Ekstraklasa. Dariusza Pasieka, trener Arki: Naszymi pierwszymi obrońcami byli napastnicy

Wiedzieliśmy, że nie możemy grać z Wisłą otwartej piłki, licząc na okazję w kontrach. Naszymi pierwszymi obrońcami byli napastnicy - Trytko i Tshibamba wykonali ogrom pracy w defensywie - mówi Dariusz Pasieka, trener Arki, która w piątek pokonała Wisłę Kraków 1:0 na wyjeździe.
Maciej Korolczuk: Arka zagrała przeciętny mecz, a mimo to wygrała na wyjeździe z Wisłą. Jak to zrobiliście?

Dariusz Pasieka: Zagraliśmy dokładnie tak, jak sobie wcześniej ustaliliśmy. Widziałem pierwszą połowę meczu Wisły w Bełchatowie i zagraliśmy tak jak GKS. Wiedzieliśmy, że nie możemy grać otwartej piłki, licząc na okazję w kontrach. Naszymi pierwszymi obrońcami byli napastnicy - Trytko i Tshibamba wykonali ogrom pracy w defensywie.

W końcówce to wy mieliście więcej sił, choć to Wisła powinna atakować.

- Nie wiem, czy Wiśle zabrakło pary, ale dobre przygotowanie fizyczne to podstawa. W 90. minucie to my mieliśmy piłkę, przebywając na połowie Wisły. To znak, że zachowaliśmy świeżość do końca. A Wisła grała niemal optymalnym składem! Tylko Radosław Sobolewski i Rafał Boguski wrócili do składu po dłuższej nieobecności.

To jaki był klucz do zwycięstwa?

- Po stracie piłki - szybki powrót na swoje pozycje. A w ataku - szybka gra z kontry.

Wygląda na to, że wystarczy Wisłę mocniej przycisnąć pressingiem i podwoić krycie, by jej ataki stały się zupełnie niegroźne. Jak na drużynę walczącą o mistrzostwo to niewiele.

- Każdej drużynie ciężko gra się pod pressingiem. Nie tylko Wiśle. Ale myślę, że drużyna z Krakowa się obudzi. To nie jest zespół, który pozwoli sobie na trzy-cztery porażki z rzędu. Nie sądzę też, by po porażce z nami posadę stracił trener Maciej Skorża.

Wszystko o 19. kolejce Ekstraklasy »


Więcej o: