Ekstrastats dla Sport.pl. Derby Trójmiasta, czyli jak Lechia pokonała ambitną Arkę

18.04.2017 14:33
Lechia - Arka 2:1

Lechia - Arka 2:1 (BARTOSZ BA??KA)

Choć derby Trójmiasta miały zdecydowanego faworyta, to Arka, grająca z nowym trenerem Leszkiem Ojrzyńskim, stanowiła pewną niewiadomą. Lechia nie wychodziła ze swej roli, kontrolując mecz po ambitnym początku Arki i wygrywając dość pewnie 2:1.
Na grę przeciwko drużynom cierpliwie rozgrywającym atak pozycyjny są dwie recepty - wysoki, agresywny pressing lub maksymalne zagęszczenie własnej tercji obronnej. Leszek Ojrzyński zdecydował się na tę drugą opcję, bo i też podobnie grała Arka za trenera Nicińskiego.

Plan był jasny - oddać Lechii piłkę i zachowując uwagę oraz dyscyplinę w obronie, groźnie kontrować (gospodarze mieli piłkę w meczu przez blisko 2/3 czasu gry, goście zanotowali 25 przewinień, przy średniej Arki dla sezonu 15,5 fauli/mecz).



Gęste zasieki Arki przed własnym polem karnym.

Dwójka defensywnych pomocników Arki bardzo łatwo stawała się czwórką, kiedy za skrzydłowymi Lechii schodzili boczni pomocnicy gości. Kluczowa była tu rola Ariela Borysiuka - to na nim spoczywał ciężar rozgrywania z głębi pola, zmiany strony akcji i przyspieszania gry, kiedy rywale byli już ustawieni na własnej połowie.

Borysiuk w przeszłości był często krytykowany za pasywne, zbyt bezpieczne zagrania, ale należy pamiętać, że strata piłki na jego pozycji, kiedy większość drużyny jest na połowie rywala, wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem. Czasem wystarczy ją utrzymać, by za dwa-trzy podania w poprzek znów posłać ją w luźniejszą strefę zagraniem bardziej bezpośrednim.



Osamotniony Siemaszko i Borysiuk pokazujący się do gry.

Z tego zadania Borysiuk wywiązywał się dobrze, cały czas będąc opcją do podania przy przegrywaniu piłki z jednej strony na drugą. Nie chował się za rywalami, ale aktywnie zajmował pozycję między osamotnionym Siemaszką a linią pomocy Arki.

W trakcie meczu trener Ojrzyński zmieniał jeszcze ustawienie, decydując się na dodatkowy bufor w postaci Antoniego Łukasiewicza na pozycji defensywnego pomocnika (zamiast dwójki w linii).

Antoni Łukasiewicz jako bufor reagujący na ewentualne zgubione krycie.

Przy poprzednim wariancie dwójka Wolski-Krasić grała praktycznie 1 na 1 z rywalami, po cofnięciu Łukasiewicz był graczem dodatkowo asekurującym przestrzeń przed polem karnym, reagującym bardziej względem piłki niż rywala, ale cały czas asekurującym ewentualne zgubione krycie.

Zostawiało to Lechii sporo miejsca wyżej, bliżej linii środkowej, ale też zmuszało do szukania gry na skrzydłach i jeszcze większej zależności od pojedynków oraz zaangażowania bocznych obrońców. Z akcji przeprowadzonych skrzydłami ostatecznie padły obie bramki gospodarzy, choć trzeba przyznać, że kluczowe błędy indywidualne popełniali przy nich środkowi obrońcy Arki.

Po zdobyciu przez Arkę kontaktowej bramki obraz gry nieco się zmienił. Lechia widząc, że strzelenie kolejnych goli może być bardzo trudne postawiła na bezpieczeństwo w tyłach i mniejsze zaangażowanie całej drużyny w akcje ofensywne. To zachęciło Arkę do wychodzenia wyższym pressingiem, jednak był on zbyt mało skoordynowany, by realnie zagrozić gospodarzom i pozwolić gościom na stworzenie groźnej sytuacji ze straty rywala.

Nieskoordynowany pressing w wykonaniu ofensywnych graczy Arki, który nie przynosił zamierzonych efektów po golu na 2-1.

Ofensywni gracze, napastnik i skrzydłowi atakowali obrońców Lechii, kiedy ci mieli piłkę przed polem karnym, ale nikt nie szedł z pomocą w drugie tempo, przez co zawodnicy trenera Nowaka i tak mogli spokojnie grać w przewadze na własnej połowie. W ostateczności takie próby pressingu Arki kończyły się długim niecelnym podaniem lub wybiciem w aut, co w sposób oczywisty nie dawało szansy na bezpośredni kontratak i zaskoczenie rywala, a pozwalało na reorganizację szyków obronnych.

Lechia mając korzystny wynik mogła sobie pozwolić na kilka takich strat w końcówce meczu, utrzymując jednak piłkę kiedy tylko się dało.

W świąteczny poniedziałek oglądaliśmy w Gdańsku ciekawe spotkanie, ozdobione ładną bramką Dominika Hofbauera z rzutu wolnego. Lechia strzelała po błędach obrońców, jednak na pewno nie można powiedzieć, że tylko dzięki nim zdobyła trzy punkty w derbowym starciu. Aby jednak realnie myśleć o mistrzostwie, w rundzie finałowej musi zdecydowanie poprawić skuteczność i punktowanie na wyjazdach, gdzie w ostatnich meczach spisuje się poniżej oczekiwań.





Jak dobrze znasz przepisy piłki nożnej? [QUIZ]
1/10Co w tej sytuacji wyznacza linię spalonego?
Skomentuj:
Ekstrastats dla Sport.pl. Derby Trójmiasta, czyli jak Lechia pokonała ambitną Arkę
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2017/18

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Legia Warszawa 21 38 28-21 12 2 7
2 Lech Poznań 21 36 30-16 9 9 3
3 Górnik Zabrze 21 36 40-32 10 6 5
4 Jagiellonia Białystok 21 36 29-24 10 6 5
5 Zagłębie Lubin 21 32 31-24 8 8 5
6 Arka Gdynia 21 31 26-20 8 7 6
7 Wisła Kraków 21 31 30-26 9 4 8
8 Korona Kielce 21 31 32-28 8 7 6
9 Wisła Płock 21 30 26-27 9 3 9
10 Śląsk Wrocław 21 27 26-31 7 6 8
11 Lechia Gdańsk 21 25 30-33 6 7 8
12 Cracovia Kraków 21 22 28-32 5 7 9
13 Bruk-Bet Termalica 21 21 23-33 5 6 10
14 Sandecja 21 21 20-30 4 9 8
15 Piast Gliwice 21 20 22-31 4 8 9
16 Pogoń Szczecin 21 17 21-34 4 5 12

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa