Sport.pl

Szymon Lewicki: Zostałbym w Bydgoszczy, gdyby tylko...

Król strzelców I ligi i nowy nabytek Arki, czyli napastnik Szymon Lewicki nie miał wątpliwości, kiedy pojawiła się oferta znad morza. Chciał jednak zostać w Zawiszy Bydgoszcz, gdyby tylko klub spełnił jeden warunek.
Dla Lewickiego sezon 2015/16 był drugim z rzędu, w którym tak naprawdę na dobre "odpalił". Najpierw sukcesy strzeleckie odnosił w Legionovii Legionowo, ale - bądźmy szczerzy - 14 goli w II lidze nie robią spektakularnego wrażenia. Było to natomiast na tyle wysokie osiągnięcie, by Lewickiego ściągnąć do Bydgoszczy. Okazał się to strzał w dziesiątkę. Napastnik zdobył w minionym sezonie łącznie 19 goli i został królem strzelców zaplecza ekstraklasy.

- Do szatni nie dochodziły złe informacje. Wszystkiego dowiadywaliśmy się z mediów i nikt w klubie z nami o całej sytuacji tak naprawdę nie rozmawiał. Trochę nas to wtedy dotknęło - opowiada o problemach licencyjnych bydgoskiego zespołu. Piłkarze byli niedoinformowani, a o braku szans na przyszłosezonową grę w I i II lidze przeczytali w gazetach. Nic więc dziwnego, że każdy zaczął szukać nowego pracodawcy. - Były wówczas zapytania, a nawet konkretne propozycje, ale pojawiały się one głównie z drużyn pierwszoligowych. Mając jeszcze do rozważenia ofertę Arki z ekstraklasy, nie zastanawiałem się długo - dodaje Lewicki.

- Miałem jeszcze ważny kontrakt z Zawiszą i gdyby tylko klub utrzymał się w I lidze dzięki licencji, to pewnie zostałbym w nim na kolejny sezon i wówczas próbował z nim awansować do ekstraklasy. W Bydgoszczy było mi dobrze - wspomina napastnik.

W minionych rozgrywkach Lewicki o koronę króla strzelców walczył przede wszystkim z zawodnikiem Arki, Pawłem Abbottem. Niestety, ulubieniec gdyńskiej publiczności z murawą pożegnał się już w 26. kolejce w wyniku kontuzji kostki.

- Nie wiem, co by było, gdyby Paweł grał do końca. Być może przychodziłbym do Arki nie jako król strzelców, a tylko wicekról? Albo w ogóle nie zaproponowano by mi tutaj pracy? - śmieje się Lewicki.

Ekstraklasa to już jednak inna para kaloszy. Wielu zawodników, zwłaszcza napastników "poległo" na awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Liga okazała się dla nich być zbyt trudna.

- Dla mnie w każdej lidze bramki strzela się tak samo: od IV do ekstraklasy. Wiadomo, poziom zawodników jest wyższy w ekstraklasie, ale jeżeli cała drużyna gra dobrze, to i napastnikowi jest łatwiej trafiać do siatki - argumentuje Lewicki. W Arce przyjdzie mu walczyć o "dziewiątkę" z dwoma rywalami: Dariuszem Zjawińskim i Pawłem Abbottem. Groźnym konkurentem na tę pozycję może się okazać również Rafał Siemaszko.

- To, że jest nas trzech, czterech na jedną pozycję w ataku, wyjdzie nam tylko na dobre. Każdy będzie chciał pokazać to, co ma najlepsze, więc i nasz poziom piłkarski będzie rósł. Lepszego scenariusza dla drużyny nie można sobie wyobrazić - zakończył król strzelców I ligi.

Więcej o: