Sport.pl

Wielu byłych piłkarzy Lechii i Arki gra w I lidze

Fala obcokrajowców wymiotła Polaków. Także z Lechii Gdańsk i Arki Gdynia. W kadrze Arki jest rekordowa liczba 11 obcokrajowców. W Lechii też rekord - 10. - Polskich piłkarzy nikt nie chce, bo są drodzy i słabi - tłumaczy dyrektor Arki Andrzej Czyżniewski. - Na 10 sprowadzonych obcokrajowców sprawdza się jeden - odpowiadają polscy piłkarze.
Stań się fanem Trójmiasto - Sport.pl na portalu Facebook

Fala 45 obcokrajowców, którzy zimą podpisali kontrakty w ekstraklasie, wygnała z niej 23 Polaków. Aż 11 stranierich zatrudniły krakowskie kluby (Cracovia sześciu, Wisła pięciu), pięciu drużyny z Trójmiasta (Arka trzech, Lechia dwóch). Modzie na piłkarzy z obcymi paszportami oparła się jedynie Polonia Bytom, która zimą nie wpuściła do szatni nikogo oprócz siedmiu Polaków. W ciągu zaledwie jednego sezonu, równocześnie ze wzmagającą się falą obcokrajowców, na zapleczu ekstraklasy zaroiło się od piłkarzy, którzy do niedawna uchodzili w niej za gwiazdy.

Mocni tylko na papierze

- O ich przydatności niech świadczy fakt, że grają w I lidze, a nie ekstraklasie. Papier wszystko przyjmie. Fakt, że wyglądają mocno na papierze, wcale nie oznacza, że równie dobrze prezentują się na boisku. Obcokrajowcy w ekstraklasie to efekt braku szkolenia, który w Polsce nie istnieje. A w przyszłych latach ten problem będzie jeszcze poważniejszy - ocenia Czyżniewski.

Innego zdania są piłkarze. Były kapitan żółto-niebieskich Bartosz Ława uważa, że do ekstraklasy trafiają cudzoziemcy, ale tylko część z nich się sprawdza.

- Na 10 sprowadzonych piłkarzy sprawdza się jeden. Kwestie finansowe schodzą na dalszy plan, nie sądzę, że oni zgadzają się grać za mniejsze pieniądze. Często zarabiają więcej, więc tym bardziej dziwi mnie fakt, że rezygnuje się z klasowych polskich piłkarzy - mówi obecny piłkarz Pogoni Szczecin.

W podobnym tonie wypowiada się były piłkarz Lechii Gdańsk Marcin Kaczmarek, dziś obrońca ŁKS Łódź.

- Jeszcze do niedawna, kiedy np. Wisła grała z Arką, na boisku było kilku obcokrajowców i zdecydowana przewaga Polaków. Dziś jest odwrotnie. Być może to robota menedżerów, skautów, którzy chcą odświeżyć ekstraklasę? Oglądam mecze co tydzień, jestem na bieżąco z tym, co się dzieje szczebel wyżej i powiem szczerze, że widząc poziom niektórych obcokrajowców, ręce opadają. Trafione transfery można policzyć na palach jednej ręki: Traore z Lechii czy Melikson z Wisły.

Wieża Babel wznoszona niemal w każdym klubie ekstraklasy dziwi też szkoleniowca GKS Katowice Wojciecha Stawowego.

- Ta jedenastka wcale nie jest mocna na papierze. Ona jest mocna w rzeczywistości - mówi były trener Arki, kiedy przedstawiamy mu optymalny skład z piłkarzy z I ligi, którzy z powodzeniem mogliby grać szczebel wyżej. - W ekstraklasie zapanowała moda na piłkarzy z zagranicy, którzy przyjeżdżają do Polski i wcale nie są dużo lepsi od Polaków. A ci są zmuszeni do szukania klubów w niższych ligach, gdzie się po prostu marnują. Z drugiej strony taka ilość doświadczonych polskich zawodników w I lidze podniesie jej poziom. Z czasem ta różnica będzie się zacierać. Moim zdaniem w polskich klubach powinni jednak grać polscy piłkarze - uważa Stawowy.

- Jedenastka rzeczywiście wygląda imponująco - dodaje Ława. - Taki zespół spokojnie poradziłby sobie w ekstraklasie, a kilka nazwisk można by tutaj dodać. Dlaczego ich tam nie ma? Bo grają obcokrajowcy, którzy moim zdaniem nie są ani tańsi, ani lepsi. Dlaczego w ekstraklasie grają oni, a nie my? O to trzeba pytać władze klubów.

Zapytaliśmy. Dyrektor Arki nie ma złudzeń: - Bruma jest zdecydowanie lepszy od swojego poprzednika [Łukasza Kowalskiego]. Podobny przykład to Ante Rozić czy Emil Noll. Piłkarze, którzy przyjeżdżają do Polski np. z Holandii zarabiają u nas więcej, choćby ze względu na wyższe na Zachodzie podatki.

I liga? Bliżej domu

Jedną z przyczyn, dla których Polacy muszą sobie szukać klubów w I lidze jest też... powrót w rodzinne strony.

- To też ma znaczenie. Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa, chcę jeszcze zagrać w ekstraklasie, czy w ŁKS, czy w innym klubie. Nie ukrywam, że przychodząc do Łodzi kwestia rodzinnego domu też miała znaczenie - mówi pochodzący z Sieradza Kaczmarek.

Ława dodaje: - Wróciłem do Szczecina ze względu na rodzinę. Liczyłem, że to będzie tylko roczny przystanek. Nie wyszło tak, jak na to liczyłem, ale jeszcze wrócę do ekstraklasy.

Trend w klubach ekstraklasy, które na Polaków zamykają się coraz bardziej wydaje się nie do zatrzymania.

- Polskich piłkarzy nikt nie chce, bo są za drodzy i za słabi. Z drugiej strony, kiedy trafia się zdolny młody piłkarz, do klubu przychodzi jego menadżer i żąda absurdalnych prowizji. Nie bez winy są też małe kluby, które chcą na takich transferach budować całoroczne budżety. Przecież to chore! - irytuje się Czyżniewski.

LICZBY

1543

Tyle meczów w ekstraklasie rozegrało 11 najlepszych, zdaniem "Gazety", piłkarzy grających obecnie w I lidze (patrz infografika)

162

Tyle goli strzelili

7

Tylu byłych piłkarzy Lechii i Arki gra w Termalice Nieciecza. W żadnym innym klubie nie ma ich więcej

3

Tylu byłych piłkarzy Lechii i Arki zamieniło zimą ekstraklasę na I ligę (Andrzej Bledzewski, Marcin Kaczmarek i Damian Szuprytowski)