Oceny piłkarzy Arki Gdynia za mecz z Wisłą Kraków

Gdyby wszyscy zagrali tak jak Bożok i Bednarek, Arka nie przegrałaby z Wisłą.
Marcelo Moretto . Puścił gola, którego połowa kibiców i ekspertów przypisuje umiejętnościom Małeckiego, a druga połowa uważa, że Brazylijczyk mógł się zachować lepiej. W pozostałych sytuacjach bez zarzutu.

Marciano Bruma . Słabszy występ Holendra. Zbyt często puszczał swoją stroną Andraża Kirma, choć mogło to wynikać z braku wsparcia Duarte, który o defensywie zapomniał. Po meczu Bruma powinien dziękować sędziemu, że ten w 10. min nie użył gwizdka po faulu w polu karnym na Swetanie Genkowie.

Maciej Szmatiuk . O tym, że dał się ograć Małeckiemu, jak junior wie sam, więc trzeba liczyć tylko na to, że wyciągnie wnioski i następnym razem nie da z siebie zrobić wiatraka. Szukał gola w powietrzu, ale znalazł tam jedynie twarde łokcie rywali.

Ante Rozić . Mocny punkt defensywy. Naprawiał błędy kolegów, czyścił pole. Podobno śnił się po nocach Genkowowi, któremu zepsuł debiut w ekstraklasie. Coraz bliższy pierwszej bramki, ale ciągle czegoś brakuje. Czekamy.

Emil Noll . Minus za akcję bramkową, kiedy przegrał pojedynek główkowy z niższym od siebie Cikosem. Małecki nim kręcił, ale kiedy Noll zawołał kolegów, kłopoty były mniejsze. Aż do feralnej 89. minuty.

Giovanni Duarte . Fatalny w defensywie, jeszcze słabszy w grze do przodu. Namiastka dryblingu nie wystarczy, by walczyć nawet z takim defensorem jak przekwalifikowany z napastnika Dragan Paljić.

Paweł Zawistowski . Strzelał, próbował rozgrywać, walczył, ale wszystko psu na budę.

Michał Płotka . Kiedy dostał żółtą kartkę, a chwilę później po raz kolejny powalił jednego z wiślaków, wydawało się, że jego minuty na boisku są już policzone. Później okrzepł, ale prochu nie wymyślił. Próbował strzelać, ale poobijał tylko reklamowe bandy.

Miroslav Bożok . Jeden z dwóch najlepszych piłkarzy Arki na boisku. Wreszcie widać po nim było, że wie, jak ma grać. Próbował grać do przodu, choć błędów też się nie ustrzegł.

Robert Bednarek . Wskoczył do pierwszego składu niespodziewanie dla wszystkich i chyba też samego siebie, ale nie zawiódł. Ba! Nie musi wstydzić się swojego występu, sprawił, że w piątek za kontuzjowanym Denisem Glaviną nikt nie tęsknił.

Joseph Mawaye . Występ poniżej krytyki. Pasieka robi mu krzywdę, wstawiając go do składu. Jego gra to też odpowiedź, w jakiej formie jest Junior Ross, który przychodził do Arki grać w pierwszym składzie. Dla Kameruńczyka przydałyby się jakieś zajęcia korekcyjne, dodatkowe treningi strzeleckie, a może po prostu zmiana zawodu?

Tadas Labukas . Wszedł na ostatnie pół godziny, ale choroba i antybiotyki zrobiły swoje. Występ bez historii.

Junior Ross i Filip Burkhardt. Grali zbyt krótko.