Oceny Arki w derbach Trójmiasta

?Gazeta? ocenia piłkarzy z Gdyni
Norbert Witkowski. Nie miał zbyt wiele pracy (zwłaszcza w pierwszej połowie), bo Lechia nie szturmowała jego bramki, a kiedy już strzelała, to prosto w ręce bramkarza Arki. Witkowski popełnił jednak błąd przy golu - powinien wyjść do piłki, a został na linii, a nawet... w bramce.

Marciano Bruma. Popełnił kilka mniejszych błędów, po których Lechia miała szansę na groźną akcję, i jeden poważny. To on nie upilnował Wiśniewskiego przy bramce. Bruma był mocno aktywny w zadymie pod koniec spotkania, ale sędzia tego nie zauważył i nie dał mu kartki.

Ante Rozić. Ozdobą meczu były jego starcia z Buvalem, obrońca Arki kilka razy sprytnie wyprzedził Francuza. Ostro grający zazwyczaj Rozić musiał grać ostrożnie, bo już w pierwszej połowie dostał kartkę.

Maciej Szmatiuk. Wrócił po kontuzji, ale nie było widać, że miał przerwę. On też ostro walczył z Buvalem i również dostał kartkę jeszcze przed przerwą. Przy golu Rozić i Szmatiuk mogli wykorzystać swój wzrost, ale wyszli za daleko od bramki.

Emil Noll. On z kolei niesłusznie dostał kartkę za awanturę na boisku, odciągał tylko Buvala, który zaatakował Brumę. Grał tylko i aż poprawnie, jak zawsze.

Tadas Labukas. Najsłabszy na boisku. Maksymalnie chaotyczny.

Michał Płotka. Trener przesunął go ze środka obrony na pozycję defensywnego pomocnika i Płotce wyszło to na dobre. To był jego najlepszy mecz w sezonie, nie popełnił żadnego błędu.

Marcin Budziński. On na pozycji defensywnego pomocnika gra od początku sezonu, ale zagrał słabiej od Płotki. W destrukcji było jeszcze OK, ale kiedy tylko trzeba było zagrać do przodu, najczęściej kończyło się to stratą.

Miroslav Bożok. W pierwszej połowie starał się budować groźne akcje, ale nie miał z kim. Po przerwie stracił ochotę do gry, a pod koniec spotkania nie wytrzymał ciśnienia. Brutalnie sfaulował Surmę i słusznie dostał czerwoną kartkę.

Denis Glavina. Aktywny na lewej stronie boiska, miał wielką ochotę do gry i walki. Jest tylko jeden kłopot - nic z tego nie wynikało. Za dużo energii traci na komentowanie pracy sędziego, gry kolegów i własnej.

Mirko Ivanovski. Z jednej strony boiska pasjonujące były starcia Rozicia i Szmatiuka z Buvalem, z drugiej - Kożansa z Ivanovskim. Ale ta druga rywalizacja nie miała z piłką zbyt wiele wspólnego. Obaj gracze faulowali się, grozili sobie, a pod koniec spotkania uprawiali nawet zapasy. Ivanovski powinien wylecieć z boiska, bo w czasie zadymy na boisku kopnął Deleu w plecy.

Wojciech Wilczyński i Joseph Mawaye grali zbyt krótko, by ich ocenić.