Ekstraklasa. Legia - Arka 1:0. Ocena meczu? Wesołych Świąt...

Piłkarze Legii wymęczyli zwycięstwo z Arką, zdobywając gola po dyskusyjnym rzucie karnym w 47. minucie
Ekstraklasa.tv: Gol Iwańskiego - wideo

Tuż po przerwie Adrian Mrowiec podstawił nogę w polu karnym Marcinowi Mięcielowi. Napastnik Legii się przewrócił, a sędzia gwizdnął. Początkowo arbiter podyktował rzut wolny sprzed linii pola karnego, ale - po konsultacji z asystentem - zmienił decyzję i była "jedenastka". Maciej Iwański pewnie ją wykorzystał i zapewnił Legii kolejne trzy punkty. 27-letni pomocnik skończył rundę z bardzo przyzwoitą statystyką - zaliczył siedem asyst, strzelił trzy gole przy 22 całej drużyny.

- Trudno ocenić mecz, skoro na boisku wszystkim rządził przypadek. Pierwsza połowa to były szachy, w drugiej straciliśmy gola. Decyzji sędziego nie komentuję, bo byłem za daleko, a poza tym i tak niczego nie zmienię. Uważam, że nie byliśmy od Legii gorsi, choć w tabeli dzieli nas 11 miejsc - podsumował spotkanie trener Arki Dariusz Pasieka.

Trudno się nie zgodzić - pierwsza połowa była na katastrofalnym poziomie. Oba zespoły miały po jednej szansie na strzelenie gola. Tej dla Legii nie wykorzystał Piotr Giza, który będąc sam przed bramkarzem, podał mu piłkę. Kiedy w drugiej połowie schodził z boiska, kibice cieszyli się tak samo jak po strzelonym golu. Okazji dla gości nie wykorzystał Tadas Labukas, który minął bramkarza Jana Muchę, ale strzelił w boczną siatkę. W drugiej połowie lepsza była Legia i, choć się męczyła, to jednak zasłużenie wygrała z Arką.

- Ocena meczu? Wesołych Świąt, obyśmy odpoczęli i naładowali się optymizmem. Będzie lepiej, na pewno - powiedział po meczu trener Legii Jan Urban. - Znowu straciliśmy zbyt dużo punktów z zespołami, które absolutnie są w naszym zasięgu. Porażka w Wodzisławiu nigdy nie powinna nam się przytrafić. Liczę, że zimą przyjdzie do nas dwóch-trzech zawodników, dziewięciu kończą się kontrakty. Nie ze wszystkimi zostaną przedłużone, ale kto odejdzie, tego dziś nie wie nawet Święty Mikołaj. Nie będziemy się spieszyć z ofertami nowych kontraktów, wiele będzie zależało od postawy zawodników wiosną. Ciężko im będzie wyjechać na Zachód, a Legia to świetny klub. Niech pokażą na boisku, jak bardzo zależy im na grze tutaj. Coś optymistycznego? Inaki Astiz był dziś najlepszy i w ofensywie, i defensywie. Po nim widać, że jest pewny swoich umiejętności. Innym takiej wiary brakuje. Do Piotrka Gizy muszę mieć dużo cierpliwości, wszystkim by się inaczej grało, gdyby atmosfera na trybunach była lepsza. Henryk Kasperczak był na trybunach? Szuka pracy, tak? (uśmiech) Nie dziwię się, że bezrobotni szkoleniowcy oglądają mecze na żywo. To normalne. Nie mam koszmarów związanych z ewentualną stratą pracy w Legii. Nie będę w niej pracował do końca życia. Dam sobie radę w życiu, ale dopóki tu jestem, wszystkie obowiązki wykonuję uczciwie i najlepiej jak umiem. Robię wszystko, by Legia osiągała jak najlepsze wyniki. Naszym największym mankamentem w tej rundzie był brak stabilizacji w składzie. Każdy mecz zaczynała inna jedenastka. To dlatego tę rundę pod względem poziomu gry oceniam jako najgorszą, odkąd pracuję na Łazienkowskiej.

Wybierz skład, Wygraj Ligę! »