Sport.pl

Co cieszy, a co smuci trenerów Lechii i Arki

Arkadiusz Mysona w Lechii Gdańsk i Wojciech Wilczyński w Arce Gdynia mają duże szanse, aby w najbliższych meczach wrócić do wyjściowego składu
Na inaugurację wiosny Lechia zremisowała na wyjeździe z najsłabszą w lidze Odrą Wodzisław 0:0, a Arka przegrała u siebie 0:3 z Ruchem Chorzów. Jak pierwsze mecze oceniają trenerzy Lechii Tomasz Kafarski i Arki Dariusz Pasieka?

Z czego jest pan zadowolony?

TK: Z tego, że zagraliśmy niezłe spotkanie, które powinniśmy wygrać. I to nie tylko w naszym odczuciu. Gra nam się układała i to cieszy.

DP: Szczególnie w pierwszej połowie stworzyliśmy sobie sporo sytuacji. Mogę pochwalić piłkarzy, że mimo niekorzystnego wyniku walczyli do końca, o choćby jedną bramkę. Do tego dodałbym jeszcze dobre przygotowanie fizyczne.

Co się nie udało?

TK: Strzelić bramki i wygrać. Niepokoi mnie, że po raz kolejny mamy kłopoty ze skutecznością i przez to tracimy punkty.

DP: Z jednej strony cieszę się z sytuacji, jakie stworzyliśmy, z drugiej nie można być zadowolonym z ich wykończenia. Zdecydowanie zawiodła skuteczność. Z kolei błędy, jakie popełniliśmy w obronie, Ruch wykorzystał bezlitośnie. Obejrzałem ten mecz jeszcze raz. W sytuacjach, kiedy straciliśmy bramki, zabrakło asekuracji i nieco szczęścia.

Dlaczego nie strzeliliście bramki?

TK: Składają się na to różne czynniki - brak szczęścia, umiejętności, podejmowanie złych decyzji pod bramką przeciwnika.

DP: To pytanie do zawodników. Na treningach poświęcamy temu dużo czasu i jak pokazał mecz z Ruchem, nie możemy tego lekceważyć. Ten mecz wyglądał podobnie jak spotkanie ze Śląskiem Wrocław. Tamten mecz skończył się remisem (1:1), bo wrocławianom zabrakło siły ognia. Ruch miał większy potencjał w ataku i od razu było to widać w wyniku.

Ocena debiutantów.

TK: Oleg Laizans zagrał lepiej niż Rafał Kosznik, ale i tak poniżej możliwości. Łotysz powinien być więcej pod grą, szukać piłki, kreować akcje. W grze Kosznika widać było długi rozbrat z piłką. Zagrał naprawdę źle.

DP: Joel Tshibamba wykonał zadania, jakie mu powierzyłem, ale zabrakło mu bramki. W kilku sytuacjach pokazał szybkość, którą dysponuje. Doszedł do kilku sytuacji strzeleckich, widać, że stać go na wiele. Miroslav Bożok jak na pierwszy mecz zaprezentował się solidnie. Po pracy na treningach i grze w sparingach wiem, że jego potencjał jest większy, niż widzieliśmy z Ruchem. Jeśli lepiej będzie się układać jego współpraca z Robertem Bednarkiem i resztą zespołu, będziemy mieli z niego wiele pożytku.

Trafił pan ze składem?

TK: Wyjściowej jedenastki - choć byli piłkarze, którzy zagrali poniżej możliwości - bym nie zmienił. Cieszy mnie, że kiedy rywal był zmęczony, do naszej gry dużo wnieśli zmiennicy. Zmiany były udane i tylko szkoda, że w końcówce Marcin Pietrowski nie wykorzystał świetnej okazji po podaniu Ivansa Lukjanovsa. To byłby gol rezerwowych. Po meczu żałowałem też trochę, że nie zdjąłem wcześniej Pawła Nowaka. Grał z żółtą kartką, a potem dostał drugą i zostaliśmy w dziesięciu.

DP: Tak.

Co pan zmieni przed kolejnym meczem w grze i składzie?

TK: Z Polonią Warszawa zagramy u siebie, więc będziemy atakować, naciskać rywala daleko od własnej bramki. Liczę na płynne i szybkie przejścia z obrony do ataku. W składzie mogą być zmiany. W dobrej dyspozycji jest Arek Mysona i może zastąpić Kosznika na lewej obronie. Czy Karol Piątek wróci do meczowej osiemnastki? Nic nie stoi na przeszkodzie.

DP: W składzie nie wiem, bo z Wisłą gramy dopiero w piątek, a ja nie należę do trenerów, którzy po jednej porażce stawiają wszystko na głowie. Paniki i rewolucji nie będzie. Zastanawiam się nad obsadą prawej strony. Widzę, jak ciężko na treningach pracuje Wojciech Wilczyński, więc nie mogę wykluczyć, że w Krakowie zagra od początku. Liczę też, że z Turcji dotrze w końcu certyfikat Josepha Mawaye, dzięki czemu będziemy mieli większe pole manewru w ataku. Wisła będzie faworytem, zagramy bez presji, może uda się coś wyrwać z jaskini smoka?

Ocena kolejki. Co pana zaskoczyło?

TK: Wysoka porażka Arki. To większa niespodzianka niż przegrana Wisły Kraków w Bełchatowie, bo GKS to niewygodny i mocny przeciwnik.

DP: Zaskoczyła mnie postawa Legii Warszawa, która przegrywając 0:1 i grając w osłabieniu, była w stanie wygrać z Cracovią. Można powiedzieć, że piłkarze Urbana zagrali równie efektywnie jak Ruch w Gdyni. Oprócz tego z dobrej strony pokazał się Lech, potwierdzając, że nie tylko trafił z transferami, ale że będzie się liczyć w walce o mistrzostwo.