Ekstraklasa. Arka awansowała czy nie?

Po tym, jak 13 byłych i obecnych piłkarzy Arki hurtowo złożyło do sądów pozwy o wypłatę zaległych premii, w Gdyni zawrzało. - Klub dostał od Canal+ pieniądze za awans do ekstraklasy. A przecież awansował dzięki punktom, które my wywalczyliśmy na boisku - mówi Bartosz Ława, były kapitan Arki.
Wszystkie akcje polskiej ligi na Ekstraklasa.tv »

W poprzednim tygodniu "Gazeta" ujawniła, że 13 byłych i obecnych piłkarzy Arki hurtowo złożyło w sądzie polubownym PZPN i Sądzie Okręgowym w Gdańsku pozwy przeciwko klubowi z Gdyni. Piłkarze domagają się wypłaty zaległych premii za 19 zwycięstw i 10 remisów w II lidze w sezonie 2007/2008. Ich żądania wynoszą w sumie około 3 mln zł.

Premie za zwycięstwa miały być wypłacone tylko wtedy, gdy Arka awansuje do ekstraklasy. W tabeli II ligi klub zajął jednak dopiero 4. miejsce, ale mimo to i tak wszedł do ekstraklasy, bo po degradacji za korupcję Zagłębia Lubin i Korony Kielce trzeba było uzupełnić jej skład.

Piłkarze twierdzą, że skoro awans stał się faktem, premie im się należą. Klub odpowiada, że w kontraktach piłkarze mieli obiecane premie za awans wywalczony tylko poprzez "współzawodnictwo sportowe", czyli na boisku, a nie przy zielonym stoliku.

W PZPN pozwy złożyli: Bartosz Ława, Damian Nawrocik, Marcin Chmiest, Marek Szyndrowski i Norbert Witkowski, z kolei przed sądem powszechnym swoich racji dochodzić będą Łukasz Kowalski, Andrzej Bledzewski, Grzegorz Niciński, Bartosz Karwan, Dariusz Ulanowski, Tomasz Sokołowski, Marek Baster i Paweł Weinar.

Rozmowa z Bartoszem Ławą, byłym piłkarzem Arki, obecnie Pogoni Szczecin

Maciej Korolczuk: Dlaczego złożył pan, wraz z 12 innymi kolegami z drużyny, pozwy przeciwko Arce?

Bartosz Ława: Mijał termin przedawnienia sprawy, więc zdecydowałem się na złożenie pozwu do sądu. Od razu dodam, że domagamy się pieniędzy za punkty wywalczone na boisku, a nie premie za awans, która była uznaniowa i z tego co pamiętam, przekracza kwotę, o jaką dziś toczy się spór.

W regulaminie, który wszyscy piłkarze poznali i zaakceptowali przed sezonem, wyraźnie było napisane, że zamrożone premie za zwycięstwa dostaniecie tylko, jeśli awans do ekstraklasy uzyskacie na boisku.

- Awans to awans, sąd to rozstrzygnie. Jeśli przegramy, to trudno, ale jeśli klub dostał pieniądze za awans z Canal+, to uważam, że stało się to dzięki punktom, które piłkarze wywalczyli na boisku.

Rozmawialiście z szefami Arki przed złożeniem pozwów?

- Wielokrotnie piłkarze spotykali się z władzami, ale te nie chciały nas słuchać i wręcz sugerowały nam, aby skierować sprawę do sądu. A byliśmy gotowi na potężne ustępstwa. Teraz piłkarzy stawia się w złym świetle, ale to zachowanie klubu wskazuje, że działał na swoją szkodę.

Wasze żądania wynoszą w sumie około 3 mln zł. Za takie pieniądze Arka mogłaby dziś wzmocnić zespół przynajmniej trzema dobrymi piłkarzami.

- Z tego, co wiem, to pieniądze przeznaczone na nasze premie były na koncie klubu i nadal są. Powtarzam raz jeszcze: chcieliśmy się dogadać z klubem, problem w tym, że Arka nie chciała nas słuchać. Można było to załatwić wcześniej, to dziś nie byłoby całego zamieszania.

To przypadek, że pozwy spłynęły niemal hurtowo, w tym samym czasie, tuż przed upływem przedawnienia sprawy?

- Nawet nie wiem, kto jeszcze z piłkarzy zdecydował się na podobny krok. Słyszałem tylko, że nie wszyscy piłkarze zdążyli to zrobić, bo byłe i obecne władze klubu grały na zwłokę, licząc, że sprawa się przedawni i wszystko ułoży się po ich myśli.

Wśród zawodników, którzy podali Arkę do sądu, są też obecni piłkarze żółto-niebieskich: kapitan Norbert Witkowski i Andrzej Bledzewski oraz pracownik klubu Dariusz Ulanowski.

- Ale Norbert, Andrzej i Darek rozmawiali z klubem na ten temat wiele razy i ani razu nie usłyszeli, że władze klubu będą miały do nich pretensje, jeśli te pozwy wpłyną. Zostaliśmy postawieni pod ścianą.

O jakie pieniądze sądzi się pan z Arką? Jak ustaliliśmy, tylko Tomasz Sokołowski domaga się ponad 150 tys. zł.

- Nie chcę mówić o konkretnych sumach, ale kwota jest porównywalna.

Były prezes Arki Krzysztof Sampławski mówi, że piłka to biznes, że tu nie ma miejsca na moralność. Nie ma pan wrażenia, że domagacie się pieniędzy, które wam się po prostu nie należą?

- Gdyby klub chciał nas wysłuchać sprawa zostałaby załatwiona w elegancki sposób. A o tym, czy nam się te pieniądze należą czy nie, rozstrzygnie sąd. To może potrwać jeszcze nawet dwa lata.

Czy nie żałuje pan odejścia z Arki do I-ligowej Pogoni?

- Ze sportowego punktu widzenia żałuję, bo I liga nie jest szczytem moich ambicji. Pracuję już jednak na rozwiązaniem kontraktu z Pogonią, jesteśmy już po rozmowach i wiosną powinienem wrócić do ekstraklasy. Ale nie będzie to Arka, bo nie była zainteresowana.

- Nie skreślajcie Lecha - ostrzega Bartosz Bosacki »