niciński, który czerpie sporo wzorców od selekcjonera Adama Nawałki. Jest spięty, jak agrafka, bo nawet w momencie, kiedy drużyna już awansowała, nie odpuszczał choćby na chwilę. Trenował też pod skrzydłami obecnego selekcjonera, więc to podejściu nie jest mu obce.

Skoro jesteśmy przy trenerze... Grzegorz Niciński dźwignie Arkę w ekstraklasie?

- Nie ma innej drogi. Awansował z tą drużyną i to się dopiero okaże na co go stać. Nie boję się jednak o niego, bo w Arce nie ma problemów z mobilizacją, co pokazały niektóre mecze w I lidze. Kiedy trzeba było, zespół potrafił stanąć na nogi z trudnej sytuacji. W tym dźwignięciu pomogą mu jego dwie ręce, czyli Krzysztof Sobieraj i Antek Łukasiewicz.

Widzi pan pozycje, na które potrzebne są Arce wzmocnienia?

- Nie wiem, jak wygląda sprawa z Gastonem Sangoyem, ale ten zawodnik poza jednym spotkaniem w Olsztynie, kompletnie mnie do siebie nie przekonał. Nie wiadomo też, jak po kontuzji odnajdzie się wiekowy już Paweł Abbott. Na pewno więc trzeba szukać dobrego napastnika - gwaranta kilku lub kilkunastu goli w sezonie. Nawet kogoś charakterystyką zbliżonego do Abbotta.

O co ten zespół może grać w ekstraklasie?

- Jeśli popatrzymy na styl gry większości zespołów drugiej połówki ekstraklasy, to Arka na pewno jest w stanie walczyć o górną ósemkę. Nie można więcej wymagać od beniaminka, dlatego myślę, że jest to realny cel. Bardzo imponowała mi dyscyplina w grze obronnej gdynian, a to będzie bardzo potrzebne w ekstraklasie, bo na pewno nie w każdym meczu piłkarze Nicińskiego będą prowadzili grę i w większości atakowali. Realia będą trochę inne, niż w I lidze.

Tego zespołu brakowało chyba w najwyższej klasie rozgrywkowej.

- Przykładem niech będzie frekwencja na ostatnich meczach. To pokazuje, że każdy w Gdyni tęskni za ekstraklasą i żyje tymi rozgrywkami. Miasto i klub zasłużyło, żeby wrócić do elity.

Więcej o: