Cel Arki - opuścić strefę spadkową

- Po dwóch najbliższych meczach w Gdyni zapanuje euforia - uważa pomocnik Arki Dariusz Ulanowski. Żeby tak się stało, najpierw jego drużyna obowiązkowo musi we wtorek pokonać Piasta Gliwice
- Jeszcze się nie przewróciliśmy. Wciąż mamy szansę na utrzymanie - mówił po meczu ze Śląskiem Wrocław (2:2) Ryszard Wieczorek, trener Piasta Gliwice, który będzie we wtorek rywalem Arki. Jeśli drużyna z Gdyni wygra, to opuści ostatnie miejsce, bo w tabeli wyprzedzi właśnie zespół z Gliwic (ma dwa punkty więcej).

Gospodarze jak jeszcze przed żadnym meczem w tym sezonie zdali sobie sprawę, że los leży w ich nogach. Do tej pory w spekulacjach i matematycznych wariantach gubiły się najwytrawniejsze ścisłe umysły, dlatego przed wtorkowym meczem nikt nie zaprząta sobie tym głowy.

- Scenariusz jest tylko jeden: wygrywamy z Piastem, a w ostatniej kolejce jedziemy do Wrocławia wygrać ze Śląskiem - zapowiada Ulanowski, który z potrzeby gra w ostatnim czasie na środku obrony. - Nie wiem, czy zagram z Piastem. Decyzję podejmie trener, a opcji zastąpienia Maćka Szmatiuka [razem z Joelem Tshibambą pauzują za żółte kartki] jest co najmniej kilka. Oprócz mnie na środku obrony może zagrać również Łukasz Kowalski. Ale nie zaprzątam sobie tym głowy - wyjaśnia 39-letni "Uli". Co się będzie działo w Gdyni po dwóch najbliższych meczach? - Euforia - rzuca krótko najstarszy piłkarz ekstraklasy.

Gospodarze wrócą dziś najprawdopodobniej do gry systemem 4-4-2.

- Dla mnie to bez znaczenia. Zagramy takim systemem, który da nam zwycięstwo. Piast też potrzebuje punktów, więc zapowiada się ciekawy mecz - dodaje Ulanowski.

- W Gdyni wszyscy są zdeterminowani, aby wygrać i utrzymać się w lidze. Nie ma więc znaczenia, czy kogoś zabraknie w składzie. Ci, którzy wyjdą, na pewno dadzą z siebie wszystko - mówi reprezentant Polski i obrońca Piasta Kamil Glik.

W poniedziałek po popołudniowym treningu gdynianie tradycyjnie udali się do hotelu Wieniawa na przedmeczowe minizgrupowanie.

- Zdajemy sobie sprawę z wielkiej szansy, jaka się nam nadarzyła. Chciałbym, żeby moi zawodnicy, którzy posmakowali zwycięstwa z Bełchatowem, z jednej strony się nim nie zachłysnęli, a z drugiej podtrzymali dobrą passę we wtorkowym meczu - mówi Dariusz Pasieka, trener Arki.

Jeśli Arka dziś wygra, a Odra Wodzisław nie pokona Śląska, już po wtorkowym meczu żółto-niebiescy opuszczą strefę spadkową.

Rywale przyjechali do Gdyni osłabieni brakiem Pawła Gamli i Jakuba Biskupa, którzy pauzują za żółte kartki. W pierwszym meczu Arka po bramkach Wojciecha Wilczyńskiego i Marcina Budzińskiego zremisowała z Piastem 2:2.

Początek wtorkowego meczu o godz. 19. Transmisja w Orange Sport.



Bilet za złotówkę

W dniu meczu w kasach przy stadionie osoby posiadające karnet na rundę wiosenną będą uprawnione do zakupu dodatkowego biletu w cenie 1 zł. Dla pozostałych kibiców cena biletu wynosi już nie 50, ale 20 zł. Przy zakupie biletu należy okazać dokument tożsamości, zawierający imię i nazwisko oraz numer PESEL. Przy zakupie dodatkowego biletu należy okazać dokument lub ksero zawierający imię, nazwisko oraz numer PESEL osoby, dla której kupowany jest bilet. Kasy będą otwarte od godz. 17.



Mówi Bartosz Ława, kapitan Arki

Maciej Korolczuk: Przed wami dwa ostatnie mecze w sezonie. Sześć punktów da wam utrzymanie.

