Sport.pl

Kara dla Arki za wulgarnych kiboli. Klub: Zapłacimy

Ekstraklasa SA nie pozostała obojętna na wulgarne zachowanie kibiców w trakcie pierwszej kolejki rundy wiosennej i nałożyła na kluby kary finansowe. Arka Gdynia musi zapłacić 3 tys. zł
Oprócz Arki Komisja Ligi nałożyła kary finansowe na Wisłę Kraków, Widzewa Łódź, Lecha Poznań i Legię Warszawa.

Gdyński klub zapłaci trzy tysiące złotych za "szczególne natężenie wulgarnych okrzyków wznoszonych przez kibiców tego klubu oraz obraźliwe okrzyki kierowane pod adresem jednego z piłkarzy Wisły Kraków podczas meczu 16. kolejki ekstraklasy Arka - Kraków". To najmniejsza kwota spośród wszystkich ukaranych (Widzew zapłaci 15 tys. zł), ale szefowie Arki nie mają się z czego cieszyć. Wisła zapłaci więcej (5 tys. zł) tylko dlatego, że jej pseudokibice dodatkowo zniszczyli krzesełka w sektorze dla gości na nowym stadionie w Gdyni. Kara dla Arki byłaby zapewne niższa, gdyby nie lżenie przez całą drugą połowę Patryka Małeckiego. Skończyło się to zresztą tym, że tuż przed końcem meczu "zmobilizowany" przez kiboli Arki Małecki strzelił zwycięską bramkę. Stracili więc kibice Arki (ich zespół przegrał), stracili trenerzy i zawodnicy (gdyby nie Małecki, dowieźliby remis), stracił też klub (musi zapłacić karę finansową).

- Kto był na meczu, ten słyszał, co się działo. Z pewnością nie są to dla nas pożądane zachowania. Karę zapłacimy, bo co innego możemy zrobić? Przed każdym meczem spotykamy się ze Stowarzyszeniem Kibiców i uczulamy, aby podobnych sytuacji było jak najmniej. Prowadzimy też programy i spotkania w szkołach popularyzujące klub i kulturę kibicowania - podkreśla rzecznik gdyńskiego klubu Tomasz Rybiński. - Nie możemy jednak zmusić kibiców, by sami zapłacili za swoje zachowanie, bo nie ma takich procedur. Ostrzeżeniem dla nich powinny być jednak słowa przewodniczącego Komisji Etyki PZPN Wojciecha Przybylskiego, który zagroził, że jeśli z trybun nie zniknie chamstwo, być może całkowicie zostanie zlikwidowana pula biletów dla gości. Wszyscy chyba zdajemy sobie sprawę, że straciłaby na tym jakość widowiska i nie można do tego doprowadzić - dodaje Rybiński.

Arka zajmuje obecnie przedostatnie miejsce w tabeli i ma przed sobą arcytrudny mecz z Lechem Poznań (sobota. godz. 19.15). Doping pełnego stadionu przez całą wiosnę z pewnością przydałby się drużynie. Na sobotnim spotkaniu z mistrzem kraju zapewne taki właśnie będzie, gdyż kibice obu klubów od lat darzą się sympatią. Jeśli w parze z pozytywnym dopingiem przyjdzie dobry wynik dla klubu z Gdyni, być może skłoni to najzagorzalszych fanów do choćby częściowej zmiany stylu kibicowania. Na pełnych trybunach podczas każdego meczu Arki, a co za tym idzie pełnej kasie gdyńskiego klubu, powinno bowiem zależeć nie tylko klubowi i miastu, ale też, a może przede wszystkim, samym kibicom.