Sport.pl

Lechia i Arka znowu razem. Na co ich stać w nowym sezonie? Pytamy ekspertów [SONDA]

Po raz pierwszy od pięciu lat w ekstraklasie znów zagrają dwa zespoły z Trójmiasta - do Lechii Gdańsk dołączyła Arka Gdynia. Obie drużyny mają swoje ambicje, a o to jak widzą ich szanse w nowym sezonie "Wyborcza" zapytała ekspertów.
Lechia na inaugurację zmierzy się dziś z Wisłą w Płocku (patrz ramka), Arka w poniedziałek zagra w Niecieczy z Bruk-Bet Termaliką (godz. 18). Derby Trójmiasta zaplanowano na 14. kolejkę (28-31 października).

Bogusław Kaczmarek

były piłkarz i trener Lechii, były piłkarz Arki

W temacie Lechii od trzech lat powtarzam, że ten zespół skazany jest na sukces. Już od dłuższego czasu powinien kończyć każdy sezon w pierwszej trójce, ale teraz będzie to wręcz jego obowiązkiem. Jeśli patrzeć na piłkarską jakość kadr wszystkich zespołów ekstraklasy, to walka o mistrzostwo Polski powinna rozstrzygnąć się między Legią i właśnie Lechią. Trener Nowak niemal na każdej pozycji - szczególnie w ofensywie - ma do dyspozycji nie dwóch, a trzech-czterech zawodników. Szkoda, że piłka nożna to nie rugby, gdzie gra 15 zawodników, a 10 jest w rezerwie. Wówczas Lechia mogłaby w pełni wykorzystać swój potencjał.

Wątpliwości mam tylko co do jednej pozycji - defensywnego pomocnika. Ze względu na ograniczenia dla zawodników spoza Unii Europejskiej nie zawsze będzie mógł grać Aleksandar Kovacević, a młody Milen Gamakow jest póki co niewiadomą. Na tej pozycji może też oczywiście grać Michał Chrapek, zobaczymy jak Piotrek (Nowak - przyp. red.) to poukłada.

Ważne, że w Lechii postawiono na politykę kontynuacji, nie odszedł żaden podstawowy piłkarz i już od początku sezonu nie może być mowy o żadnym przypadku. W odróżnieniu chociażby od pierwszego rywala - Wisły Płock - gdzie zaszło sporo zmian i zespół dopiero się tworzy.

Możliwości Arki - przede wszystkim finansowe - są diametralnie różne, nieporównywalne do rywala zza miedzy. Zespół wzmacnia się głównie piłkarzami z odzysku, którzy mają swoje karty na ręku. Wierzę w sztab trenerski z Grzegorzem Niciński i Grzegorzem Wittem, oni robią dobrą robotę. Dlatego myślę, że Arka nie powinna mieć problemów z utrzymaniem, bo taki powinien być w tym sezonie cel zespołu. I jeszcze jedno - strasznie się cieszę, że znów dwa kluby z Trójmiasta grają w ekstraklasie, bo nic tak dobrze nie robi dla rozwoju jak lokalna rywalizacja.

Tomasz Korynt

były piłkarz Arki i Lechii

Pierwszy sezon dla beniaminka, a takim jest Arka, nigdy nie jest łatwy. Wiele zależy tutaj od dobrego startu, ale żeby myśleć o spokojnym utrzymaniu, a taki chyba cel przyświeca Arce, to trzeba punkty zdobywać w miarę regularnie. Ta liga pokazuje - szczególnie po podziale punktów - że każdy mecz jest na wagę złota. Ten sezon będzie dla Arki bardzo ciężki. Wprawdzie dokonano wzmocnień, ale trudno w tej chwili jeszcze ocenić, jakie to przyniesie efekty na boisku.

Znając sytuację finansową klubu trudno było się spodziewać fajerwerków, jeśli chodzi o zakupy. Klub sięgnął po zawodników, na jakich było go stać, ale z ekstraklasową przeszłością. Mecze sparingowe jednak nie dały mi pełnego obrazu tych "świeżaków". Być może dlatego, że grano praktycznie na dwa składy i ciężko było ocenić tych, którzy w Arce dopiero się pojawili. W Gdyni powinni się natomiast cieszyć, że został Antoni Łukasiewicz. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić zespół właśnie bez niego. Jest takim Krychowiakiem dla Arki - zachowując oczywiście wszelkie proporcje.

Maciej Murawski

ekspert nc+

O Lechii przed sezonem na pewno można powiedzieć dwie rzeczy: po pierwsze - powinna liczyć się w walce o mistrzostwo Polski, po drugie - będzie tworzyć atrakcyjne widowiska. Kiedy spojrzy się na potencjał ofensywny tej drużyny, można się złapać za głowę. Zadaniem trenera Nowaka będzie znalezienie balansu między grą do przodu a defensywą, szczególnie w meczach wyjazdowych, gdzie Lechia kompletnie sobie nie radziła. Być może czasami będzie decydował się na wariant z Grzegorzem Wojtkowiakiem na skrzydle, żeby troszkę zabezpieczyć grę obronną, ale z drugiej strony pewnie będą spotkania z ultraofensywnym ustawieniem, gdzie rolę defensywnego pomocnika pełnił będzie Michał Chrapek.

