Droga Arki do ćwierćfinału PP biegnie przez Ostrowiec. Niciński znowu da szansę zmiennikom?

- Awans jest naszym obowiązkiem - mówi o czwartkowym meczu w Pucharze Polski Arki z III-ligowym KSZO Ostrowiec Świętokrzyski (godz. 17.30) jej lewy obrońca Marcin Warcholak. Stawką: awans do ćwierćfinału.
Jeszcze w poniedziałek żółto-niebiescy toczyli bój o ekstraklasowe punkty (1:0 z Cracovią), a już w czwartek zagrają na południu polski o awans do ćwierćfinału Pucharu Polski. Kolejny rywal czeka zaś już w niedzielę w Poznaniu. Arka zagra w ekstraklasie z rozpędzającym się Lechem.

- Dobrze, że tak się dzieje, że zagramy zaraz Puchar Polski. Osobiście nie lubię czekać 7-8 dni na mecz, wszystko się dłuży, a i łatwiej jest zgubić gdzieś po drodze koncentrację. Ten tydzień jest właśnie taki, jaki lubię - mówi lewy obrońca Arki Marcin Warcholak.

Trzy mecze w ciągu tygodnia - z takim kalendarzem muszą uporać się właśnie żółto-niebiescy. Na szczęście trener Grzegorz Niciński ma komfort wystawienia do gry w Pucharze Polski drugiej jedenastki. Czy po raz trzeci w tych rozgrywkach na to się zdecyduje?

- Mamy bardzo wyrównaną kadrę i na pewno trener zrobi jakieś roszady w składzie. To jednak nie zmienia faktu, że gramy z zespołem III-ligowym i z całym szacunkiem, ale awans do ćwierćfinału jest naszym obowiązkiem - twierdzi Warcholak.

Wydaje się nawet, że nie jakichś, a gruntownych zmian na czwartkową rywalizację w Ostrowcu Świętokrzyskim dokona Niciński. Zapewne jedynym, który powinien dostać wolne na całkowite wyleczenie urazu i powrót do optymalnej dyspozycji, będzie Marcus da Silva. Co poza tym?

- Trener absolutnie nikomu nie dał sygnału, że dostaje wolne na mecz pucharowy. Sam oczywiście będę do dyspozycji, ale z szacunkiem przyjmę każdą decyzję, jaką trener podejmie. Fajnie by było zagrać w Ostrowcu i wygrać, bo uwielbiam mecze o stawkę. W tym tygodniu jest więcej grania, ale ja się z tego powodu tylko cieszę - mówi Antoni Łukasiewicz.

Od pierwszej minuty meczu z KSZO możemy zobaczyć całkowicie inną jedenastkę w porównaniu do tej, która wybiegła na poniedziałkowe spotkanie z Cracovią.

Steinbors - Socha, Sobieraj, Stolc, Wojowski - Błąd, Mosiejko, Hofbauer, Yussuff - Siemaszko - Abbott.

Jak widać, w składzie jest co najmniej czterech piłkarzy, bez których wyjściowe zestawienie w ubiegłym sezonie wyglądałoby nieco dziwnie: Socha, Sobieraj, Siemaszko i Abbott byli jednymi z głównych wybrańców Nicińskiego. W dłuższym przedziale czasowym powinniśmy też zobaczyć nowo pozyskanego austriackiego pomocnika Dominika Hofbauera. Wystawienie w bój całkowicie innego garnituru byłoby dla gdynian niemałą przewagą przed niedzielnym meczem w Poznaniu. Takiego komfortu nie będzie miał raczej trener Lecha Nenad Bjelica, którego to zespół mierzy się w tej samej fazie rozgrywek z Ruchem w Chorzowie. Priorytetowe stawianie Pucharu Polski na Wielkopolsce każe myśleć, że piłkarze będący pierwszym wyborem Chorwata w lidze, nie mają co liczyć na odpoczynek w tygodniu.

Zadanie, które zaś czeka żółto-niebieskich do najłatwiejszych należeć nie będzie. 1/8 finału Pucharu Polski to wyrównanie najlepszych osiągnięć ostrowieckiej drużyny. W tej fazie rozgrywek KSZO grało już dwukrotnie: w sezonie 2004/2005 i 2010/2011. Awans do ćwierćfinału byłby więc zapisaniem nowej historii w kartach klubu.

Zwycięzca tego spotkania zagra z triumfatorem pary Drutex-Bytovia Bytów - Śląsk Wrocław. Ten mecz odbędzie się również w czwartek (godz. 20.30).

Początek spotkania KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Arka Gdynia w czwartek o godz. 17.30. Transmisja w Polsacie Sport.