Sport.pl

Przed derbami: Defensywy na razie na 5

Lechia i Arka tracą mało bramek. Gdańszczanie mają zdecydowanie więcej atutów w ofensywie, dlatego obrona Arki w niedzielę przejdzie prawdziwy test. Po derbach oceny mogą zostać więc zweryfikowane
Dawno Lechia nie była tak wielkim faworytem derbów z Arką jak teraz. Biało-zieloni są w gazie, strzelili pięć bramek Górnikowi Zabrze (więcej niż Arka w całych rozgrywkach) i trzy na Łazienkowskiej Legii Warszawa (gdynianie nie strzelili na wyjeździe jeszcze ani jednego gola!). W niedzielę na Traugutta Lechia będzie musiała sobie poradzić ze skomasowaną defensywą rywala, a jej obrońcy zachować najwyższą ostrożność przy kontrach. Kto lepiej wypełni swoje zadanie?

Bramkarze

Lechia

Paweł Kapsa : Odkąd jest niezagrożonym numerem 1, zyskał wiele pewności. W tym sezonie puścił tylko pięć bramek i żadna nie obciąża jego sumienia. Trzeba jednak zaznaczyć, że koledzy z obrony dbają o to, żeby nie miał zbyt wiele pracy. On nie daje się tym "uśpić" i zachowuje czujność. Tak było w meczu z Legią, gdzie w kluczowym momencie wybronił sytuację sam na sam.

Arka

Norbert Witkowski: Ma duży udział w tym, że Arka straciła tylko pięć bramek. Czasami jednak widać, że Witkowskiemu brakuje rywalizacji o miejsce w składzie. Zdarza się, że wygląda na rozkojarzonego i popełnia niewytłumaczalne błędy. Mało brakowało, a nie zobaczylibyśmy go w bramce Arki w spotkaniu derbowym. W poprzedniej kolejce Witkowski dotknął piłkę rękoma poza polem karnym, ale sędzia ukarał go tylko żółtą kartką.

Ocena "Gazety": przewaga Lechii.

Prawa obrona

Lechia

Deleu : Rozwiązał notoryczne problemy Lechii na tej pozycji. Wniósł do zespołu nie tylko brazylijskie zamiłowanie do gry ofensywnej, ale także pełną odpowiedzialność za to, co dzieje na własnej połowie. Kursuje między linią obrony i ataku i wygląda jakby w ogóle się nie męczył.

Arka

Marciano Bruma : Na prawej obronie haruje za dwóch. Jak przystało na bocznego obrońca, często widoczny pod polem karnym rywali. Imponuje spokojem i doświadczeniem. Dzięki Brumie znacząco wzrosła jakość gry bocznych obrońców. Trener Pasieka stawia na niego od początku rozgrywek, wystawiając go w pierwszym składzie. Holender tylko raz na osiem spotkań nie zagrał pełnych 90 minut.

Ocena "Gazety": remis.

Środek obrony

Lechia

Krzysztof Bąk: Osiągnął wysoką, wręcz życiową formę. Znów gra tam, gdzie czuje się najlepiej i korzysta na tym cały zespół. W poprzednim sezonie występował głównie po prawej stronie i choć nie zawiódł, to na pewno nie był wiodącą postacią drużyny. Teraz imponuje opanowaniem, nie panikuje nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Kolejny piłkarz Lechii, który powinien dostać wkrótce szansę sprawdzenia w reprezentacji Polski.

Sergejs Kożans : Stopniowo zyskiwał coraz większą rolę w drużynie, by w końcu zostać pewniakiem. Wygrywa pojedynki powietrzne, dobrze czyta grę, umiejętnie się ustawia. Jeśli jeszcze będzie bardziej kreatywny przy rozgrywaniu piłki, stanie się czołowym obrońcą ekstraklasy.

Arka

Ante Rozić : Australijczyk sezon zaczął od kontuzji. Kiedy wrócił na boisko, od razu zyskał przydomek profesor. Dzięki 190 cm wzrostu świetnie radzi sobie w grze głową. Rozić dał się już jednak poznać także z innej strony. Rywale muszą uważać na swoje nogi, gdyż nie stroni on od brutalnej gry. W ekstraklasie zarobił już czerwoną kartkę i kontuzjował Marcina Burkhardta.

Michał Płotka (Maciej Szmatiuk ): Gdyby w pełni sił był Szmatiuk, to od niego trener Pasieka zacząłby ustalanie jedenastki na derby. Do momentu kontuzji stanowił on ostoję defensywy. Na początku tygodnia Szmatiuk wrócił dopiero do treningu, dlatego wątpliwym jest jego występ. Płotka natomiast dobrze rozpoczął sezon, jednak później zaczął się gubić. Apogeum jego bezradności zobaczyliśmy w meczu z Widzewem Łódź. Sam zawodnik twierdzi, że tamtego spotkania już nie pamięta, a Pasieka mówi, że ufa mu w stu procentach.

Ocena "Gazety": remis (jeśli zagra Szmatiuk ), przewaga Lechii (jeśli Szmatiuka zabraknie).

Lewa obrona

Lechia

Hubert Wołąkiewicz: Urodzony stoper, wobec kontuzji Vytautasa Andriuskeviciusa przesunięty został na lewą flankę. Wszystko wskazuje na to że, zagra w derbach jako świeżo upieczony reprezentant Polski [mecz z Ekwadorem zakończył się po zamknięciu tego wydania "Gazety"]. Jeśli wypocznie po podróży z Ameryki, będzie pewnym punktem zespołu.

Arka

Emil Noll : Imponuje spokojem i rozwagą. Wydaje się, że w ogóle nie wykonuje niepotrzebnych ruchów. Do tego nie jest mu obca gra na środku defensywy, więc ustawieniem potrafi rozbijać ataki rywali.

Ocena "Gazety": remis.

W sumie: minimalna przewaga Lechii.



Dla Gazety

Tomasz Frankowski

napastnik Jagiellonii Białystok, w tym sezonie grał już przeciwko Lechii i Arce

Z tego co widać cała drużyna Lechii funkcjonuje ostatnio bardzo dobrze. Kiedy grali z nami (w 3. kolejce Jagiellonia wygrała w Gdańsku 2:1, ale po ulewie w drugiej połowie mecz toczył się w anormalnych warunkach) byli chyba w lekkim kryzysie, ale i tak jej obrońcy sprawili nam wiele kłopotów. Defensywy Lechii i Arki zostały przed sezonem przebudowane i wzmocnione przede wszystkim piłkarzami zagranicznymi. Obie są stabilne, grają pewnie, czego dowodem jest niska liczba straconych goli. W przypadku Arki to również efekt tego, że na obronie skupia się niemal cały zespół. Doświadczyliśmy tego w Gdyni (w 6. kolejce Jagiellonia uległa Arce 0:1), a na wyjazdach jest to jeszcze bardziej widoczne. Nie jest efektowne, ale przynosi efekty, bo Arka zremisowała już przecież na boisku mistrza Polski Lecha Poznań. W Gdańsku Arka może mieć duże kłopoty, szczególnie, jeśli okaże się, że Lechia utrzymała formę z ostatnich meczów, w których urządzała strzeleckie kanonady. Wypadła imponująco, ale myślę jednak, że w derbach już tego nie powtórzy. Analiza gry i formy poszczególnych formacji wskazuje na Lechię, ale mi wydaje się mimo wszystko, że będzie remis. Ale najwyżej 1:1, nie widzę szans, żeby padło więcej bramek. Oczywiście mogę się mylić, na co pewnie liczą kibice.

not. łuki