Z tego co słyszałem Lechia ma być zespołem elastycznym, zmieniającym swoje ustawienie w trakcie meczu, w zależności od sytuacji. Myślę, że jest to przyszłość piłki, tak grał też w zeszłym sezonie Piast Gliwice co przyniosło wspaniałe efekty. Lechia może sobie na to pozwolić, gdyż ma do tego odpowiednich piłkarzy i grać będzie w praktycznie niezmienionym składzie. Doszli przede wszystkim dwaj utalentowani, ale wciąż niespełnieni piłkarze - Rafał Wolski i Bartłomiej Pawłowski - którzy jeszcze wzmocnią i tak spora już konkurencję. Po kontuzji wraca też Marco Paixao, naprawdę to wszystko robi wrażenie. Ten zespół już na wiosnę jako jeden z nielicznych miał swój styl, dlatego z ogromną ciekawością czekam na to, co zaprezentuje w nowym sezonie.

Dużo obiecuję sobie również po Arce. Patrząc na kadrę zespołu to z pewnością nie będzie chłopiec do bicia i powinien spokojnie utrzymać się w ekstraklasie. I liga w ostatnich latach stała się naprawdę konkurencyjna, jest tam sporo jakości i beniaminkowie nie stoją w ekstraklasie na straconej pozycji. Zresztą udowodniły to w poprzednim sezonie i Termalica Bruk-Bet Nieciecza i zwłaszcza Zagłębie Lubin. Jeśli do składu, który wywalczył awans, dołoży się czterech-pięciu solidnych piłkarzy, a tak stało się w Arce, taki zespół spokojnie może rywalizować w ekstraklasie. I tak samo powinno być z Arką.

Jacek Grembocki

były piłkarz Lechii

Jeśli w gdańskim klubie rzeczywiście otwarcie mówią o mistrzostwie Polski, to muszę powiedzieć, że jest to bardzo odważna deklaracja. Ja zawsze staram się patrzeć na rzeczywistość chłodnym okiem, i co widzę? Na przykład to, że w poprzednim sezonie Lechia - już wówczas zespół niby z wielkim potencjałem - fatalnie spisywał się na wyjazdach, a na stadionach trzech najsłabszych drużyn ligi, czyli Górnika Zabrze, Podbeskidzia Bielsko-Biała i Górnika Łęczna, zdobył raptem dwa punkty! No tak się mistrzostwa zdobyć nie da.

Poza tym do tej pory brakowało snajpera. Kuświk zdobył 11 goli, teraz chce ponad 20, ale trudno wyobrazić mi sobie, że poprawi się aż o 100 procent. Uznawana za bardzo mocną druga linia też nie była zbyt bramkostrzelna i "asystodajna", przyzwoite liczby wykręcił chyba tylko Michał Mak. Owszem dochodzi Rafał Wolski, w Wiśle grał nieźle i życzę mu jak najlepiej, ale fakt, że nie poradził sobie na zachodzie daje do myślenia. Bracia Paixao to fajni zawodnicy, ale oni nie są już młodzieniaszkami, trudno przewidzieć jak będą się spisywać. Dlatego widzę tu sporo znaków zapytania, chociaż w tak średniej pod względem poziomu lidze, Lechia powinna się liczyć. Musi tylko dobrze zacząć sezon, jeśli od początku znów będzie się pałętać w ogonie tabeli, to sukcesu na koniec rozgrywek nie wróżę.

Największym atutem Arki są według mnie Michał Globisz i Edward Klejndinst, którzy posiadają ogromne doświadczenia, wiedzę i piłkarskiego nosa. Oni są w dużej mierze twórcami awansu i mając ich w klubie kierownictwo Arki może być spokojne o najbliższą przyszłość. Oczywiście kadra zespołu składa się w większości z dość przeciętnych, niekiedy wręcz anonimowych piłkarzy, ale siłą Arki jest wola walki, jedność, chęć pracy. Te argumenty mogą czasami zniwelować niedobór jakości. Awans do pierwszej "8" byłby ogromnym sukcesem, ale przede wszystkim życzę gdyńskiego zespołowi utrzymania i długiego pobytu w ekstraklasie, tak, aby derby Trójmiasta już na stałe wrosły w nasz piłkarski krajobraz.

