Marsz, marsz... po ósme miejsce

Punkty w Krakowie i Poznaniu, a potem jak najszybsze osiągnięcie setnego zwycięstwa w historii występów w ekstraklasie. To cele Arki na najbliższe tygodnie. Na początek chce pokonać upokorzoną w Azerbejdżanie Wisłę
Arka sezon rozpocznie niedzielnym spotkaniem z wicemistrzem Polski Wisłą, ale trener żółto-niebieskich trudnej przeprawy się nie obawia i zapowiada, że podobnie jak to miało miejsce w poprzednim sezonie, jedzie do Krakowa po zwycięstwo. Tym bardziej że cel, jaki został postawiony przed drużyną w nowym sezonie, wydaje się bardzo ambitny.

- Plan jest ambitny, zważywszy, że nasza liga jest bardzo nieprzewidywalna, a drużyny mają wahania formy. Mam nadzieję, że nam się to nie przydarzy i cel zostanie osiągnięty - powiedział Pasieka, odnosząc się do słów przewodniczącego rady nadzorczej Witolda Nowaka, który oznajmił, że zespół ma zająć 8. miejsce.

Cel ma zrealizować całkowicie nowy zespół, bo jak zauważył dyrektor Arki Andrzej Czyżniewski, przez rok jego rządów w klubie z Gdyni odeszło aż 19 piłkarzy.

- To były działania świadome, bo chcieliśmy poprawić poziom sportowy naszej drużyny. Myślałem, że ogrom pracy, jaki wykonaliśmy w tym roku, przełoży się na lepszy wynik sportowy. Niestety, z tych efektów nie mogę być zadowolony - przyznał dyrektor i dodał w swoim stylu. - Mimo wszystko, gdyby porównać nasze wyniki do osiągnięć ucznia, to spokojnie uzyskalibyśmy promocję do następnej klasy.

Arka (aktualnie 97 zwycięstw w historii występów w najwyższej klasie rozgrywkowej), która jeszcze rok temu miała najstarszy zespół w ekstraklasie, obecnie ma jedną z najmłodszych drużyn w lidze. - Nie boję się, że w kluczowych momentach sezonu zabraknie nam doświadczenia - przyznaje Pasieka. - Patrząc od tyłu, mamy Norberta Witkowskiego, Macieja Szmatiuka, Emila Nolla i Ante Rozicia, który mimo że ma dopiero 24 lata, już ma spory bagaż doświadczeń. Myślę, że stworzyliśmy mieszankę, która da nam sukces - podkreślił szkoleniowiec Arki.

Patrząc na obecną kadrę na papierze z jednej strony imponuje spora ilość młodych piłkarzy, z drugiej - szczególnie w pomocy - Pasiece w trakcie sezonu może zabraknąć piłkarzy. Sam trener ma inne zdanie.

- Nie sądzę, abym miał w drugiej linii problem z ilością piłkarzy. Na prawym skrzydle może grać przecież Wojciech Wilczyński [obecnie kontuzjowany] czy Tadas Labukas. Oprócz tego czynimy starania, aby dołączył do nas Giovanni Vemba Duarte. Na pozycji defensywnego pomocnika, gdzie zazwyczaj grał Marcin Budziński, z powodzeniem może grać każdy z trójki naszych środkowych obrońców, bo i Michał Płotka, i Rozić, i Szmatiuk są w stanie tam zagrać - wyjaśnił Pasieka, który jeśli nie zrealizuje celu na ten sezon, niekoniecznie musi obawiać się dymisji.

- Jeśli cel nie zostanie zrealizowany, nie przewiduję dymisji trenera. Dotychczasowa praca trenera jest bardzo dobra, nie ma specjalnych kontrowersji, które mogłyby wynikać z warunków finansowych, jakie posiadamy - dodał Nowak.

Ostatnim - choć jak zapewnił dyrektor Czyżniewski do końca sierpnia wiele jeszcze może się zmienić - wzmocnieniem Arki ma być nastoletni skrzydłowy Duarte. - W tej chwili pracujemy nad ustaleniem jego statusu prawnego, bowiem Giovanni wyjechał z rodzicami z rodzinnej Angoli w młodym wieku, starając się o status uchodźcy. Musimy sprostać wielu przepisom, dlatego sprawa jego transferu się trochę przeciąga.

Nadal nie wiadomo także, kto po Bartoszu Ławie przejmie opaskę kapitana, choć najprawdopodobniej będzie nim ktoś z dwójki Witkowski - Szmatiuk. - Zostawmy tę decyzję do niedzieli. Uszanujcie mój wybór - poprosił trener Arki.

Kadra, jaka pojedzie do Krakowa, zostanie ogłoszona dopiero po sobotnim rozruchu. W czwartek wieczorem Pasieka obserwował w telewizji rewanżowe spotkanie niedzielnego rywala w eliminacjach do Ligi Europejskiej. Pasieka pytany o Wisłę i ich dyspozycję powiedział, że mimo porażki w pierwszym meczu wierzy, że w Azerbejdżanie piłkarze Henryka Kasperczaka się podniosą. - Wynik czwartkowego meczu, jakikolwiek nie będzie, nie wpłynie w żaden sposób na mecz z nami. W porównaniu do poprzedniego naszego meczu, który wygraliśmy 1:0, Wisła - podobnie jak my - trochę się zmieniła. Wiślacy rozegrali może więcej meczów o stawkę, ale nie boimy się meczu z nimi. Wierzę, że jesteśmy w stanie sprawić tam kolejną niespodziankę.

Przewidywania Pasieki się nie potwierdziły. Wisła przegrała z Karabachem Agdam 2:3 i odpadła z Ligi Europejskiej.





KOMENTARZ MACIEJA KOROLCZUKA

Bla, bla, bla...

W czwartek w Gdyni odbyła się jedna z najbardziej kuriozalnych konferencji prasowych w dziejach polskiej piłki. Nie było to niestety wystąpienie w stylu klasyków gatunku, a więc Giovanniego Trapattoniego, który beształ swoich piłkarzy za porażkę czy Klausa Augenthalera, który sam zadawał sobie pytania, sam na nie odpowiadał, po czym ku zdumieniu całą szopką dziennikarzy opuścił konferencyjną salę.

Wczoraj w roli głównej wystąpił Przewodniczący Rady Nadzorczej Arki Witold Nowak. Człowiek, który od początku pracy przy Olimpijskiej pozostaje w głębokim cieniu dyrektora Andrzeja Czyżniewskiego czy trenera Dariusza Pasieki. Na początku pan przewodniczący wyjaśnił, na jakie pytania będzie odpowiadał. - Od strony sportowej jest dyrektor Czyżniewski i trener Pasieka, dlatego ja nie jestem w stanie się wypowiadać. Oczywiście jeśli pojawiają się pytania o transfery, za które poniekąd również odpowiadam postaram się odpowiedzieć - oznajmił dobrodusznie.

I się zaczęło. Na pytanie odnośnie sumy za transfer Ivanowskiego i przelew z Lecha Poznań za Joela Tshibambę przewodniczący Nowak ujawnił doprawdy szokujące fakty. - Faktury są realizowane planowo, a kwota jest objęta klauzulą tajności, nie mogę nic więcej powiedzieć. Na kolejne pytanie czy nowy napastnik był tańszy czy droższy od Przemysława Trytki, Nowak odparł: - Tutaj musielibyśmy mówić o kwotach, więc nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Czy regulamin przewiduje dodatkowe premie za wyższe, niż ósme miejsce w lidze? Regulamin zawiera różne zapisy. I tak w kółko. Bla, bla, bla...

W skrócie wygląda to tak: Przewodniczący wychodzi z głębokiego cienia, z ogromną wolą współpracy udaje się na konferencję prasową, zapowiada gromadnie zebranym dziennikarzom, że będzie odpowiadał na pytania odnośnie transferów, a więc udzieli informacji z zakresu swoich szeroko pojętych kompetencji, po czym kolejne pytania zbywa ogólnikami, które każdy ze średnio poinformowanych kibiców może dopowiedzieć sobie sam. Genialne!