Mateusz Szwoch: Nie mamy siły ognia? Mam nadzieję, że zamknęliśmy niektórym usta

- Słyszałem różne opinie po meczu w Niecieczy. Mówiono, że Arka gra słabo w ofensywie i nie ma siły ognia. Myślę, że dzisiejszym występem zamknęliśmy niektórym usta - mówił po zwycięstwie nad Wisłą Kraków piłkarz Arki Mateusz Szwoch.
Wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego podopieczni Grzegorza Nicińskiego rzucili się na Wisłę jakby chcieli ją pożreć żywcem. Wysoki pressing i niesamowita determinacja poskutkowała szybkim zdobyciem dwóch bramek niemal w pierwszych dwudziestu minutach gry.

- Wyszliśmy bardzo agresywnie na Wisłę, odbieraliśmy piłki bardzo wysoko i zmuszaliśmy ich do błędów. Kasowaliśmy akcje jeszcze na ich połowie i dzięki temu cały czas mogliśmy grać piłką. Skutkiem tego były dwa gole do przerwy. Taki był plan na ten mecz i chwała nam za to, że go zrealizowaliśmy - mówił pewny siebie piłkarz wypożyczony z Legii Warszawa.

W drugiej połowie meczu arkowcy opadli trochę z sił i oddali inicjatywę Wiśle. Ta, pomimo wprowadzeniu m.in. uczestnika Mistrzostw Europy Krzysztofa Mączyńskiego, nie była w stanie skierować piłki do bramki Konrada Jałochy.

- Gdy wygrywasz 2:0, możesz sobie mówić, że spinasz się i idziesz do przodu, ale podświadomie wiesz jednak, że wynik jest dobry. Ponadto, pierwsza część gry kosztowała nas sporo sił. Wisła biła głową w mur, a my wyprowadzaliśmy groźne kontrataki - stwierdził Szwoch.

Po inauguracyjnym przegranym meczu w Niecieczy 0:2 narzekano na ofensywę Arki, a w zasadzie jej brak. Piłkarze grali zbyt schematycznie, a ich pomysł na akcję kończył się wraz z magiczną linią pola karnego. Mecz z Białą Gwiazdą pokazał, że były to zdecydowanie zbyt wczesne opinie.

- Słyszałem różne głosy po meczu w Niecieczy. Mówiono, że Arka gra słabo w ofensywie i nie ma siły ognia. Myślę, że dzisiejszym występem zamknęliśmy niektórym usta. Nie popadam jednak w hurraoptymizm, gdyż to dopiero początek sezonu. Nie załamaliśmy się po spotkaniu z Niecieczą, ale też nie podniecamy się po zwycięstwie z Wisłą - podsumował 23-latek.