Janusz Kupcewicz

były piłkarz Arki i Lechii

Arka awansowała po bardzo dobrym minionym sezonie. Co byśmy jednak nie mówili, jest różnica między I ligą a ekstraklasą, jeśli chodzi o jakość i kulturę gry, dlatego sam jestem ciekaw, jak ten zespół poradzi sobie w nadchodzącym sezonie. Na pewno Arka będzie zadowolona, jeśli zajmie miejsce w środku tabeli. To dopiero boisko jednak wszystko zweryfikuje. Możemy sobie gdybać, a ten bezproblemowy awans Arki wcale nie musi oznaczać spokojnego utrzymania, chociaż tego temu klubowi gorąco życzę.

Skromny budżet, którym Arka będzie dysponowała w ekstraklasie wcale nie musi skazywać jej na walkę w dolnych rejonach tabeli. Klub zrobił wzmocnienia - jak na swoje możliwości uważam, że dobre. Wystarczy spojrzeć na Piasta, który w zeszłym sezonie zrobił niesamowity sukces, a nie miał wcale gwiazd w swoim zespole. Nad wszystkim piecze trzyma trener Grzegorz Niciński. Nie prowadził jeszcze drużyny w ekstraklasie, ale kiedyś musi w końcu zrobić ten krok. Co stoi na przeszkodzie, żeby dalsze sukcesy osiągał po fantastycznym sezonie w I lidze? Ma zgrany zespół, świetną atmosferę w szatni i ludzi związanych z regionem. To przyniesie wymierne efekty.

Radosław Gilewicz

ekspert nc+ i Eurosportu

Absolutnie wymieniałbym Lechię w gronie faworytów do mistrzostwa Polski. Przede wszystkim wróciła do tej drużyny stabilizacja, nie ma już hurtowego kupowania zawodników, a wszystko czynione jest z głową i rozsądkiem. W ostatnich latach w zespole z Gdańska był kompletny chaos, bo do wymiany dużej ilości piłkarzy dochodziło jeszcze częste zwalnianie trenerów. W takich warunkach nie dało się niestety budować solidnej drużyny. Potencjał i możliwości Lechii są zaś przeogromne, dlatego trzeba się cieszyć, że w końcu zaprowadzono tam względny porządek i zaczyna mieć to ręce i nogi. Dlatego wymieniałbym ten zespół na równi z Lechem i Legią w gronie kandydatów do tytułu. Dzisiaj te oczekiwania nie są już na wyrost. Zespół musi tylko wyciągnąć wnioski z zeszłosezonowych błędów, bo wielokrotnie miał na boisku przewagę, a na koniec spotkanie przegrywał.

Sporo zależeć będzie w tym sezonie od Sebastiana Mili, który mimo, że nie jest już najmłodszy, to będzie miał spory wpływ na zespół. Jest też ten fantastyczny ostatnio Rafał Wolski, z którego Lechia powinna mieć mnóstwo pociechy. No i to, o czym mówiłem: częste zwalnianie trenerów w Lechii nie ma już miejsca. Piotr Nowak bardzo dobrze poukładał zespół, bo mecze z udziałem gdańszczan ogląda się przyjemnie. Mam tylko nadzieję, że zostanie zachowany ciąg pracy trenera, nawet jeśli przydarzy się gorszy moment w tym sezonie.

Co do Arki zaś, to cóż... wiemy jak to jest z beniaminkami - są nieobliczalne. Arka ma solidną drużynę opartą na trenerze, który w ekstraklasie grał bardzo długo, co jest sporym atutem. Wprowadził drużynę ze sporą przewagą punktową, co świadczy o tym, że nie może być mowy o przypadkowości. To efekt konsekwentnej pracy całego sztabu szkoleniowego. O co może powalczyć ten zespół? Uważam, że spokojnie możemy mówić o środkowych rejonach tabeli. Nie mamy do czynienia z beniaminkiem, który będzie chciał tylko się bronić i utrzymanie przyjdzie mu z trudem. To Arki raczej nie będzie dotyczyło. Ale czy pierwsza ósemka? Dzisiaj nie odpowiem, bo ciężko ferować wyroki. To jednak zgrany zespół, myślę, że warto dać mu szansę. Zobaczmy też na kadrę zespołu - mamy tam wielu doświadczonych zawodników, którzy w ekstraklasie rozegrali już niejedno spotkanie. Do tego wzmocnienia, które Arce też powinny pomóc. Ta drużyna chce mieć po dwóch równorzędnych piłkarzy na jedną pozycję i w większości tak właśnie jest. Kibice Arki stęsknili się za ekstraklasą. Będzie boom na Arkę.

Ciekawie zapowiadają się też długo wyczekiwane derby Trójmiasta. Sam sporo derbów zagrałem - Szwajcarii czy Austrii - i wiem, jakie są to spotkania. Tabela się wtedy nie liczy. Abstrahując od tego, jak te dwie drużyny będą wyglądały w październiku, uważam, że kto na jakim miejscu będzie, kompletnie nie będzie miało znaczenia. To błahe pozornie stwierdzenie "Derby rządzą się swoimi prawami" naprawdę ma coś w sobie.

Więcej o: