Sport.pl

Ekstraklasa. Arka nie chce już Witkowskiego i Bledzewskiego

W środę Arka dogadała się z Wojciechem Kowalewskim. Były reprezentant Polski szybko dostał sygnał, że będzie numerem jeden w bramce gdyńskiej drużyny - w piątek klub zaproponował wcześniejsze rozwiązanie umów Norbertowi Witkowskiemu i Andrzejowi Bledzewskiemu. Obaj zawodnicy złożyli niedawno w sądzie pozwy przeciwko klubowi, w którym domagają się zaległych pieniędzy.
Dwaj zawodnicy oraz inni gracze, których w Gdyni już nie ma, domagają się uregulowania premii za zwycięstwa, remisy i awans do ekstraklasy, którego nie udało im się wywalczyć na boisku. Oprócz tego żądają też części pieniędzy za tzw. "wejściówki" - premie za udział w danym meczu.

Bledzewski i Witkowski o decyzji klubu zostali poinformowani w piątek rano przez Przedstawiciela Rady Nadzorczej Witolda Nowaka oraz dyrektora portowego Andrzeja Czyżniewskiego.

 "Obu bramkarzom zaproponowano wcześniejsze rozwiązanie kontraktów z uwzględnieniem kwot odszkodowawczych. Zawodnicy z dniem dzisiejszym zostali zwolnieni z uczestniczenia w treningach i przygotowaniach pierwszej drużyny. Ostateczne decyzje zapadną w poniedziałek - poinformował na swojej oficjalnej stronie internetowej gdyński klub.

W obecnych rozgrywkach Ekstraklasy między słupkami Arki stał tylko Witkowski. 30-latek zagrał we wszystkich spotkaniach w pełnym wymiarze czasowym. Dobre mecze przeplatał jednak tymi nieudanymi.

Na jego konto można zapisać porażkę gdynian z Legią. Przy Łazienkowskiej popełnił dwa błędy i jego zespół przegrał 0:3. Upiekło mu się w spotkaniu z Polonią Warszawa. Za dotknięcie piłki ręką poza własnym polem karnym powinien wylecieć z boiska. Sędzia okazał się jednak łaskawy. "Witek" mecz dograł do końca a grająca w komplecie Arka zremisowała 0:0.

Jego grę docenili na koniec rundy jesiennej kibice źółto - niebieskich. Piłkarz został przez nich wybrany najlepszym zawodnikiem drużyny półmetka rozgrywek. W tym czasie pełnił funkcję kapitana zespołu. Całkiem inaczej wiodło się w ostatnim roku Bledzewskiemu. Wychowanek Bałtyku najpierw stracił miejsce w składzie właśnie na rzecz Witkowskiego, a później notorycznie zmagał się z kontuzjami.

Pech nie opuszczał go przez całą rundę. Po długiej rehabilitacji i powrocie do zajęć na treningu przewróciła się na niego przenośna bramka i znów musiał odpoczywać od piłki.

W rundzie jesiennej arkowcy mogli pochwalić się jedną z najlepszych defensyw w lidze. Witkowski wpuścił zaledwie 14 bramek, ale gdyby nie jego błędy wynik mógł być jeszcze bardziej okazały. W obliczu perypetii zdrowotnych Bledzewkiego nie miał tak naprawdę silnej konkurencji zmiennika. W kadrze zespołu byli oprócz nich 20-letni Hieronim Zoch i o trzy lata młodszy Michał Szromnik.

Najprawdopodobniej to właśnie ci młodzi bramkarze będą rywalami Kowalewskiego.

Jak zapowiedział klub ostateczne decyzje w sprawie Bledzewskiego i Witkowskiego zapadną w poniedziałek.

Więcej o: