Sport.pl

Błąd za błędem Sołdeckiego i całej defensywy. Oceny Arki za mecz z Jagiellonią

Arka przegrała w Białymstoku z kretesem (1:4), do czego solidnie przyczyniła się gdyńska defensywa, która popełniała katastrofalne błędy. Najwięcej uwag można mieć do Dawida Sołdeckiego, ale ciężko znaleźć jakiegokolwiek piłkarza gdyńskiego zespołu, który po tym występie zostanie pozytywnie zapamiętany. Oceny trojmiasto.sport.pl w skali 1-6.
Konrad Jałocha (1,5). Kompletna klapa przy golu numer trzy. Co prawda tego gola na spółkę może sobie zapisać razem z Sołdeckim i Marcjanikiem, to mógł nieco lepiej się zachować. Przy trzech pozostałych golach bez szans, ale brakowało pewności siebie z dwóch ostatnich gier.

Tadeusz Socha (2). Co tu dużo mówić... Chyba najrówniejszy - jakkolwiek to brzmi - z bloku defensywnego w tym spotkaniu. Socha nie zaliczał wielu klopsów, ale momentami nie nadążał za kryciem. Akcja przy trzecim golu poszła jego stroną, ale gola być nie powinno, gdyby partnerzy zachowali się, jak należy.

Dawid Sołdecki (1). Goła jedynka. I nie naprawia tej oceny nawet gol honorowy strzelony po rzucie rożnym. Sołdecki był zamieszany we wszystkie cztery stracone przez Arkę gole. Przy dwóch dał się objechać jak dziecko, a jednego wręcz sprezentował Cernychowi. Oby to był tylko gorszy jeden dzień tak dobrze przecież grającego ostatnio Sołdeckiego.

Michał Marcjanik (1). Nie mogło być innej oceny. Gubił krycie, a raczej było to krycie na tzw. radar. Przy trzecim golu odpuścił w pewnym momencie Cernycha, myśląc, że niebezpieczeństwo jest zażegnane, a to był błąd. Poza tym fatalna komunikacja na linii Marcjanik-Sołdecki. Obaj panowie muszą szybko się otrząsnąć z tego letargu.

Marcin Warcholak (2). Z początku meczu jeszcze widoczny. Próbował, szarpał, starał się centrować w pole karne, lecz z czasem gasł i wkomponował się w słabą dyspozycję defensywną partnerów.

Antoni Łukasiewicz (2). Admirał nie miał dzisiaj dnia. Był spóźniony do kluczowych interwencji, jak choćby przy pierwszym golu (zgubione krycie), czy drugim (zbyt późne doskoczenie do rywala i przegrany pojedynek główkowy, po którym padł gol).

Yannick Sambea (2). Zmiana w przerwie Niemca miała chyba służyć jako terapia szokowa dla reszty zespołu. Bo Yannick nie grał gorzej od kilku innych zawodników, choć nic wielkiego drużynie nie dał. Wprowadzenie Marciniaka miało dać Arce impuls. Nie dało.

Marcus da Silva (2). Szarpnął na początku, poczarował dwa razy i raz zatrzymał bramkową okazję dla drużyny i dokonał złego wyboru, strzelając z ostrego kąta. Po przerwie miał świetną okazję do zdobycia bramki, ale i ją zmarnował.

Mateusz Szwoch (2,5). Najlepsze ogniwo Arki w tym meczu, choć i to określenie nie jest powodem do radości. Próbował wziąć na siebie ciężar gry, ale partnerzy kompletnie mu nie wtórowali. Mógł strzelić pięknego gola z rzutu wolnego. Poza tym? Nie błysnął - jak i cały zespół - ale na tle reszty: dramatu nie było.

Miroslav Bożok (2). Asysta przy golu z rzutu rożnego i to na tyle z pozytywnych akcentów gry słowackiego kapitana Arki. W pierwszej połowie jeszcze żywiołowy (przez około 20 minut), w drugiej kompletnie niewidoczny.

Dariusz Zjawiński (2). Wyższej oceny dostać nie może, chociaż paradoksalnie kiksów z jego strony było mało. O ile w Niecieczy można było mieć pretensje, że marnował każdą piłkę, o tyle w Białymstoku mało ich dostawał, partnerzy nie mieli zbyt wielu okazji z nim współpracować. Bezradny, ale też nic zjawiskowego nie dał od siebie.

Adam Marciniak (1,5). Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. Jego zmiana w przerwie meczu miała dać Arce impuls, tymczasem Marciniak rzadko przebywał w posiadaniu piłki w drugiej części. Bez kiksów w defensywie, bez pomysłu na ofensywę. Zmiana, która nic nie wniosła.

Rafał Siemaszko (2). Wszedł na murawę jako zmiennik - co jest już tradycją. Zagrał, jak na drużynę w tym meczu przystało, chociaż miał momenty, w których ruszył grą ofensywną. Ale tego dnia ani Arce, ani jemu nie było dane zdziałać cudów pod bramką rywala.

Rashid Yussuff. Grał zbyt krótko, by go ocenić.

WOJCIECH SZCZUREK: ARKA MOŻE NA NAS LICZYĆ!


Więcej o: