Sport.pl

Arka - 10 minut, cztery bramki, minus sześć punktów

Jeśli gol stracony z Wisłą Kraków był dla piłkarzy Arki ostrzeżeniem, to trzy bramki strzelone przez Lecha Poznań są w Gdyni wyjącą syreną. Arka przywarła do dna tabeli, a w piątek o pierwszą bramkę na wyjeździe i punkt w rundzie wiosennej powalczy w Zabrzu.
W pierwszych dwóch meczach rundy wiosennej Arka nie zdobyła ani bramki, ani punktu.

- Jestem wściekły - mówi "Gazecie" dyrektor Arki Andrzej Czyżniewski. - Wściekły, ale mimo to nadal wierzę, że Arka utrzyma się w lidze. Teraz potrzebujemy tylko spokoju, by wyciągnąć wnioski, by takie błędy jak w sobotę więcej się nie powtórzyły. To niedopuszczalne, by profesjonalny piłkarz popełniał tak proste błędy!

Do 85. minuty Arka potrafiła uniknąć większych błędów, ale to i tak nie wystarczyło, by choćby zremisować z Lechem. Oprócz tradycyjnej już indolencji w ofensywie Arka znów straciła gole w ostatnich minutach - trzy bramki między 85. a 89. minutą.

- Przez długi czas prowadziliśmy z Lechem i Wisłą wyrównaną walkę. Z Lechem przeważaliśmy przez większość meczu. W tym wypadku piłka jest jak jazda figurowa, gdzie po dziesięciu udanych ewolucjach ocenę za wrażenia estetyczne psuje upadek - obrazowo tłumaczy dyrektor Arki i dodaje: - W tygodniu, podobnie jak po każdym meczu, spotkam się z trenerem i omówimy koncepcję pracy do meczu z Górnikiem. Żadnych nerwowych ruchów nie przewiduję. To do trenera będzie należało przekazanie uwag drużynie. Ja nie zamierzam angażować się w indywidualne rozmowy motywacyjne z piłkarzami. Niech mi pan wierzy, ich te porażki też bolą - podkreśla Czyżniewski.

Polecamy - Sport w Trójmieście na żywo



Tydzień wcześniej punkt wydarł Arce strzał Patryka Małeckiego w 89. minucie (0:1 z Wisłą). Wcześniej Arka nie potrafiła wygrać żadnego sparingu, również tracąc gole w doliczonym czasie gry. Kiedy tydzień temu pytaliśmy trenera Dariusza Pasiekę, czy to przypadek, ten mówił, że o porażce z Wisłą zadecydowały indywidualne umiejętności Małeckiego, a do wyników w sparingach nie przywiązuje wagi. Po meczu z Lechem Pasieka, który wyglądał, jakby nie mógł uwierzyć w rozmiary i okoliczności porażki, zmienił zdanie. Gole tracone w ostatnich minutach i reakcja drużyny po ich utracie "dały mu do myślenia".

Porażki z Wisłą i Lechem pokazały jednak, że kryzys w końcowych minutach nie jest przypadkiem. Na rozwiązanie problemu Arka nie ma zbyt wiele czasu, bo mecz z Górnikiem już w piątek.

- Jadę z drużyną do Zabrza i mam zamiar cieszyć się ze zwycięstwa - zapowiada Czyżniewski.

W ewentualnej radości udziału nie weźmie Ante Rozić, który w meczu z Lechem zobaczył czwartą żółtą kartkę w sezonie i będzie pauzować. Pasieka liczy, że na odsiecz kolegom przyjdzie Denis Glavina, Mirko Ivanovski i przede wszystkim Ervin Skela. Aby tak się stało, certyfikat piłkarza musi dotrzeć do klubu w tym tygodniu.