Bartosz Ława: W przypadku sześciu punktów to nawet nie ma tematu - utrzymanie będzie wtedy pewne. Słyszałem jednak, że przy korzystnym układzie gier innych drużyn do pozostania w lidze mogą nam wystarczyć cztery punkty, a nawet trzy. Ale na razie zostawmy te obliczenia. Najważniejsze jest teraz zwycięstwo z Piastem.

Jeszcze do niedawna wydawało się, że pożegnacie się z ekstraklasą, ale po raz kolejny wyniki meczów rywali - przy waszym zwycięstwie z Bełchatowem - sprawiły, że nie wszystko jeszcze stracone.

- Nie ma co ukrywać, że nasza sytuacja wyjściowa nie jest najgorsza, mimo że jesteśmy na ostatnim miejscu. Zwycięstwo z Bełchatowem dało nam przewagę psychologiczną, bo dzięki niemu nie tylko zdobyliśmy trzy bezcenne punkty, ale pokrzyżowaliśmy też szyki pozostałym drużynom, choćby Cracovii czy Śląskowi, które nadal nie mogą być pewne utrzymania. Tym bardziej że ze Śląskiem zagramy w ostatniej kolejce.

W ostatnim meczu trener Pasieka ustawił zespół w systemie 4-5-1, co gołym okiem przełożyło się na większą wydajność środka pola.

- Mam podobne odczucia. Jeśli chcemy przejąć kontrolę nad meczem, musimy opanować środek boiska, a do tego najlepiej grać trójką środkowych pomocników. Grając klasycznym ustawieniem 4-4-2, środkowi pomocnicy mają więcej zadań defensywnych. Kiedy obok siebie mają jednego piłkarza więcej, te proporcje rozkładają się trochę inaczej. Zwycięski mecz z Bełchatowem pokazał, że było to dla nas dobre ustawienie.

Z Piastem z powodu nadmiaru żółtych kartek nie zagrają Maciej Szmatiuk i Joel Tshibamba. To dla was strata, którą szczególnie w ofensywie ciężko będzie zastąpić.

- To strata, ale musimy sobie bez nich poradzić. Nie po to mamy szeroki skład, żeby teraz nie było komu grać. Niewątpliwie Maciek i Joel to nasze mocne punkty w ofensywie. Przecież Maciek, choć jest środkowym obrońcą, z Bełchatowem mógł strzelić nawet dwie bramki. Z kolei Joel już nieraz pokazał, że jest klasowym napastnikiem, w każdym meczu stwarza sobie klarowne sytuacje, z których przeważnie jedną potrafi wykorzystać.

We wtorek wracacie jednak do ustawienia 4-4-2. Pana zdaniem daje pan Arce więcej, grając u boku Marcina Budzińskiego, Filipa Burkhardta czy oddelegowanego ostatnio na środek obrony Adriana Mrowca?

- Osobiście nie ma to dla mnie znaczenia, z kim gram. W każdym z tych układów zdarzały się lepsze i gorsze mecze. Tak jak mówiłem wcześniej, łatwiej grać trójką w środku, bo przez to mogę częściej podłączać się do akcji ofensywnych i mając przewagę w środku czuję się też pewniej w defensywie. Myślę, że to dla Arki optymalne ustawienie.

Dla Arki mecz z Piastem jest spotkaniem o życie. Dla pana - pożegnaniem z gdyńską publicznością, bo już wcześniej pan zapowiedział, że to pana ostatni sezon w Arce.

- Rzeczywiście, to już mój ostatni mecz w Gdyni. Mogę zapewnić kibiców, że zrobię wszystko, żeby po zakończeniu sezonu odejść z Arki jako klubu ekstraklasy. Spędziłem tu wiele pięknych chwil, a w ostatnich latach takich meczów ostatniej szansy było przy Olimpijskiej sporo. Oby ten z Piastem zakończył się dla nas wszystkich pomyślnie.

Parę tygodni temu mówił pan, że pańska przyszłość rozstrzygnie się niebawem. Już wiadomo, gdzie zagra pan w przyszłym sezonie?

- Prowadzę rozmowy z kilkoma klubami z Polski i zagranicy, ale nic jeszcze nie jest pewne na 100 proc. Jak się skończy sezon, wszystko powinno się wyjaśnić. Jeśli zostanę w Polsce, to tylko w klubie z ekstraklasy.

Rozmawiał Maciej Korolczuk