Sport.pl

Fruwający Jałocha broni głową, wejście smoka da Silvy. Oceny piłkarzy Arki za mecz z Cracovią

Natchniony Jałocha, wejście smoka da Silvy, którego mimo gola ocenić się nie da. Poza tym? Przeciętnie. Arka nie miała swojego dnia, ale ostatecznie wygrała z Cracovią 1:0 (0:0). Oceny trojmiasto.sport.pl w skali 1-6.
Konrad Jałocha (5). Fruwał w tym meczu aż miło. Kilkukrotnie ratował tyłki swoim kolegom fantastycznymi paradami. Refleks: pierwsza klasa, gra na linii: znakomita. Piłkę meczową na początku drugiej połowy wybronił... głową. W pełni zasłużona ocena od nas, a od partnerów z pola należy się Jałosze dobre piwo.

Damian Zbozień (3,5). Z kwartetu obrońców był najbardziej wyrazisty. Pewne przecięcia akcji w defensywie, odważny do przodu, lecz bez wymiernych efektów. Zbozień coraz bardziej rozumie się z partnerami, ale dzisiaj na stronie znowu miał nowego gracza - Rashida Yussuffa - i znowu musiał nauczyć się jego... stylu gry.

Michał Marcjanik (2,5). Ocena zapewne byłaby niższa, gdyby Arka nie zachowała czystego konta. Marcjanik nie był pewny w defensywie, jak i jego partnerzy. Bliski był jednak zdobycia gola, ale jego strzał głową z trudem wybronił Grzegorz Sandomierski.

Dawid Sołdecki (2,5). Podobnie, jak poprzednik: prochu nie wynalazł. Zbyt głęboko cofał się w obronie. Znamienną sytuacją była ta z początku drugiej połowy. Piłkarze Cracovii piłkę przyjmowali nawet na piątym metrze od bramki Arki. Całe szczęście, gdynianom dopisało... szczęście.

Marcin Warcholak (2,5). Przyzwyczaił nas do świetnych występów i ten przeciwko Cracovii był chyba najsłabszym w tym sezonie. Warcholak często, jak na siebie, był ogrywany przez rywali na lewej stronie, a i do przodu nie dał drużynie tyle, ile zazwyczaj.

Antoni Łukasiewicz (3). Ten mecz kosztował admirała dużo zdrowia, ale sam pewnie zdaje sobie sprawę, że to nie był najlepszy występ. Agresja włączyła się dopiero po przerwie, w pierwszej połowie jakby nieco nieobecny. Nie dawał swojego słynnego znaku do ataku.

Adam Marciniak (3). Razem z Łukasiewiczem bardzo głęboko cofali się do destrukcji. W pierwszej części meczu za daleko przez to byli od formacji ofensywnych, więc gdynianie nie mieli wówczas czym i kim straszyć. Dopiero po przerwie Marciniak ze swoim partnerem zwarli szyki, przez co Cracovia miała mniej pola do popisu. Mały plusik za asystę przy golu

Rashid Yussuff (2). Po raz kolejny potwierdza się, że brak Marcusa da Silvy na prawej stronie kosztuje Arkę dziurą w tej strefie. Rashid biegał chaotycznie, podawał niedokładnie, zbyt długo trzymał piłkę i gubił krycie w obronie. Mało kiedy jego walka przekuła się w coś sensownego.

Mateusz Szwoch (3,5). Dwa świetnie wykonane stałe fragmenty gry (precyzyjne uderzenia z rzutów wolnych) i to tyle, z czego zapamiętamy Szwocha w tym meczu. Nie zaliczał strat, walczył, ale to mało, jak na jego umiejętności. Brał na siebie ciężar gry, do czego zdążył już przyzwyczaić, lecz niewiele w tym wszystkim było znanego już w Gdyni "Szwochinho".

Miroslav Bożok (3,5). W przeciętnie dysponowanej Arce był jedną z głównych sił napędowych. Starał się, szarpał na skrzydle i szybkością ogrywał rywali. Kilkukrotnie celnie centrował w pole karne, instynktownie też podawał w tempo. Dobry występ Słowaka.

Dariusz Zjawiński (3,5). Niestety, był osamotniony w pewnych momentach. Chciał, walczył, ale niekiedy po świetnym opanowaniu piłki na połowie Cracovii nie otrzymywał wsparcia kolegów z drużyny. Stwarza sobie sytuację, ale kolejny mecz jest bez gola. Wykonuje za to niemałą pracę na boisku.

Marcus da Silva. Grał zbyt krótko, by go ocenić. Niestety, bo zaliczył fenomenalne wejście smoka i pierwszym dotknięciem piłki zapewnił Arce trzy punkty. Magik.

Rafał Siemaszko. Grał zbyt krótko, by go ocenić.

Dominik Hofbauer. Grał zbyt krótko, by go ocenić.

Więcej o: