Sport.pl

Marcus da Silva: Strzelałem już szybciej po wejściu na boisko

Prawdziwe wejście smoka w meczu z Cracovią zaliczył Marcus da Silva. By zdobyć gola potrzebował około stu sekund! Okazuje się, że nie jest to najszybszy gol, jaki Brazylijczyk zdobył dla Arki po wejściu się na boisko.
- To był mój pierwszy kontakt z piłką, to prawda, ale strzelałem już szybsze gole po wejściu. Nigdy nie zapomnę swojego debiutu w Arce w I lidze. Graliśmy w Gdyni z Wartą Poznań i wtedy gola strzeliłem niecałą minutę po pojawieniu się na boisku. Niesamowite przeżycie - wspomina skrzydłowy żółto-niebieskich.

Bramka przeciwko Cracovii, choć strzelona "dopiero" około sto sekund po wejściu, wydaje się być cenniejsza, niż debiutanckie trafienie da Silvy przeciwko Warcie. Przede wszystkim dlatego, że bramka w poniedziałkowym meczu była jedyną w meczu i zagwarantowała Arce trzy punkty. Z poznaniakami zaś Brazylijczyk strzelił na 2:0.

- Nie czuję się bohaterem tego meczu. Nie patrzę, jak wy, dziennikarze. Jako drużyna jesteśmy bohaterami. To jest klucz do wszystkiego - jeden za drugiego - uciął szybko stwierdzenia o bohaterskim czynie w meczu z Cracovią da Silva. - Miałem trochę szczęścia przy tym trafieniu, ale to szczęście też jest potrzebne. W tym meczu było ono przy nas - dodaje.

Trener Grzegorz Niciński wpuścił Brazylijczyka na ostatni kwadrans i przyznał później na konferencji, że na dłużej nie było nawet szans.

- Nie jestem jeszcze w pełni zdrowy, bo gdyby tak było, to pewnie grałbym dłużej, może nawet od początku tego meczu. Ani kostka, ani moja kondycja nie są jeszcze na takim poziomie, na jakim bym chciał, żeby były. Zawsze zostaje też przecież jakiś mikrouraz po kontuzji lub choćby blokada psychiczna w głowie. Grasz z lekką asekuracją, bo wiesz, że w każdej chwili coś znowu może zaboleć - mówi Brazylijczyk.

- To nie byłoby też fair wobec drużyny. Nie trenowałem parę dni i nagle wskakuje do pierwszego składu? Tak nie może być. To była mądra decyzja trenera, ale trzeba też dodać, że nie byłem gotowy fizycznie zagrać dłużej - potwierdza skrzydłowy Arki.

ANDRZEJ IWAN: ARKA BĘDZIE GRAŁA O GÓRNĄ ÓSEMKĘ!


Więcej o: