Sport.pl

"Najlepszy piłkarz Legii to siedzi ze mną w szatni". Szwoch wrócił na Łazienkowską

Nie milkną echa katastrofalnej porażki Legii z Arką Gdynia (1:3) przed własną publicznością. Na tapecie jest również Mateusz Szwoch, piłkarz Legii, który obecnie jest wypożyczony do Arki.
Spotkanie z żółto-niebieskimi i drugi garnitur, jaki wystawił trener "Wojskowych" Besnik Hasi stawia pod wątpliwość tezę, że Legia ma kadrę, by grać na dwóch frontach. Zmiennicy pokazali, że obecnie nie prezentują żadnej jakości. W klubie natomiast pół roku temu bez mrugnięcia okiem pozbyto się utalentowanego Mateusza Szwocha. Teraz jako pomocnik Arki robi niesamowitą grę żółto-niebieskim i jest kluczową postacią zespołu. Widzą to nawet partnerzy z szatni, którzy w taki oto sarkastyczny sposób pokazują słabości zmienników w Legii:





- Nie robię czegoś nadzwyczajnego, czego nie robiłbym, grając dla Legii. Staram się zaprezentować to, co mam najlepsze - mówi Szwoch.

"Dziesiątka" Arki zalicza znakomity początek sezonu. Raz był wybrany zawodnikiem kolejki, a czterokrotnie kandydował do piłkarza meczu. W minioną sobotę po raz pierwszy zaś zagrał przeciwko swojemu aktualnemu pracodawcy, z którego został wypożyczony do Arki. Miał więc sporo do udowodnienia.

- Było trochę więcej emocji, ale starałem się zachować chłodną głowę. Nie spinałem się specjalnie na to spotkanie - dodaje Szwoch.

To był dobry występ Szwocha. Sporo brał na własne barki. Był wybiegany, nie bał się dryblingów z legionistami nawet w newralgicznych miejscach boiska, gdzie strata mogłaby być tragiczna w skutkach. Najczęściej wychodził z tych pojedynków zwycięsko i w dalszej fazie akcji umiejętnie rozdzielał piłki. Gdyby tylko kapitan Miroslav Bożok pozwolił mu wykonać rzut wolny, może i wpisałby się na listę strzelców. Przeciwko Legii na Łazienkowskiej byłoby to niezwykle symboliczne.

- Miałem wielką ochotę strzelać tego wolnego. Piłka była wprawdzie bardziej dla lewonożnego piłkarza, dlatego stanęliśmy przy niej we dwójkę z Miro Bożokiem. Zapytałem go, czy chce strzelać, czy może chce mi oddać tego wolnego. Chciał uderzać, a słowo kapitana słowem świętym - śmieje się Szwoch.

O najbliższą przyszłość Szwocha w Arce można być jednak spokojnym. Legia nie może w tym okienku ściągnąć go do stolicy, zatem 23-latek dalej będzie stanowił o sile żółto-niebieskich.

ANDRZEJ IWAN: ARKA BĘDZIE GRAŁA O GÓRNĄ ÓSEMKĘ!


Więcej o: