Sport.pl

Cud nad Wisłą. Arka zdeklasowała mistrza Polski i jest nowym liderem ekstraklasy

Po fatalnych dwóch meczach na wyjazdach, Arka zrobiła coś wielkiego. Gdynianie ograli mistrza polski Legię w Warszawie 3:1 (2:0) i zostali nowym liderem ekstraklasy. Tym samym zmienili bieg niekorzystnej historii spotkań z "Wojskowymi" i zakończyli ich długą serię meczów bez porażki na własnym boisku.
"Jak nie teraz, to kiedy?" - można było zapytać przed tym spotkaniem. Choć bilans Arki z Legią jest - mówiąc wprost - fatalny, to eksperymentalny skład, na jaki postawił trener gospodarzy Besnik Hasi, dawał gdynianom powody do optymistycznego myślenia. Z wyjściowego składu pierwszego meczu 4. rundy eliminacji Ligi Mistrzów Legii przeciwko Dundalk ostał się jedynie... bramkarz Arkadiusz Malarz. Poza tym aż dziesięć zmian. Od pierwszej minuty zagrało chociażby dwóch piłkarzy z zespołu rezerw. By osiągnąć w stolicy sukces, warunek dla Arki był jeden: należało zagrać odważniej, niż w dwóch poprzednich meczach poza Trójmiastem. Bojaźń i brak pewności swoich umiejętności wykluczał zdobycie nawet punktu.

Na dwóch typowych "kasowników"

Skręcona kostka i co najmniej 2-3 tygodnie przerwy Yannicka Sambei sprawiły, że Grzegorz Niciński musiał szukać dla niego alternatywy. Problem w tym, że z duetu środka pola Łukasiewicz - Sambea to właśnie Niemiec pełnił rolę łącznika między obrona a atakiem. Kiedy zaś trener nie może z niego skorzystać, nie ma na ławce drugiego specyfiką zbliżonego do Sambei. Musiał więc postawić na drugiego mocno defensywnie usposobionego Adama Marciniaka.

Nomen omen takie rozwiązanie mogło dać Arce więcej korzyści (jeśli pod uwagę weźmiemy oczywiście aspekt miejsca rozgrywania meczu). Żółto-niebiescy poza domem mieli przede wszystkim problem ze szczelną obroną i z zachowaniem czystego konta w pierwszych fragmentach spotkania. Dwójka typowych "czyścicieli" miała więc dać więcej pewności w tyłach. Kreatora dalej grał za to Mateusz Szwoch.

Pierwszy gol od 27 lat!

Początek zwiastował gdyńską normalkę wyjazdową. Arkowcy byli przestraszeni, grali na wstecznym, a Dawid Sołdecki już w pierwszej minucie mógł pokonać... swojego bramkarza. Trwało to jednak chwilę. Do głosu doszła Arka i wystarczył jeden błąd w defensywie Legii, by piłkę z siatki wyciągać musiał Arkadiusz Malarz. Strzelcem gola Marcus da Silva, a winowajcą można powiedzieć etatowy kreator boiskowych klopsów, Jakub Rzeźniczak. Był to pierwszy gol Arki w lidze w meczach z Legią w Warszawie od - uwaga! - 27 lat!

W rolach głównych: Marcus da Silva i Jakub Rzeźniczak

Nie minęło kilka minut, a mogło (i powinno) być już 0:2. Znowu katastrofalny błąd popełnił Rzeźniczak, który puścił piłkę w kozioł i oko w oko z Malarzem znowu stanął da Silva. Tym razem pojedynek przegrał. Arka jednak dalej szła, jak po swoje. Chwilę później aktywny da Silva urwał się... tutaj zagadka: komu? Dokładnie. Rzeźniczakowi. Ten pierwszy bez problemu ograł na skrzydle tego drugiego, wstrzelił płasko w pole karne, tam przed szesnastkę Adamowi Marciniakowi piłkę wyłożył Dariusz Zjawiński i praktycznie wszyscy na stadionie osłupieli. 0:2.

Żółto-niebiescy nie przypominali siebie z wyjazdów, Legia za to była odzwierciedleniem siebie w meczach ligowych. A w stosunku do Rzeźniczaka formułkę "Grajcie na Wawrzyniaka, on jest cienki!" śmiało można było przepisywać na nazwisko legionisty. Zmiana Rzeźniczaka w przerwie nikogo więc nie powinna dziwić...

Koniec serii bez porażki

Na boisku pojawił się Guilherme, później też Vadis Odjidja Ofoe. Siła ognia została wzmocniona, przewaga w posiadaniu wręcz miażdżąca, a gdynianie wszystkim co mają postanowili się bronić. Czekali na kontry i stałe fragmenty. To była trafiona taktyka, bo na 3:0 strzałem głową po rzucie rożnym podwyższył grający mecz życia Adam Marciniak. Legię w rozegraniu nie było stać na nic. Gra się nie kleiła, a to była woda na młyn dla gości. Co prawda 11 na 10 pojedynków główkowych wygrywał z arkowcami Aleksandar Prijović i gola legioniści zdobyli właśnie po rzucie wolnym i uderzeniu głową, to w rozegraniu byli bezradni.

Trzy gole Legii Arka strzeliła tylko raz w historii - w jedynym meczu, kiedy schodziła z boiska zwycięska, a więc 38 lat temu. To było, oczywiście, przed własną publicznością. Przy Łazienkowskiej zatem gdynianie napisali nową historię, rozbili mistrza Polski na jego terenie, a to też sztuka. Legia była posiadaczem aktualnie najdłuższej ligowej serii bez porażki. Ostatnio zwycięski ze stolicy wyjeżdżał Lech Poznań. Miało to miejsce 25 października 2015 roku.

Więcej o:
Komentarze (5)
Cud nad Wisłą. Arka zdeklasowała mistrza Polski i jest nowym liderem ekstraklasy
Zaloguj się
  • rumun106

    Oceniono 6 razy 6

    Ha ha ha ha ha ha ha ha ha

    Hi hi hi hi hi hi hi hi hi hi hi hi

    Buha ha Buha ha Buha ha

    Śpiewają miasta.....Śpiewają wioski....

    Warsafski słoik.....pośmiewiskiem POLSKI....

    ARKA.....3

    Słoik ...Ch.J !!!!!!!!!!!!!!

    Więc chodż pomaluj Warsafski Świat....na żółto i niebieeeeeeeeeeeeeeskooooo :):)

    Hej Arka gol Arka gol Arka gollllllllll Arka golllllllllll

    Z czym do ludzi ? mistrz Polski nie ma zmienników.....
    Macie farta że wylosowaliście architektów-pracowników magistratu publicznego z Irlandii, bo w przeciwnym razie....przy innym losowaniu.....Baty i lanie na gołą pupę po całości....

    Kac Wawa :):):):):):)

    Warszfka płonie ....:)

  • Romuald Szajdecki

    Oceniono 4 razy -4

    Jaki cud?Legia gra słabo nawet w podstawowym składzie.Rezerwowi nie radzą sobie nawet z takimi ogórkami jak Arka.Teraz liczy się tylko LM.

  • leszekmrowa

    Oceniono 9 razy -7

    Hahaha cieszcie się ćwoki, we wtorek Legia zrealizuje swój cel-awansuje do Ligi Mistrzówk i od tego momentu przestanie odpuszczać ligę, która jest tak ch....jowa, że stracone na początku rundy punkty odrobi jeszcze jesienią. :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX