Sport.pl

Lechia - Arka 2:1. Derby Trójmiasta dla Lechii

Dopiero ostatni kwadrans przyniósł emocje, na które czekało tysiące kibiców w Gdańsku i Gdyni. Po golach Piotra Wiśniewskiego i Pawła Buzały Lechia pokonała Arkę 2:1 i nie tylko potwierdziła panowanie w Trójmieście, ale przede wszystkim znacznie zwiększyła swoje szanse na utrzymanie w ekstraklasie. Mecz oglądał premier RP Donald Tusk.
Przed meczem trener Lechii Tomasz Kafarski mówił: - Staram się przede wszystkim zdjąć z moich piłkarzy odpowiedzialność i trochę ich rozluźnić, jeżeli przystąpią do meczu zbyt "naładowani" może to przynieść skutek odwrotny od zamierzonego.

W podobnym tonie wypowiadał się szkoleniowiec Arki Marek Chojnacki. - Od kilku dni ja i moi piłkarze nie słyszymy o niczym innym jak tylko o derbach z Lechią. Muszę zrobić wszystko, żeby to przedmeczowe napięcie nie wpłynęło negatywnie na nasz poziom gry.

Obaj trenerzy na pewno starali się jak najlepiej mogli, ale długimi okresami gry obie drużyny sprawiały wrażenie sparaliżowanych stawką spotkania. Zarówno Lechia, jak i Arka zamiast grać w piłkę głównie dawali pożywkę naukowcom próbującym zgłębić zagadnienie teorii chaosu. Przemyślanych akcji składających się z więcej niż trzech podań było jak na lekarstwo. Nieco więcej było ostrej walki, choć i tu można mieć zastrzeżenia, momentami odnosiło się wrażenie, że piłkarze nie wkładają w to spotkanie maksimum zaangażowania. Pierwsze poważniejsze zagrożenie pod którąś z bramek miało miejsce dopiero w 20 minucie. Grzegorz Niciński, który u Czesława Michniewicza był głębokim rezerwowym, a Chojnacki dał mu szansę już w drugim meczu, znalazł się sam przed Pawłem Kapsą. Jednak bramkarz Lechii umiejętnie skrócił kąt i obronił uderzenie napastnika Arki. Gdyby Niciński zdobył w tej sytuacji bramkę przeszedłby do historii jako pierwszy piłkarz, który zdobywał gole w trzech derbach Trójmiasta. Po raz pierwszy strzelił Lechii gola... 15 lat temu, po raz drugi w 2007 roku.

Lechia zagroziła Arce dwukrotnie na przestrzeni 60 sekund. Za każdym razem w roli główne wystąpił Andrzej Rybski. W 34. minucie jego dośrodkowanie zablokował ręką w polu karnym Dariusz Żuraw, jednak gwizdek sędziego Marcina Borskiego milczał. Chwilę później w ogromnym zamieszaniu piłka trafiła do stojącego na 4 metrze Rybskiego, ale strzał napastnika Lechii instynktownie obronił Norbert Witkowski.

W drugiej połowie długimi momentami nie działo się nic ciekawego, a na uwagę - w kontekście późniejszych wydarzeń - zasługuje tylko wprawka Arkadiusza Mysony z rzutu wolnego w 69 minucie. Mocny strzał lewego obrońcy Lechii z ok. 17 m na raty obronił Witkowski.

W 76 min. trener Kafarski zdjął z boiska Rybskiego wprowadzając na boisko Macieja Kowalczyka. Ten już w pierwszym kontakcie z piłką zgrał ją klatką piersiową do Wiśniewskiego, który po kilkusekundowym rajdzie potężnie wypalił z 20 m.

Ekstraklasa.tv: Fenomenalna akcja Wiśniewskiego zakończona golem - wideo »

Piłka wpadła do bramki Arki mimo rozpaczliwej interwencji Witkowskiego, wprawiając w ekstazę 12 tys. gdańskich kibiców, wśród których był również Donald Tusk. Premier RP zjawił się na trybunie vipowskiej w towarzystwie posła PO Sławomira Nowaka. To jego pierwsza wizyta meczu Lechii w Gdańsku, odkąd objął urząd.

Premier na stojąco oklaskiwał bramki gospodarzy, a drugą okazję do tego miał w 79. minucie. Niezwykle aktywny Łukasz Surma został sfaulowany przez Macieja Scherfchena w odległości 25 m od bramki gości. Rzut wolny wykonywał Mysona. Po jego strzale piłka trafiła w słupek, ale dobitka Pawła Buzały była już bezbłędna.

Ekstraklasa.tv: Buzała podwyższa wynik - wideo »

W ostatniej minucie doliczonego czasu gry honorowego gola dla Arki zdobył jeszcze Przemysław Trytko, ale na więcej gdynianom nie starczyło już czasu.

Ekstraklasa.tv: Honorowe trafienie Trytki - wideo »

Lechia po raz drugi w tym sezonie pokonała Arkę i jest na dobrej drodze aby z powodzeniem walczyć o utrzymanie. Za to sytuacja jej lokalnego rywala robi się coraz bardziej dramatyczna.

Wszystkie wyniki 25. kolejki Ekstraklasy - czytaj tutaj »